Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 1

566 słów3 minuty czytania

「Aaaach~」
「To boli.」
Su Mingxue poczuła, że nie czuje nic poniżej pasa. Otworzyła ciężko oczy, a jej wzrok padł na ciemnoczerwony dywan z wełny.
Jej ciało było jak po przejechaniu przez ciężarówkę kilka razy.
Nie miała siły się ruszyć.
Pomyślami również była jak odrętwiała, jej mózg ważył jak ołów.
Z trudem potrząsnęła głową, próbując przypomnieć sobie, co wydarzyło się poprzedniej nocy.
Była córką najbogatszego człowieka w mieście A, piękna i od dziecka rozpieszczana.
Niezwykle krzykliwa. Zmienianie chłopaków było dla niej tak naturalne jak zmiana ubrań.
Wczoraj, na zaproszenie, miała spotkać się po raz ostatni ze swoim niedawno porzuconym byłym chłopakiem, Shang Heyanem.
Tak naprawdę nie chciała iść. Miała wrażenie, że po spotkaniu nie będzie łatwo się rozstać.
Shang Heyan był we wszystkim dobry: przystojny, miał nienaganną sylwetkę, męski "dog waist", "mermaid line".
Typowy "mały wilczek".
Tylko jego zaborczość była zbyt duża. Wystarczyło, że spojrzała na innego mężczyznę, a już przez pół dnia był zazdrosny.
Miał zimną twarz, a w łóżku doprowadzał ją do płaczu.
Nienawidziła tego. Ona powinna być rozpieszczowaną różą, a nie być tak traktowana.
Dlatego nawet jeśli lubiła typ Shang Heyana, musiała się z nim rozstać.
Gdyby nie ojciec, który powiedział, że obie rodziny mają powiązania biznesowe i nie mogą się obrazić na śmierć, nie mogliby tak zepsuć relacji.
Nie poszłaby.
Zamajaczył jej w głowie obraz Shang Heyana, który z niewiadomym wyrazem twarzy podawał jej kieliszek wina. Potem niewiele pamiętała.
W sumie pewnie z nim spała.
To nic takiego, można to potraktować jak ostatni seks przed rozstaniem.
Podejmowała próbę, by wstać z dywanu, ale nie miała ani odrobiny siły.
Była jak po amputacji, mrucząc przekleństwa pod nosem. Nie wiedziała, ile razy to się działo.
Shang Heyan był zbyt zachłanny w łóżku, to był jeden z powodów jej rozstania.
Nie miała wyboru, więc z wysiłkiem podparła się łokciami i zaczęła się czołgać, jej telefon leżał w kącie.
Gdy była prawie w zasięgu ręki z telefonem, drzwi nagle się otworzyły.
Shang Heyan, o przystojnej twarzy, ale obojętnym wyrazie, spojrzał na nią z góry.
Jego głębokie, czarne oczy były pozbawione emocji, patrzył na nią jak na jagnię, które można w każdej chwili poniżyć.
Ona, zgodnie ze swoim zwyczajem, niecierpliwie powiedziała z niezadowoleniem:
– Podnieś mnie wreszcie.
Jednak Shang Heyan nic nie powiedział, tylko wpatrywał się w nią intensywnie.
Jego zimne spojrzenie sprawiło, że poczuła dreszcz na plecach.
– Po co tak na mnie patrzysz?! –
Su Mingxue zirytowana wpatrywała się w niego, próbując się podnieść.
Jednak zobaczyła, jak Shang Heyan kuca, jego wysoka sylwetka niemal ją zasłoniła.
Jej podbródek został mocno chwycony, była zmuszona spojrzeć w ciemne oczy Shang Heyana, pełne dzikiej furii.
– Lin Sinian, pierwszy chłopak, znany bokser.
– Xu Qing, drugi chłopak, czołowy kierowca wyścigowy.
– Jiang Yan, trzeci chłopak, pisarz.
– Piąty chłopak…………
– …………
Shang Heyan zaśmiał się zimno.
– W ciągu zaledwie trzech lat pozbyłaś się sześciu chłopaków, zuchwała pani Su. Prawdziwa z ciebie panienka.
– Każdego po kolei, gdy ci się znudził, wyrzucałaś.
– Jestem zaszczycony, że jestem twoim siódmym byłym.
Su Mingxue zadrżała wargami, zaskoczona zimnym uśmiechem w oczach Shang Heyana. Cała jej przeszłość została wyciągnięta na światło dzienne.
– Przeklinam cię, że pewnego dnia, tak jak ja, będziesz kochać i nie zaznasz miłości, a jak twoi byli, zaznasz przeszywającego bólu.
– Ale obawiam się, że możesz już nie mieć tej szansy.
Shang Heyan ściskał jej szczękę, gorące powietrze wiało jej w ucho.
– Ponieważ ja będę twoim ostatnim.

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…