Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 2

1190 słów6 minut czytania

Palący ogień na powierzchni Słońca wciąż cicho płonął w chaosie, w swoim wnętrzu pielęgnując jego boskość. Nikt nie wiedział, że dusza, która przeniknęła prastary spisek i przysięgła wywrócić tę pradawną grę w kości, powróciła potajemnie.
Widmowy obraz Dzwonu Chaosu zamigotał w głębi rdzenia, jakby przygotowując burzę, która miała ogarnąć niebo i ziemię.
Chaos.
Bezmiar ciemności był tutaj wiecznym tłem. Nie była to pustka, lecz wypełniona burzliwymi strumieniami energii chaosu oraz jeszcze nierozróżnionymi i wplatającymi się w siebie elementami ziemi, wody, ognia i wiatru. Zwykły Wielki Złoty Nieśmiertelny w tej chwili zostałby asymilowany i zniszczony.
Lecz w tej chwili, w tej absolutnej martwej ciszy i nieładzie, rozgrywał się największy i najbardziej wstrząsający cud od czasu stworzenia świata.
Olbrzym, którego nie da się opisać słowami, dzierżąc gigantyczną siekierę, która również przecinała chaos, właśnie zadawał ciosy!
Każdy cios spadający, towarzyszył mu ryk rozdzierający Wielki Harmonium (Hongmeng), każdy rozcinał nieskończony chaos, oddzielając czyste od mętnego, czyste i jasne stało się niebem, a mętne i ciężkie ziemią.
Dusza Taiyi, przylgnąwszy do pierwowzoru Dzwonu Chaosu, z perspektywy przekraczającej materię i czasoprzestrzeń, „widziała” to wszystko.
Widział skrajne ucieleśnienie zasady siły Ojca Boga Pangu, zobaczył proces powstawania Wielkiej Drogi od nicości do istnienia. To nie był jego pierwszy raz, gdy to „widział”; w Reinkarnacji Niezliczonych Kalp widział niezliczone razy widok tworzenia świata. Lecz za każdym razem miał nowe przemyślenia.
W poprzednim życiu, obserwując tworzenie świata, pojął dominację, siłę, królewską majestatyczność miażdżącą wszystko.
Dlatego jego droga była nieporównywalnie zaciekła, lecz brakowało jej elastyczności, ostatecznie została roztrzaskana w ciągłych kataklizmach i intrygach.
Lecz tym razem, to, co zobaczył, nie było już tylko czystą siłą.
Zobaczył, że w oczach Pangu, gdy zadawał ciosy siekierą, było nie tylko determinacja i dominacja, ale także odrobina oczekiwania na „nowe narodziny” i otwartość na „ewolucję”.
On stworzył niebo i ziemię, nie po to, by nimi władać, lecz po to, by dać im „możliwość”.
Możliwość ewoluowania wszystkiego i rodzenia nowego życia!
Te rozdzielone czyste i mętne energie nie były skrajnie przeciwstawne, lecz pod wpływem cudownego rytmu Drogi, zaczęły spontanicznie wirować, mieszać się i tworzyć więcej, bardziej skomplikowane prawa. Yin i Yang, Pięć Elementów, Czasoprzestrzeń, Przyczyna i Skutek… jak nasiona, zostały zasiane w tej nowej glebie.
„Stworzenie, nie jest końcem, lecz początkiem.”
„Siła, nie służy zniszczeniu, lecz jest kamieniem węgielnym kształtującym „ewolucję”.”
„Ojcze Bogu Pangu… Twoja Droga, okazuje się, że nie jest tylko jednoskładnikową „siłą”, ale także „początkiem”?”
Myśl, jakiej nigdy wcześniej nie było, zrodziła się i szybko rozwijała w duszy Taiyi...
Przypomniał sobie o Drodze Hongjuna. W Pałacu Ziyun nauczał o Trzech Tysiącach Wielkich Dróg, każda prowadziła do Mieszanej Jedności, lecz ostatecznie, skupiając się na Metodzie Cięcia Trzech Ciał i osiągnięciu świętości przez zasługi, bezskutecznie nałożył kajdany na wszystkich praktykujących.
W jego porządku Niebiańskiej Drogi, starał się on umieścić wszystko w stabilnych, kontrolowanych ramach, odrzucając wszelkie „zmienne”.
Co było sprzeczne z duchem „nieskończonych możliwości” zawartych w tym tworzeniu świata!
„Zrozumiałem…” dusza Taiyi wydała fale oświecenia, „Droga Hongjuna jest „ustaleniem”, jest „porządkiem”, jest drogą do panowania nad wszystkim i powrotu do wiecznego spokoju. Natomiast Prawdziwe Znaczenie Pozostawione przez Ojca Boga Pangu, jest „zmianą”, jest „ewolucją”, jest drogą nadającą wszystkiemu nieskończoną przyszłość!”
„Moja droga z poprzedniego życia, choć silna, była wciąż w ramach „siły” Hongjuna. Aby przełamać sytuację, muszę wybrać zupełnie inną ścieżkę!”
„Nie będę praktykował jego metody cięcia trzech ciał, nie będę walczył o tę Purpurową Energię Hongmeng, która z pewnością jest pułapką. Moja droga powinna naśladować pierwotną intencję stworzenia świata, gromadzić wszystkie prawa w jedno, obejmować zmiany, panować nad „mechanizmem ewolucji”! Ta droga może się powieść!”
Grom!
Jakby wyczuwając jego buntowniczą myśl o Drodze, zewnętrzny obraz tworzenia świata osiągnął najbardziej intensywną chwilę. Niebo i ziemia miały się wkrótce całkowicie uformować, Wielki Bóg Pangu stał z nogami na ziemi i głową w niebie, wyczerpany zmarł.
