Bai Tao nigdy nie jadła tak pysznego nadzienia do pączków. Czarne czekoladowe kremy rozpłynęły się natychmiast na jej języku, wypełniając usta orzeźwiającą goryczą, która po przełknięciu ustępowała miejsca subtelnej słodyczy. Spróbowała też sosu borówkowego i być może z powodu wcześniejszego smaku czarnej czekolady, wydał jej się zbyt słodki. Jednak niezależnie od tego, który składnik, oba były obiektywnie pyszne. Bai Tao z szerokim uśmiechem powiedziała: „Starszy kolego Qi, to jest niesamowite.”
„Skoro jesteś tak biegły, to dlaczego nadal musisz uczestniczyć w praktycznych zajęciach z cukiernictwa?”
Qi Heting otrząsnął się z roztargnienia, odłożył miskę i usiadł na wysokim stołku. „Żartujesz sobie, jeszcze mi daleko do doskonałości.”