Su Xiaoxiao obudził się ze śpiewu koguta; siedziała na łóżku, stuporowata przez chwilę, przypominając sobie obecną sytuację, i szybko wstała.
Ludzie w wiosce już się krzątali. Niektórzy z miotłami zamiatali liście i śmieci na swoich podwórkach, inni z motykami szli na pola, a jeszcze inni nieśli wiadra z wodą i nosili drewno na opał, karmiąc kury i kaczki. Z każdego komina unosiła się smużka delikatnego dymu z ognisk.
Widok był jak najbardziej zwyczajny wiejski krajobraz.