— Czy naprawdę chcesz ze mną walczyć? — oczy An Muxiego stopniowo tężały.
— Zamień pytanie na stwierdzenie — powiedział Chiba Gen niskim głosem, w którym pobrzmiewała nuta chłodu. Zanim zdążył dokończyć, nagle mocno tupnął nogą, a ziemia zdawała się drżeć. Następnie jego ciało, niczym strzała wystrzelona z łuku, natychmiast przyspieszyło i jak błyskawica pomknęło w stronę An Muxiego.
W mgnieniu oka Chiba Gen znalazł się blisko An Muxiego. Bez litości uderzył pięścią, powietrze wyło, niosąc ze sobą ostry płomień, celując prosto w twarz An Muxiego.