Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 13

1297 słów6 minut czytania

— Gorączkuję, jestem w centrum handlowym, nie mogę jechać, przyjedź po mnie, dobrze.
Sytuacja zastała Xie Li, gdy trenował z zespołem wyścigowym.
Zawahał się przez chwilę.
Nie wiedział, czy to nie kolejny żart jego pani. Ale przypomniał sobie, że jeszcze nie zerwali, więc odpuścił.
Powiedział kilku kolegom z drużyny, wsiadł do niebieskiego Lamborghini i pędził na wyznaczone miejsce parkingowe.
Zszedł z samochodu zirytowany, najlepiej żeby Su Mingxue miała jakiś ważny powód, w przeciwnym razie pożałuje tego.
Czerwone Ferrari było bardzo widoczne, od razu je zobaczył.
Ale w pobliżu nie było nikogo, jakie zagrożenie mogłoby ją spotkać?
Pewnie ta wielka pani znowu szukała pretekstu, żeby się z nim spotkać.
Wściekły zamierzał wracać, ale skoro już tu był, nie mógł jej nie sprawdzić, czuł się niespokojny.
Podszedł szybko do samochodu, szarpnął drzwiami. Nikogo. Otworzył podejrzliwie tylne drzwi,
i nagle wybałuszył oczy.
Zobaczył Su Mingxue skuloną na czerwonej skórzanej kanapie, z rozczochranymi włosami.
Jej gładkie, białe nogi na tle czerwieni wywarły na nim silne wrażenie wizualne.\}Na bladej, różowej twarzy Su Mingxue widniały dwie plamy rumieńca.
W jej lekko uniesionych, lisich oczach migotały połamane gwiazdy.
Na zadartym nosku zbierały się drobne kropelki potu.
Su Mingxue naprawdę miała gorączkę.
— Jak jesteś chora, idź do lekarza, przecież ja nim nie jestem — powiedział Xie Li oschle. Jednak mimo to zawiózł Su Mingxue do swojej willi.\}Gdy wysiadali z samochodu,
Su Mingxue spokojnie spała.
Na jej rzęsach wciąż wisiały kropelki wody.
Wyglądała na bardzo grzeczną.
Ale kiedy się budziła, była bardzo rozdrażniona.\}Wyciągnął opuszek palca i otarł łzy z jej rzęs.
Widząc jej zarumienioną twarz, zmarszczył brwi.
Położył rękę na jej czole i poczuł, że jest gorąca.
Lekarz był już w drodze, Su Mingxue się obudziła.
Zaczęła krzyczeć, że chce do domu, chce się wykąpać, chce spać w domu.\}Xie Li nie miał zbyt wiele cierpliwości, ale widząc jej zarumienioną twarz, mimo że hałasowała, nie miała zbyt wiele energii, a jej rzęsy były podkręcone i wyglądała na osowiałą.
Postanowił obniżyć ton, starał się mówić łagodniej, chociaż uważał, że jest bardzo delikatny, w rzeczywistości tylko ściszył głos, a ton wciąż był twardy.
— Poczekaj, aż lekarz ją zbada i poda kroplówkę, potem możesz iść —.
— Nie —.
Su Mingxue zwinęła się w kłębek i gdy przyjechał lekarz, za nic nie chciała wyciągnąć ręki do podania kroplówki.
Xie Li siłą pociągnął ją za nadgarstek z kołdry, Su Mingxue płakała i się szarpała, a gdy lekarz chciał wbić igłę w jej żyłę, zaczęła się szamotać.
Prawie zakłuła Su Mingxue igłą.
Wystraszony lekarz szybko cofnął rękę.
Twarz Xie Li zrobiła się ponura, chciał na nią nakrzyczeć, ale widząc jej żałosny wygląd, nie mógł jej traktować tak brutalnie jak innych.
Mógł tylko powstrzymać złość i zagrozić:
— Czy mam cię związać?
Su Mingxue spojrzała na niego z zaczerwienionymi oczami i wyszeptała:
— Boli. Boję się.
Xie Li zobaczył, że w jej oczach naprawdę widać strach, tym razem nie uważał, że przesadza.
Tylko cicho ją uspokoił:
— To będzie szybko, tylko jedna sekunda, zaraz przestanie boleć —.
— Przecież mnie lubisz, a nawet mnie nie słuchasz —.
Su Mingxue jakby się przekonała, zamrugała rzęsami, spojrzała na niego, a w jej oczach błyszczały łzy.
— To mnie pocałuj —.
Jego pocałunek leczy ból?
— Narzekasz —.
Powiedział tonem, który nie był zły.
Kiedy już miał pocałować Su Mingxue, spojrzał na lekarza stojącego za nim. Lekarz szybko odwrócił wzrok. Kąciki jego ust drgały mimo woli.
Sprawiło to, że się mocno zaczerwienił.
— Cholera —.
Dlaczego jego dziewczyna jest tak irytująca, że jutro się z nią pożegna.
Zaczerwieniony pocałował Su Mingxue w usta.
Był zarumieniony i podniecony, bardzo spostrzegawczy lekarz natychmiast wbił igłę w bladoniebieską żyłę na nadgarstku Su Mingxue.
— Syknął, jesteś psem?
Sekundę po wbiciu igły w żyłę
Su Mingxue ugryzła Xie Li w usta, jakby ukąsił ją mrówka, czuł lekki ból.
Su Mingxue na niby zamknęła oczy. Rzęsy drżały.
