W głębi Świątyni Słońca na Gwieździe Słońca.
Dziewięć ogromnych boskich gniazd, niczym płonące gwiazdy, stało w centrum wspaniałej hali.
Gniazda te zostały w całości utkane z poskręcanych gałęzi pierwotnego duchowego korzenia, Boskiego Drzewa Fusang.
Każda gałąź była naturalnie naznaczona mistycznymi grawerami Słońca, ostatecznie tworząc rozległą i precyzyjną Wielką Szczelinę Gromadzenia Dusz.
W tej chwili szczelina działała z pełną mocą.
Szalejący Ogień Słonecznego Boga z niemal nieskończonego jądra Gwiezdy Słońca był szaleńczo czerpany, zbierany i oczyszczany.
Przekształcił się w dziewięć złotych strumieni, tak intensywnych, że zakrzywiały przestrzeń, nieustannie wlewając się do rdzeni boskich gniazd.
W rdzeniach ośmiu boskich gniazd unosiły się gigantyczne jaja, pulsujące Prawdziwym Ogniem Słońca, z mistycznymi złotymi wzorami pojawiającymi się na ich powierzchniach.
Były niczym osiem bezdennych otchłani, łapczywie pochłaniających napływające pochodzenie Słońca.
Każde wtłoczenie energii sprawiało, że złote wzory na powierzchni jaj stawały się jaśniejsze i głębsze, a aura, którą emitowały, stawała się silniejsza i bardziej skoncentrowana.
W dziewiątym boskim gnieździe siedział w pozie medytacyjnej Lu Jun.
Wokół niego stały cztery postacie: Dijun, Taiyi, Xihe i przyszły Lu Ya, obecnie najmłodszy, dziesiąty, You Wen!
Lu Jun wyglądał niezwykle poważnie, nawet z nutą ledwo zauważalnego niepokoju:
— Ojcze i wuju, matko, ta moc Feniksa Złotego Kruka z pewnością nie jest łatwa! Trudność przebudzenia przewyższa wyobraźnię!
— Tylko ci, którzy znajdują się w stanie bliskim śmierci, mają wielką determinację i doświadczają wielkiej pomyślnej okazji, mogą tego dokonać! Mój starszy brat Bo Huang i pozostali są tego najlepszym dowodem!
— Gdybym nie przebudził się przez przypadek wcześniej i nie poświęcił wszystkiego, by was chronić, dziesięciu nas braci już dawno zamieniłoby się w popiół, forma i dusza zniszczone, nawet ślad prawdziwego ducha by nie pozostał!
Spojrzał żarliwie na Dijuna i Taiyi, mówiąc z silnym ostrzeżeniem:
— Szczególnie ojcze i wuju! Wasze kultywowanie osiągnęło szczyt Półświętego, przenikając niebo i ziemię!
— Na tym poziomie, jak trudno popaść w stan bliski śmierci?
— Istoty, które mogą wam zagrażać, są już rzadkością!
— Nawet jeśli celowo zaaranżujecie okazję do przebudzenia, szansa na sukces… prawdopodobnie jedna na dziesięć tysięcy! Nie, nawet promyk nadziei, jeden na sto milionów!
— Jeśli Feniks Złotego Kruka się nie powiedzie, będzie to prawdziwe zakończenie Drogi i zniszczenie ciała! Forma i dusza zniszczone! Nawet szansy na ponowne wejście do cyklu reinkarnacji i ponowne kultywowanie nie będzie!
— Ta ścieżka jest zbyt niebezpieczna! Błagam was, ojcze i wuju, nie ryzykujcie życiem!
Lu Jun czuł się bezradny.
Mówienie o samodzielnym pojmowaniu było tylko wymówką.
Jego sukces zawdzięczał tylko tajemniczemu „systemowi”!
Miał w głowie tylko jedno przesłanie: nie szukajcie na siłę śmierci! Nawet ja tego nie kontroluję, polegam na oszustwie!
Jednak reakcja Dijuna i Taiyi po raz kolejny przekroczyła oczekiwania Lu Juna.
