Li Yunzhou uśmiechnęła się krzywo do Wang Mei: — Siostro Wang, nic mi nie jest, po prostu nie jestem przyzwyczajona.
— Oj, kto by się przyzwyczaił, to dla własnego bezpieczeństwa, nic złego nie zrobiliśmy, a winni są ci zachłanni, szkodzący ludziom bydlaki. My nie krzywdzimy pierwsi, ale jeśli ludzie chcą nas skrzywdzić, to musimy się bronić.
Mówiąc to, nie zapomniała delikatnie poklepać Li Yunzhou po plecach.