Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 6

1160 słów6 minut czytania

Qin Shouye czuł pewne oczekiwanie. Czy odmowa, by młoda wdowa została, nie wpłynie znacząco na kierunek jego przeznaczenia?
Czy nagroda może być zła?
- Nagradzam umiejętność: Mistrzostwo Wędkarskie.
Qin Shouye lekko zmarszczył brwi. Umiejętność?
- Mistrzostwo Wędkarskie, umiejętność pasywna, aktywuje się tylko podczas używania wędki.
- Wytrzymałość sprzętu wędkarskiego zwiększona o 1000%, szansa na złowienie ryby wzrasta o 100%, rzadkość zdobyczy zwiększona o 20%, waga zdobyczy zwiększona o 20%.
Qin Shouye wzruszył ramionami… ta umiejętność była trochę bezużyteczna.
Od przyszłego roku przez trzy lata będzie trwała susza. W Longcheng niewiele miejsc nadaje się do wędkowania.
Nawet w tamtejszym zbiorniku wodnym po stronie rodziny jego dziadka woda pewnie szybko się skończy…
- Ciociu, mój syn i ja jemy niewiele… Jedna porcja dziennie wystarczy.
- Jeśli to koniecznie, niech pan mi daje codziennie owsiankę z kukurydzy…
Sun Yanan znów zaczęła grać na litość.
Qin Shouye otrząsnął się, spojrzał na miny rodziców.
Wyraźnie zmiękli. Ludzie w tamtych czasach byli przeważnie bardzo prości i szczerzy.
Szczególnie Qin Dashan, weteran, który miał w głowie tylko poczucie odpowiedzialności za kraj i służbę ludowi…
- Tato, mamo, jeśli ją zostawicie, jak ja później znajdę żonę?
- Moja reputacja i tak nie jest najlepsza, a jeśli do naszego domu wprowadzi się młoda wdowa, która dziewczyna zechce za mnie wyjść!
Jedno zdanie Qin Shuye odmieniło spojrzenie starych.
- Dziewczyno, wstań! Porozmawiajmy na spokojnie!
Liu Xiaofeng powiedziała, pochylając się, by pomóc wstać Sun Yanan.
W tym czasie odezwał się Qin Dashan.
- Dziewczyno, jeśli masz co powiedzieć, wstań.
- Nie ma świąt, nie dostaniesz od nikogo pieniędzy na nowy rok, szybko wstań!
Najstarsza synowa też się odezwała, podeszła i jednym ruchem podciągnęła Sun Yanan na nogi.
Qin Shouye w myślach pochwalił swoją najstarszą synową.
Czyja to podwładna...
Po tym, jak Sun Yanan została postawiona na nogi, najstarsza synowa pociągnęła ją w kierunku drzwi.
- Siostro, nie ciągnij mnie!
- Jeśli będziemy się kłócić na zewnątrz, a ty będziesz tu płakać, sąsiedzi pomyślą, że cię wykorzystujemy!
Najstarsza synowa znów pokazała swój spryt.
Sun Yanan została wyciągnięta na zewnątrz, a osoby w środku poszły za nią.
Kiedy wyszli na zewnątrz, Qin Shouye zobaczył Li Dahua. Stała w zachodnim skrzydle i szeptała coś z trzema kobietami.
Widząc wychodzących ludzi, zmarszczyła brwi i podeszła.
- Najstarsza synowo, co ty robisz!
- Nie wykorzystujcie tego, że jest was więcej, żeby wykorzystać tych, których jest mniej!
- Nie bądźcie niewdzięczni!
Qin Shouye przewrócił oczami. Ta suka znów będzie pleść bzdury!
- Ciociu Li, to, że wasz trzeci syn się obudził, jest również zasługą pana Sun! Wczoraj przyszłam i mówiłam wam, żeby Xiao Sun wyszła za niego, żeby przełamać zły omen, a dzisiaj, gdy tylko weszła na podwórko, obudził się!
- Czy to nie jest również zasługa pana Sun? Nie możecie się odwrócić od ludzi, gdy tylko sprawa się rozwiąże!
Rodzina Qin zmarszczyła brwi.
Usta Li Dahua potrafią naprawdę nawijać!
- Ciociu Li, jest środek dnia, dlaczego biegasz po moim podwórku i opowiadasz takie bzdury!
- Że mój szwagier się obudził, to jego szczęście i wielka łaska, ochrona przodków! To dzięki zasługom mojego ojca, który walczył o niepodległość, przypinając sobie pas do spodni… Co ma to z nią wspólnego!
Zhang Daxia natychmiast stanęła w obronie rodziny.
Nie pozwoli nikomu obrzucać błotem jej rodziny!
- Najstarsza synowo, rozmawiam z twoimi teściami, nie wtrącaj się.
Li Dahua zrobiła dwa kroki do przodu i potrąciła Zhang Daxia.
Czy najstarsza synowa swoją posturą pozwoliła jej się potrącić?