Dijun stał z rękami założonymi za plecami, jego oczy były głębokie jak przestrzeń kosmiczna, ani śladu strachu, zamiast tego pojawiła się w nich porywająca odwaga władcy pierwotnego świata:
— Jun'er, mówisz o niebezpieczeństwie i niskiej szansie na sukces. Ale czy może być niższa niż szansa na Osiągnięcie Drogi i Stanie się Świętym?
— Ojciec i twój wuj odważyli się dążyć do owego ulotnego, nieosiągalnego nawet po dziesięciu tysiącach kataklizmów, świętego rozumu, odważyć się walczyć z Niebiańskim Prawem, walczyć z Ziemskim Prawem, dlaczego mielibyśmy obawiać się niebezpieczeństwa Feniksa Złotego Kruka?
— Jeśli nie odważymy się ponieść tego ryzyka, jak możemy dążyć do Szczytu Wielkiej Drogi?
Lu Jun otworzył usta, przez chwilę nie mógł nic powiedzieć.
Zostanie świętym?
To była niemal ścieżka ku śmierci!
Ale słowa Dijuna sprawiały, że nie mógł zaprzeczyć.
Niezależnie od tego, jak trudny jest Feniks Złotego Kruka, wydaje się być odrobinę „łatwiejszy” niż zostanie świętym?
Chociaż doskonale wiedział, że ta „łatwość” była tylko złudzeniem spowodowanym przez system.
Taiyi śmiał się głośno, jego śmiech był pełen absolutnej pewności siebie i nieporównywalnej ostrości:
— Hahaha! Siostrzeniec Lu Jun, rozumiemy twoje obawy! Ale nie lekceważ wuja i twojego ojca!
— Niezależnie od tego, jak trudny jest Feniks Złotego Kruka, czy może nas pokonać?
— Ty i Bo Huang nadal udaje wam się w obliczu niebezpieczeństwa, a my jesteśmy silniejsi, mamy twardsze serca do Drogi i głębsze zrozumienie Wielkiej Drogi, jak możemy zawieść?
— Ta ścieżka Feniksa Złotego Kruka jest naszą prostą drogą do przełamania Bariery Krwi klanu Złotego Kruka i osiągnięcia silniejszego stanu!
— Jun'er, skoro ci się udało, nie musisz się martwić, po prostu powiedz nam klucz do Feniksa Złotego Kruka, który znasz!
Xianhe obserwowała z boku niepokój w oczach syna i porywającą dumę męża i braci. Chociaż w jej sercu również czuła niepokój, żywiła większe zaufanie do Dijuna i Taiyi.
Lu Jun gorzko się uśmiechnął, wiedząc, że dalsze naleganie jest daremne.
Uspokoił się i zaczął wyjaśniać „zasadę”, którą zaobserwował podczas operacji systemu i zsyntetyzował z teorią ewolucji gwiazd z poprzedniego życia:
— Dobrze. Zgodnie z moim zrozumieniem, kluczem do Feniksa Złotego Kruka są trzy punkty!
— Trzy punkty? — Taiyi słuchał uważnie.
Lu Jun kontynuował: — Tak, dokładnie trzy punkty!
— Po pierwsze, rdzeń!
— Musi być w ciele, wcześniej uformowany niezwykle stabilny rdzeń o straszliwej sile kolapsu wewnętrznego!
— Ten rdzeń musi być w stanie wytrzymać cały impet siły wybuchowej w obliczu śmierci i stać się ostatecznym punktem grawitacji!
— Po drugie, skondensowanie duszy!
— W momencie, gdy nadejdzie prawdziwa śmierć i prawdziwy duch ma się rozproszyć, wszystkie pozostałe dusze i pieczęcie prawdziwego ducha muszą zostać siłą zebrane i zakotwiczone w tym rdzeniu! Ani jedna iskra nie może uciec!
— Po trzecie, kolaps!
