Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 10

1226 słów6 minut czytania

Pod cudowną harmonizacją materiału zasiewu Drzewa Świata, te dwie zasadniczo odmienne harmonie Dao, niczym strumienie, spokojnie wpłynęły do rzeki i morza, łącząc się w sposób naturalny i kompletny, bez śladu sztuczności.
Proces fuzji był niczym najbardziej harmonijny i pełen wdzięku taniec między niebem a ziemią, obie siły przeplatały się i splatały, wzajemnie przenikając i łącząc, niczym doskonałe dopasowanie dwóch biegunów Yin i Yang, ostatecznie łącząc się jak woda i mleko, nie dając się rozróżnić.
Chǔ Chángshēng wyraźnie odczuwał, że w potężnej i potężnej eksplozji Owocu Kunpeng, cicho kiełkowała odrobina zwinności przekształcenia Yin i Yang.
Ta zwinność była niczym promień światła wyłaniający się z ciemnej otchłani, dodając do pierwotnie najsilniejszej i najostrzejszej siły nieco nieprzewidywalnego, tajemniczego uroku.
A w obronnej postawie Owocu Yin Yang Taiji, cicho wmieszała się nieporównywalna ostrość Pędu Kunpeng, który pochłania góry i rzeki.
Ta ostrość była niczym jutrzenka przebijająca noc o świcie, natychmiast przełamując przygnębiającą obronę, wpompowała w nią potężną siłę do przodu, sprawiając, że obrona, która pierwotnie polegała na miękkości, stała się połączeniem twardości i miękkości.
W momencie, gdy obie siły całkowicie się połączyły, materiał zasiewu Drzewa Świata nagle zadrżał, a na środku pnia pojawiła się szczelina, z której powoli wypłynęły punkty żółto-czarnego światła.
To światło było tajemnicze i głębokie, niczym nieskończone tajemnice ukryte od zarania wszechświata, niosąc najstarszą i najbardziej tajemniczą potęgę wszechświata, budząc nieskończony podziw.
Serce Chǔ Chángshēng gwałtownie zadrżało i szybko skupił się, aby zajrzeć do swojego morza świadomości. Zobaczył, że w szczelinie powoli unosi się nasiono, całkowicie żółto-czarne, istniejące i nieistniejące zarazem.
To nasiono emanowało oddechem budzącym szacunek, jakby było konkretnym ucieleśnieniem zasad wszechświata, było to serce źródła – Moc Hongmeng – wyhodowane przez materiał zasiewu Drzewa Świata.
Nasiono Hongmeng powoli się obracało, jakby w tajemniczym i starożytnym rytmie rezonowało z niebem i ziemią.
Wchłonęło całe harmonie Dao Kunpeng i Taiji, a następnie oddało jeszcze czystszą siłę, która wpływała do meridianów Chǔ Chángshēng.
Ta siła była niczym najczystsza esencja po wielu hartowaniach, pełna nieskończonego życia i witalności, dzięki czemu Chǔ Chángshēng naprawdę poczuł cudowną zmianę, niczym metamorfozę.
— Czy to jest… moc źródła po połączeniu metod kultywacji? — W oczach Chǔ Chángshēng błysnęła radość, niczym wspaniałe fajerwerki rozbłyskujące na nocnym niebie.
Próbował uwolnić tę nową siłę, a w jednej chwili wokół jego ciała pojawił się wirtualny duch Kunpeng, odziany w schemat Taiji Yin i Yang.
Ten wirtualny duch był żywy i realistyczny, jakby obdarzony życiem.
Kiedy trzepotał skrzydłami, miał zarówno zaciekłą energię rozdzierającą niebiosa, jakby chciał przeciąć to niebo i ziemię na pół, ukazując niezrównaną dominację i moc; jak i zawierał znaczenie obrotu Yin i Yang, nieustannej reprodukcji, symbolizując wieczny cykl życia, ujawniając najgłębsze filozofie wszechświata.
W tym momencie, dzięki sile Kunpeng, percepcja Chǔ Chángshēng otaczających go przedmiotów stała się niezwykle wyostrzona, jakby mógł przeniknąć każdy drobny i subtelny szczegół otoczenia.
Czuł się, jakby stał się władcą tego nieba i ziemi, zdolnym dotykać subtelnych tekstur między niebem a ziemią, odkrywając ukryte tajemnice ignorowane przez zwykłych ludzi.
A dzięki mocy Taiji, jego kontrola nad siłą stała się coraz bardziej płynna i swobodna, każda odrobina mocy duchowej pod jego kontrolą działała zgodnie z jego wolą.
Mógł z łatwością kierować mocą duchową, kształtować ją w różne formy, osiągając różne fantastyczne i niezwykłe efekty, jakby on i moc duchowa stali się jednym, wcieleniem mocy.
Granice tych dwóch boskich zdolności stopniowo się zacierały, ale ich indywidualna moc wzrosła kilkukrotnie.
To cudowne uczucie sprawiło, że Chǔ Chángshēng poczuł się, jakby znajdował się w nowym świecie kultywacji, pełnym nieskończonych możliwości.
Czuł się, jakby stał na szczycie wysokiej góry, a przed nim rozciągał się rozległy i nieograniczony świat, czekający, aż odważnie go zbada i zdobędzie z całych sił.