A w rdzeniu, gdzie znajdował się Taiyi, pierwowzór Słońca, również w tej wielkiej fali energii tworzenia świata, przyspieszał proces kondensacji i formowania!
Nieskończone źródło Prawdziwego Ognia Słonecznego, zmieszane z najczystszą Pierwotną Duchową Energią z początku stworzenia świata, a nawet z ledwo wyczuwalną boską intencją Drogi przekształconą z Lewego Oka Pangu, gorączkowo wpływało do widmowego obrazu Dzwonu Chaosu, do duszy Taiyi.
Jego dusza była przekształcana, nie była już resztkami duszy, lecz Pierwotnym Boskim Źródłem, skondensowanym z wolą przetrwania niezliczonych kalp, naznaczonym koncepcją nieskończonej drogi Mieszanej Jedności!
Widmowy obraz Dzwonu Chaosu nabierał kształtu, jego światło żółto-brązowe stawało się coraz jaśniejsze, na jego ciele zaczęły naturalnie pojawiać się mgliste wzory słońca, księżyca i gwiazd, ziemi, wody, ognia i wiatru, a także niezliczone strumienie energii chaosu krążyły wokół niego.
Był to długi proces.
Na zewnątrz, świat Wielkiego Harmonium (Hongmeng) całkowicie się ustabilizował, wszystko zaczęło się rozwijać, Pierwotne Boskie Demony kolejno się kształtowały i wyłaniały.
Natomiast w rdzeniu Słońca, metamorfoza mająca wpływ na losy Wielkiego Harmonium (Hongmeng) w przyszłości, potajemnie postępowała.
Taiyi nie spieszył się z przybraniem formy, zatopił się w głębokim kontemplowaniu Drogi i integracji.
Wykorzystał wspomnienia z niezliczonych kalp jako bazę danych, wskazówki z kontemplacji tworzenia świata jako myśl przewodnią, a źródła Dzwonu Chaosu i Słońca jako materiały, aby na nowo zbudować fundament swojej Wielkiej Drogi.
Przeglądał każdy szczegół Pierwszej Kalpności Lóng-Hàn, analizował tajemnice Formacji Miecza Niszczącego Niebiosa Czarodziejskiego Przodka Luohu, badał luki i wady Metody Cięcia Trzech Ciał Hongjuna...
Przypominał sobie każdą potyczkę podczas Wielkiej Wojny Czarowników i Demonów, zasadę działania Formacji Dwunastu Boskich Potworów Niebiańskich, zalety i wady Formacji Gwiazd Krążących po Niebie oraz możliwości jej optymalizacji...
Analizował osobowości, wybory i ścieżki losu każdej kluczowej postaci w Nadaniu Tytułów Boskich i Podróży na Zachód...
Wszystkie wiedza, doświadczenia i lekcje stały się pożywką dla jego drogi do osiągnięcia „Mieszanej Jedności”.
W ten sposób, upłynęło niezliczone ile Era Yuanhui.
Tego dnia, ogień w rdzeniu Słońca nagle skurczył się do wewnątrz, całe światło i energia skondensowały się w jednym punkcie.
W następnej chwili!
„Dźwięk!!!”
Potężny i wzniosły dźwięk dzwonu, jakby rozlegający się od początku stworzenia świata, wydobył się z Słońca, momentalnie rozprzestrzeniając się po całym świecie Wielkiego Harmonium (Hongmeng)!
Wraz z dźwiękiem dzwonu, gwałtowne strumienie energii chaosu ucichły, burzliwe żywioły ziemi, wody, ognia i wiatru zamarzły, niezliczone Pierwotne Boskie Demony, które się formowały lub dopiero co się wyłoniły, poczuły przypływ świadomości i jednomyślnie spojrzały w kierunku Słońca z wyrazem zdumienia.
Dźwięk dzwonu wybrzmiał i ucichł.
Słońce wciąż lśniło, ale w jego rdzeniu, w nieskończonym Prawdziwym Ogniu Słonecznym, postać powoli się formowała.
Ubrany był w ciemnozłoty cesarski szatę, na której wyhaftowano wzory gwiazd krążących po niebie i Złotego Kruka Wielkiego Słońca, miał przystojną twarz, oczy jak gwiazdy, głębokie jakby zawierały niezliczone reinkarnacje. Jego aura była jednolitą Mieszaną Jednością, pradawna i majestatyczna, ani zbyt dominująca, ani zbyt ukryta, lecz dająca wrażenie wszechogarniającej i nieskończenie ewoluującej tajemniczości.
Nad jego głową, niewielki, żółto-brązowy dzwon unosił się spokojnie, zsyłając miliardy strumieni energii chaosu, chroniąc go wewnątrz.
Wschodni Cesarz Taiyi, powrócił, wcielony dzięki Fundamentowi Drogi Mieszanej Jedności!
Lekko uniósł dłoń, czując w ciele moc czystszą, potężniejszą i „żywotniejszą” niż w tym samym okresie poprzedniego życia, a na jego ustach pojawił się chłodny uśmiech.
„Siła jest gotowa, wspomnienia odzyskane. Hongjun, twój scenariusz musi zostać przepisany.”
„A teraz, pierwszą rzeczą jest odnalezienie… mojego starszego brata!”
Jego wzrok skierował się ku innemu rdzeniowi Słońca. Tam, kolejna świątobliwa myśl, pochodząca z tego samego źródła co jego, lecz nieco słabsza i zagubiona, powoli się budziła.
Di Jun!

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…