Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 1

1267 słów6 minut czytania

Bai Tao chciała zarobić pieniądze.
Bardziej niż ktokolwiek inny.
Dopiero gdy zarobi wystarczająco dużo pieniędzy, będzie mogła wykupić się z tego cholernego zabójczego zrzeszenia.
【Więc mówię ci, to całkiem opłacalny interes, prawda?】
Głos systemu rozbrzmiał w jej umyśle.
【Pierwotna bohaterka usłyszała pogłoski o F5 i zrezygnowała. Ty przejmiesz to na rok, zdobędziesz pięciu szaleńców, i popchniesz świat do przodu.】
【Za rok odbiorę, po wszystkim, ile chcesz, tyle powiedz, a dodatkowo zagwarantuję ci wyjście z zrzeszenia zabójców.】
Bai Tao przejrzała zdjęcia pięciu mężczyzn, a łzy popłynęły jej z ust, których nie mogła powstrzymać.
Przystojni.
Bardzo przystojni.
Sześciopak.
Oznacza to, że nie tylko może ich pieścić, ale też zarobić pieniądze?
Jeśli kogoś pieścisz, to jesteś lizusem, ale jeśli pieścisz pięciu naraz, to już musisz być jakimś wilkiem morskim!
Niech ta pierwotna bohaterka sobie idzie, ona się tym zajmie!
„Naprawdę opłacalne”.
„Ale nie chcę brać odpowiedzialności”.
Bai Tao szła alejką porośniętą drzewami i z daleka dostrzegła główną bramę Szkoły Bestii Hisslington. Złote godło szkoły odbijało światło słońca, aż oczy ją piekły.
【Po wszystkim, zrobimy dla ciebie huczne przyjęcie w tym świecie, wyciągniemy 999 cięć, ty się oddasz i odejdziesz.】
„Układ”.
„Zaledwie pięciu, nie przejmujcie się tym, co będę robić przez ten rok”.
Ledwo wypowiedziała te słowa, a podstawowe ustawienia zalały jej umysł jak przypływ.
Ten świat był ściśle zhierarchizowany, z wyraźnie zarysowanymi klasami.
Rodziny Si, Qi, Zuo i Lingzhou, cztery wielkie rody, znajdowały się na szczycie piramidy, kontrolując żyły gospodarcze.
F5 również pochodziło z tych czterech rodzin.
Plotka głosiła, że wszyscy byli piękni, ale każdy na swój sposób szalony.
A ona była wtyczką wprowadzoną przez system, który zmienił wspomnienia wszystkich.
Nie była jak pierwotna bohaterka Lin Xiaowu, która była doskonałym specjalnym rekrutem w każdym aspekcie.
Ona była –
Specjalnym rekrutem bez żadnych osiągnięć, która została przyjęta do rodziny Si, aby spłacić dług wdzięczności za uratowanie Starszego Pana Si. Zakres przyjęcia był jednak poza granicami możliwości.
Chichot.
Chociaż było to podziękowanie, rodzina Si tylko wprowadziła ją do środka, a dalsze przetrwanie zależało od niej.
W końcu bogaci ludzie uwielbiali obiecywać gruszki na wierzbie.
Na przykład teraz, nie miała nawet mundurka Szkoły Bestii Hisslington.
Albo, jej jedyne urządzenie komunikacyjne było telefonem dla seniorów.
W tym samym czasie zadzwonił dzwonek szkolny.
Zanim Bai Tao zdążyła przetworzyć te informacje, brama Szkoły Bestii Hisslington z hukiem się zamknęła.
【Szkoła Bestii Hisslington jest szkołą dla arystokratów, jest to miejsce o znaczeniu państwowym i zamyka się punktualnie.】
【Ale proszę się nie martwić, moja droga, zużyłam całą moją siłę, aby wywiercić dla ciebie tymczasową dziurę dla psa.】
【W takim razie życzę ci spokojnego roku, czekam na dobre wieści, pa pa ~】
Cisza powróciła do jej uszu w jednej chwili.
Bai Tao: …
Ten system jest taki sam jak rodzina Si.
Spojrzała w róg na wyłom, gdzie było błoto i nie wiadomo, czy nie było też psich odchodów.
Już była ubrana dość nędznie.
Jeśli teraz pobrudzi się błotem i ziemią, to o jakim zdobywaniu F5 może być mowa?
Zaczęła obserwować.
Być może Szkoła Bestii Hisslington była zbyt pewna siebie co do pięciometrowej wysokości swoich zewnętrznych murów, że nawet nie zainstalowała krat antywłamaniowych.
Proszę, kim jest Bai Tao?
Najlepsza zabójczyni na świecie z listem gończym.
Nie mówiąc o 5 metrach, nawet 50 metrów nie stanowiłoby problemu.
Bai Tao od razu wybrała przekrzywione drzewo w rogu.
Po upewnieniu się, że nikogo nie ma, oparła rękę na gałęzi i stanęła na grubej gałęzi.
Grubość muru była wystarczająca, aby mogła na nim stanąć, a po drugiej stronie muru, jak oceniła, znajdowało się drzewo o podobnej wysokości.
Odliczyła odległość i skoczyła w głąb, stając na zewnętrznym murze.
Jednak mimo wszystkich swoich obliczeń, nie przewidziała, że szkoła bestii użyje najlepszego nefrytu na szczycie zewnętrznego muru do dekoracji!
Cholerni bogacze!
Poślizgnęła się na stopach i bez kontroli spadła na drugą stronę muru.
Źle!
Próbowała jak najmocniej przekręcić się w kierunku korony drzewa, szelest zdarł jej uszy, zmniejszając prędkość opadania.