Powoli rozproszył światło wokół siebie, delikatnie położył palce na brwiach, czując płynącą w jego ciele siłę fuzji, niczym rwącą rzekę, a kąciki ust mimowolnie uniosły się w uśmiechu.
W tym uśmiechu była zarówno satysfakcja ze znaczącego wzrostu własnej siły, jak i nieskończona nadzieja na przyszłą ścieżkę kultywacji.
W morzu świadomości gałęzie materiału zasiewu Drzewa Świata stały się coraz grubsze, najwyraźniej zostały one znacznie odżywione po wchłonięciu mocy dwóch potężnych metod kultywacji.
Było niczym gigant, który przeszedł przez wieki doświadczeń, stając się coraz silniejszy i pełniejszy życia dzięki odżywieniu siłą.
Dwa owoce spokojnie zawisły na gałęziach, emanując tajemniczą i potężną atmosferą. Były one kryształami mocy, rzadkimi skarbami wyhodowanymi przez materiał zasiewu Drzewa Świata, zawierającymi nieskończone tajemnice i potężną energię.
Moc Hongmeng Drzewa Świata powoli się obracała, emanując pocieszającą i spokojną atmosferą.
Chǔ Chángshēng dobrze wiedział, że to dopiero początek. Gdy w przyszłości zbierze więcej metod kultywacji i boskich zdolności, to Drzewo Świata stanie się bujne, rodząc niezliczone obfite owoce zawierające prawdziwe znaczenie Dao.
A jego ścieżka kultywacji, pod przewodnictwem tej wszechstronnej harmonii Dao, doprowadzi go do szczytu nieosiągalnego dla nikogo.
Kiedy Chǔ Chángshēng pogrążył się w radości z fuzji metod kultywacji, z zewnątrz Changsheng Peak nagle dobiegł hałas.
Serce Chǔ Chángshēng zadrżało, a jego boski zmysł natychmiast rozprzestrzenił się jak fala, szybko otaczając cały obszar wokół Changsheng Peak.
Wyostrzonym zmysłem wyczuł, że żeńska uczennica w szacie ucznia rdzenia Sekty Xuántiān powoli podchodzi w stronę szczytu góry po ścieżce.
Kobieta była ubrana w białe szaty, lśniące jak śnieg, a na jej rękawach wyhaftowano unikalny wzór gwiazd Sekty Xuántiān, migoczący słabym i tajemniczym światłem.
U jej boku wisiał długi miecz, niczym jesienna woda, a na pochwie przepływało blade zimne światło, emanując zimną i ostrą atmosferą.
— To ona? — Brwi Chǔ Chángshēng lekko się uniosły, natychmiast rozpoznał przybyłą – najlepszą młodą osobistość współczesnej Sekty Xuántiān, Luo Qingli!
Ta kobieta miała niezwykły i wyjątkowy talent, w wieku zaledwie dwudziestu lat osiągnęła wczesny etap Fundamentu. W wieku, w którym większość ludzi wlecze się w Etapie Qi, ona już błyszczała, stając się centrum uwagi.
Jej zrozumienie Xuantian Sword Canon było mistrzowskie, pewnego razu, tym mieczem, ścięła demona w późnym Etapie Złotego Jądra, od tego czasu stała się sławna w Pustkowiach Wschodu.
Jednakże, była z natury chłodna i rzadko wchodziła w interakcje z innymi, zazwyczaj działała samotnie, pogrążona we własnym świecie kultywacji, jakby odizolowana od zgiełku świata zewnętrznego.
Fakt, że dzisiaj przyszła sama, był naprawdę czymś niezwykłym.
W tym świecie, poziomy kultywacji od niskiego do wysokiego to kolejno: Etap Qi, Etap Fundamentu, Etap Złotego Jądra, Etap Złotego Jądra, Etap Formującego się Dziecica, Etap Połączenia z Boskością, Etap Pustki, Etap Wielkiego Zwycięstwa, Etap Przezwyciężania Potępienia, oraz legendarny Etap Nieśmiertelnej Drogi.
A każdy etap jest podzielony na wczesny, średni i późny.
Każde przełamanie poziomu oznacza, że kultywator awansuje na wyższy poziom, zbliża się do niedosiągniętego Etapu Nieśmiertelnej Drogi, a każdy krok naprzód jest przekroczeniem samego siebie, eksploracją nieznanego.
Chǔ Chángshēng powstrzymał swoją aurę, stanął z rękami na plecach na szczycie góry, spokojnie czekając.
Spojrzał spokojnie w kierunku, z którego nadchodziła Luo Qingli, myśląc o celu jej wizyty.
Wkrótce Luo Qingli dotarła na szczyt góry. Lekko uniosła oczy i spojrzała na Chǔ Chángshēng. Jej spojrzenie było czyste jak zimny staw, głębokie i zimne, ale z ledwo dostrzegalną falą, niczym prąd ukryty pod spokojną powierzchnią jeziora.
— Pozdrawiam Supreme Elder Chu. — Lehko skłoniła ręce. Jej głos był zimny jak szron, jakby niosąc zapach tysiącletniego lodu. — Qingli, bezczelnie odwiedzam, mam nadzieję, że Supreme Elder Chu wybaczy.
Jej słowa odbijały się echem w górach, dodając im jeszcze więcej chłodu.
Chǔ Chángshēng lekko się uśmiechnął, z nutą łagodności w uśmiechu. — Siostrzenico Luo, to zaszczyt mieć ją w Changsheng Peak, jesteś rzadkim gościem. Jakie są powody tej wizyty? — Jego ton był nieco ciekawy, spokojnie czekając na odpowiedź Luo Qingli.

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…