Xie Li dotknął swoich ust, przywracając zimną twarz, i powiedział prywatnemu lekarzowi w domu:
— Możesz już iść — przypomniał mu.
— Nie wolno ci o tym mówić —.
— Dobrze, młody panie —.
Lekarz skinął głową i odwrócił się do wyjścia.
Żartowałem, jest bardzo profesjonalny. Absolutnie nikomu nie powie, chyba że nie wytrzyma.
— Zimno —.
Su Mingxue znów coś mruknęła, otwierając oczy.
Xie Li złapał ją za rękę, do której podłączona była kroplówka.
Su Mingxue wykrzywiła usta w jego stronę, jej oczy zamknęły się w łuk.
Xie Li niepewnie odwrócił głowę, czując, że jego twarz trochę się pali.
Dlaczego jest taki niepewny? Są przecież parą.
Ale myśląc, że Su Mingxue zakochała się od pierwszego wejrzenia w jego bracie, poczuł się dziwnie nieswojo.
Telefon zadrżał, to była wiadomość od kolegi z zespołu wyścigowego, ponaglający go do powrotu, trener miał mówić o nowych zawodach.
Su Mingxue zauważyła, że lekko zmarszczył brwi, domyśliła się, że musi coś zrobić, i prychnęła:
— Jeśli nie masz czasu dla mnie, to trudno. Poproszę lokaja, żeby po mnie przyjechał —.
Xie Li spojrzał na nią swoimi czarnymi oczami, — To co sama mówiłaś, to ja idę. —.
Su Mingxue ociężale odpowiedziała, okazując odpowiednią rozsądność, by zyskać więcej.
— Daj spokój, potem będziesz płakać.
— Poczekam, aż skończysz kroplówkę i wtedy pójdę.
Tak bardzo bała się ukłucia igłą, że gdyby ją zostawił, pewnie płakałaby do utraty przytomności.
Jeśli chodzi o nowe zawody, spóźni się trochę, co najwyżej dostanie reprymendę od trenera.
Po skończeniu kroplówki, Jiang Xu już czekał na dole przed hotelem.
Jej siły jeszcze nie wróciły, nogi miała jak z waty i nie mogła chodzić.
Xie Li wziął ją na ręce i wyniósł.
— Pani, co się pani stało?
Jiang Xu spojrzał na nią zaniepokojony, chciał ją podtrzymać.
Xie Li subtelnie zmarszczył brwi, jakby chciał ją zanieść do samochodu.
Ona uśmiechnęła się do Jiang Xu:
— Nic, tylko zmęczyłam się zabawą, mój chłopak mnie nosi. —.
Jiang Xu szedł za nimi.
Jednak po kilku krokach Su Mingxue zauważyła w samochodzie niedaleko,
surową twarz mężczyzny o zimnej, bladej cerze, czystymi liniami rysów, ostrymi brwiami i oczami.
Dawało to poczucie dystansu.
Ale czerwony znak łzy pod okiem dodawał mu odrobiny uroku.
To był He Qingyu.
— Braci xiao He —.
Powiedziała cicho, będąc w ramionach Xie Li.
Xie Li pochylił się i zapytał: — Twój brat? —.
Skinęła głową.
Skoro Su Mingxue już tu była, nie było mu zbyt łatwo okazywać jej zbyt dużej bliskości.
Xie Li postawił ją na ziemi, narzucił jej swoją kurtkę i odszedł.
Udawała, że nie widzi przeszywającego spojrzenia He Qingyu, ale czuła się trochę zirytowana.
Przed innymi mogła okazywać swoje kaprysy wielkiej pani, ale przed ukochanym „oryginalnej ja” musiała trzymać swoją hardość.
Boże, jak oryginalna ja kochała He Qingyu!
Jiang Xu podtrzymał ją i podszedł do tylnych drzwi.
Ona jednak szepnęła:
— Pojadę z przodu —.
Jiang Xu był trochę zdezorientowany, zazwyczaj pani bardzo lgnęła do pana He?
Ale nie dopytywał, tylko otworzył drzwi pasażera i poczekał, aż pani wsiądzie, zanim podszedł do drzwi kierowcy.
He Qingyu zauważył, że Su Mingxue celowo się od niego oddala, powinien być szczęśliwy. Ale z jakiegoś powodu poczuł lekki niepokój.
Pewnie znowu chciała zwrócić na siebie jego uwagę.
Su Mingxue też nie robiła tego po raz pierwszy.
Zamknął oczy z nudów.
Su Mingxue zobaczyła przez lusterko wsteczne, jak pasek postępu nad jego głową wzrósł do 5%.
Po dotarciu do domu rodziny Su, Jiang Xu najpierw zaparkował samochód.
Su Mingxue stała przy odkrytym basenie przed wejściem i nie ruszała się. Czekała, aż Jiang Xu ją podtrzyma.
He Qingyu widząc, że nie idzie, też zatrzymał się.
Podniosła głowę ze zdziwieniem i zawołała: „Qingyu.”
He Qingyu nie odpowiedział, zmierzył ją wzrokiem z góry, z pogardą w oczach.
Opuściła głowę i zobaczyła swoją sukienkę, pomiętą i niechlujną, włosy też były w nieładzie, cała wyglądała jak zanurzona w czerwonym winie.
Nagle poczuła się zawstydzona.
— Wracałaś po tym, jak się gdzieś obrzydliwie bawiłaś?
W głębokich, jak morze oczach He Qingyu, widać było zło.

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…