Bum! Runęła na plecy, cała się rozwaliła, a okulary poleciały jej.
Nie boli?
Bai Tao nie mogła się powstrzymać i się podrapała.
Miękkie.
Podrapała się ponownie.
Nieprawda, teraz czuła opór.
„Puść”.
Chłodny głos rozbrzmiał nad nią z wyraźnym obrzydzeniem.
Bai Tao otworzyła oczy, natknęła się na parę głębokich, opadających oczu, z zielonym lazurem jako bazą, a wokół tęczówki rozchodziły się jasne odcienie pomarańczu.
Przejrzyste do dna, odbijały nieco zdezorientowaną ją.
Naturalnie lekko falujące włosy zakrywały część jej brwi i oczu, łagodząc ostrość jej szablastych brwi, o pięknych, płatkowatych ustach o zdrowym, różowym odcieniu.
Jednak taka urocza twarz była skaleczona, z wciąż świeżą raną.
Ponadto, zgrabne palce były owinięte ciasnym bandażem, ale nie wyglądało to na opatrunek dla rany.
A to, czego Bai Tao teraz dotykała, to nic innego jak jego piersi.
Jeśli Bai Tao się nie myli, to jest to Lingzhou Jingwang z F5.
Szczęśliwy traf!
Lingzhou Jingwang był porywczy i agresywny, albo uciekał z lekcji, albo był w drodze na ucieczkę z lekcji.
Zwykle pojawiał się i znikał, był najtrudniejszy do napotkania spośród F5.
A teraz przypadkiem na niego wpadła, przeskakując przez mur?
„Nadal stoisz?”
Jingwang zmarszczył brwi, Bai Tao natychmiast zeskoczyła z niego.
„A'wang, wreszcie cię znalazłem”.
Inny, łagodniejszy męski głos rozległ się, wyraźnie przerywając.
„Co za dziwne, że leżysz… z kobietą”.
„Dziewczyna?”
Bai Tao spojrzała w kierunku dźwięku, bez okularów nie mogła zbyt wyraźnie widzieć twarzy przybysza, mogła jedynie rozpoznać zarys.
Bardzo biały, bardzo szerokie ramiona.
Jak rzeźba z białego jadeitu.
„Spadaj”. Jingwang westchnął z irytacją, „Spadła z nieba, nie znam jej”.
Zrobił ruch, aby się podnieść, oczy Bai Tao zwęziły się.
Nie, nie może tak łatwo pozwolić Jingwangowi odejść.
Rodzina Lingzhou miała monopol na pozycję w świecie medycyny.
Medycyna… sprzęt medyczny…
Zaryzykować!
Jedną ręką sięgnęła po okulary, które upadły obok niej, i kierując się instynktem dzikiego zwierzęcia, namierzyła stopy Jingwanga, a następnie przeczołgała się przez trawę –
W następnej chwili rozległ się trzask pękających okularów pod stopami Jingwanga.
A Bai Tao udawała, że wyciąga rękę, „Moje…”.
Jingwang zamarł, cofnął stopę.
Te stare, okropnie niegustowne, grube czarne kwadratowe okulary, rozsypały się całkowicie.
Bai Tao zadrżała rękami, podniosła z ziemi rozsypane okulary spod jego stóp, „…okulary”.
Miękkie westchnienie, brzmiące jak płacz.
Odwróciła wzrok, obok niej stała dziewczyna, tak szczupła jak łodyżka szczypiorku, z twarzą mniejszą niż dłoń, z ciężką grzywką.
Grzywka była tak długa, że zakrywała nawet worki pod oczami, jedynie lekko drżące rzęsy były widoczne.
„Proszę, A'wangu”.
Mężczyzna o przeźroczystości białego jadeitu przesunął się do przodu, kucając.
„Wszystko w porządku, koleżanko?”
Dopiero wtedy Bai Tao mogła wyraźnie zobaczyć, złote jak liście miłorzębu oczy, niczym zalane wodą, biało-złote długie włosy spływały na jej ramiona.
Kilka kosmyków przypadkowo musnęło jej grzbiet dłoni, niosąc ze sobą słodki zapach róży.
Chociaż się uśmiechał, w połączeniu z chorobliwą bielą skóry, delikatne naczynka krwionośne widoczne pod oczami nadawały mu nieopisanego, przerażającego uroku.
Szczęście dopisywało jej całemu!
To był inny członek F5.
Co więcej, był to najłagodniejszy i najlepiej oceniany, Qi Heting!
„Mam się dobrze”. Potarła kurz, podniosła okulary.
„Nie martw się, twoje okulary, A'wang ci odkupi”. Każde słowo wypowiedziane przez Qi Heting powodowało drganie małej brązowej pieprzyka tuż pod prawym kącikiem jego ust.
Jego wzrok szybko przesunął się po Bai Tao, po czym ponownie pojawił się uśmiech.
„Inaczej, jeśli inni dowiedzą się, że nasz młody pan Lingzhou zniszczył okulary specjalnego rekruta i ucieknie, będą się śmiać”.
„Zgadzasz się, A'wangu?”
Oczy Jingwanga zwęziły się, jego klatka piersiowa falowała.
Wyjął telefon, „Kod odbioru”.
„Ach… dobrze, ale ja…”
Jingwang niegrzecznie mu przerwał, „Nienawidzę czekać”.
Bai Tao umilkła.
Pół minuty później wyjęła z torby swój telefon dla seniorów.
Po włączeniu jego dźwięk startowy rozległ się głośno po okolicy.
„8848 Titanium Gold Mobile Phone, telefon wśród samolotów!”
Jingwang/Qi Heting: …
?? Pomruki pomarańczy:
- Autor potrzebuje waszych ekstrasów, zakładek i głosów, inaczej umrę z głodu……???????

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…