Krążą legendy o Zhang Daxia w hucie stali, że w pracy jedna osoba potrafi zastąpić trzech mężczyzn.
- Dziecko… odejdź!
Li Dahua nie mogła jej przepchnąć, chciała ją ominąć, Zhang Daxia wysunęła lewą stopę...
- Matko… Och…
Li Dahua upadła twarzą w ziemię.
Zhang Daxia też nie była głupia, odwróciła się i weszła do domu.
Poczuć ulga Qin Dashan… charakter jego najstarszej synowej budził miłość i nienawiść!
Li Dahua niezbyt mocno się przewróciła. Sun Yanan musiała ją kilka razy podnosić.
- Qin Dashan! Twoja najstarsza synowa mnie potknęła, muszę iść do szpitala na badania!
- Nie opowiadaj bzdur, to ty sama się potknęłaś, idąc. Nie oskarżaj nikogo na próżno.
Qin Shouye krzyknął i stanął przed rodzicami.
Liu Xiaofeng pociągnęła go za ramię.
- Trzeci, mów spokojnie…
Qin Shouye odwrócił się do niej z uśmiechem, a potem znów krzyknął na Li Dahua.
- Pani Li, moi rodzice nie chcą psuć relacji z sąsiadami, więc zachowują się uprzejmie!
- Sama się przewróciłaś i chcesz mnie oskarżyć! W takim razie nie obwiniaj mnie, że nie będę cię oszczędzać!
- Wszyscy sąsiedzi, oceńcie sprawiedliwie!
Czteroczłonowy dziedziniec, na którym mieszkała rodzina Qin, dzielił się na dziedziniec przedni, środkowy i tylny.
Jego rodzina mieszkała na dziedzińcu środkowym, było tam dużo domów, mieszkało kilkanaście rodzin.
Krzyk Qin Shuye sprawił, że ludzie, którzy byli w domach, wyszli, żeby zobaczyć, co się dzieje.
- Wujkowie, ciotki, panie i panowie, ocenićcie sprawiedliwie… Odkąd miałem wypadek samochodowy i doznałem urazu głowy, Li Dahua często przychodzi do mojego domu!
- Mówi moim rodzicom, że się nie obudzę, że nawet jeśli się obudzę, będę głupcem, i żebym poślubił młodą wdowę, żeby przełamać zły omen!
- To jest życzenie mi śmierci, rzucanie na mnie klątw na śmierć!
- Popełniłem wiele błędów w przeszłości, zrobiłem wiele złych rzeczy. Który chłopak nie jest niegrzeczny? Ale mogę z ręką na sercu powiedzieć, że nigdy nie zrobiłem nic niegodziwego ani nic, co gryzłoby mnie sumienie!
- Li Dahua, nie skoczyłam z tobą do studni z twoim dzieckiem, dlaczego rzucasz na mnie takie klątwy!
Ten mały rozdział jeszcze się nie skończył, kliknij następną stronę, aby kontynuować czytanie wspaniałych treści!
Rodzice Qin Shuye, jego dwaj bracia i bratowa byli trochę zdezorientowani.
Kiedy jego język stał się tak giętki?
- Ja też miałam dobre intencje, chciałam znaleźć kogoś, kto się tobą zaopiekuje…
- Dobrze, załóżmy, że miałam dobre intencje! Obudziłem się, nie potrzebuję już opieki! Dlaczego nadal chcesz ją wpychać do mojego domu?
- Przed chwilą powiedziałaś, że mój powrót do zdrowia ma z nią związek!
- Dlaczego kłamiesz i wykręcasz kota ogonem!
- Moi rodzice pozwolili jej przyjść jako opiekunkę, nie jako osobę, która ma przełamać zły omen! Poza tym, nie byliście jeszcze na podwórku, a ja już się obudziłem…
Kiedy Qin Shouye to powiedział, z zachodniego skrzydła odezwała się pewna ciocia.
- To prawda, mały Sanzi obudził się, dostał wtedy lanie, płakał i śmiał się. Wtedy jeszcze was nie było!
Qin Shouye odwrócił się i uśmiechnął do ciotki.
- Ciociu Liu, dziękuję! Jak wyjdę, naniosę ślimacze jaja, dam ci kilka, żeby wzmocnić twojego wnuka.
Li Dahua prychnęła w kierunku cioci Liú, która również na nią spojrzała.
Obie były ekspertkami w kłótniach, kto kogo miał się bać?
- Li Dahua, co mówiłaś innym? Czy zmyślałaś? Mówiłaś, że nasza rodzina zgodziła się na to małżeństwo, a potem, gdy się obudziłem, wycofaliście się?
Li Dahua z niechęcią pokręciła głową.
- Nie… Nie!
- Wyjaśniłem sytuację, teraz możesz zabrać ją i odejść z naszego podwórka!
Li Dahua niechętnie nachyliła się i spojrzała na Sun Yanan.
Sun Yanan zaczerwieniła się w oczach i znów chciała klęknąć na ziemi…

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…