— Rdzeń musi zostać uruchomiony w momencie śmierci, generując nieodpartą siłę kolapsu do wewnątrz, skompresując całą pozostałą energię, esencję krwi, a nawet fragmenty Praw Drogi, z siłą dziesięciomilionokrotnego ściskania, wokół rdzenia!
— Ostatecznie, z rdzeniem jako podstawą, energią jako skorupą i duszą jako przewodnikiem, formując jajo Feniksa Złotego Kruka!
Po tym, Lu Jun przeskanował spojrzeniem Dijuna i Taiyi.
Było to podsumowanie Lu Juna oparte na procesie ewolucji systemu.
Te trzy punkty wymagały niezwykle rygorystycznych warunków, zwłaszcza siła rdzenia i przerażająca siła kolapsu były niemal poza zasięgiem ludzkich możliwości.
Mieli już ochotę się wycofać, prawda?
Jednak wyraźnie nie docenił wrodzonej umiejętności pierwotnych boskich istot i cudowności towarzyszących im duchowych skarbów!
Po wysłuchaniu Taiyi jego twarz nie wykazywała już trudności, zamiast tego pojawiło się wyraz nagłego zrozumienia, a nawet iskra radości!
Prawie bez zastanowienia odwrócił prawą dłoń!
— Ding! —
Doniosły dźwięk dzwonu, jakby rozlegający się od początku chaosu, wypełnił boską salę!
Starożytny i prymitywny, z grawerami słońca, księżyca, gwiazd, ziemi, wody, ognia i wiatru, wewnątrz ukryty był szczyt gór i ziemi, a także cienie wszystkich istot pierwotnego świata.
Ogromny dzwon pojawił się znikąd.
Unosił się na dłoni Taiyi, emanując przerażającą aurą uciszającą wszystko, co istnieje, i ustalającą ziemię, wodę, ogień i wiatr.
— Hahaha, rozumiem, teraz rozumiem! — Na twarzy Taiyi pojawiło się wyraz nagłego zrozumienia.
— Mówiłem sobie, dlaczego Dzwon Chaosu jest moim towarzyszącym skarbem! Okazuje się, że jego prawdziwe znaczenie „towarzyszący” jest właśnie tutaj!
Lu Jun był wstrząśnięty do głębi przez nagłą zmianę sytuacji i bezgraniczną moc Dzwonu Chaosu, i mimowolnie zapytał: — Wuju, co masz na myśli?
Taiyi głaskał Dzwon Chaosu, a jego głos był pełen niezachwianej pewności i ekscytacji:
— Jun'er, spójrz! Powiedziałeś, że potrzebujemy rdzenia, który może wszystko znieść i ma nieporównywalną siłę kolapsu do wewnątrz! Czymże może być lepszym rdzeniem niż ten towarzyszący skarb, Pierwotny Najwyższy Skarb, Dzwon Chaosu?
— Jest nieskończenie cudowny, ma nieskończoną moc tworzenia! Może uciszyć Chaos i Pradawny Nieład, może Ograniczać Czas i Przestrzeń, może Odwracać Yin i Yang!
— Jego wewnętrzna potęga „uciszania” i „ograniczania” sama w sobie jest najsilniejszą siłą kolapsu do wewnątrz, ograniczenia i kondensacji!
— Jeśli użyję go jako podstawy i włączę go do swojego ciała, jako rdzeń Feniksa Złotego Kruka!
— W obliczu śmierci, nie tylko wytrzyma siłę rozpadu mojego szczytu Półświętego, ale także spontanicznie stłumi mój rozproszony prawdziwy duch i zbierze go siłą w dzwonie!
— Jednocześnie jego moc Odwracania Czasu i Przestrzeni oraz oczyszczania Yin i Yang jest wystarczająca, aby wygenerować przerażającą siłę kolapsu wykraczającą poza twoją wyobraźnię, siłą skompresując istotę mojego ciała wokół dzwonu, formując jajo Feniksa Złotego Kruka!
— To idealne połączenie!
Lu Jun: !!!
Cholera!
Można tak?