Po nocnej reorganizacji i treningach, poranne powietrze w Obozie Skazańców po raz pierwszy było wolne od dawnej beznadziei i marazmu.
Zastąpiła je narzucona dyscyplina i tłumiona żądza walki.
Se Yu stał na wzniesieniu, obserwując swoich żołnierzy trenujących formacje pod krzykami Bekketa, lecz w sercu nie czuł wielkiego spełnienia.