Mo San Xiao (Stary Mo San) zimnym wzrokiem przemierzył pogruchotaną salę pełną jęczących sług, a jego spojrzenie w końcu spoczęło na Qin Shou. Głos miał ochrypły: „Przyjacielu, z jakiego jesteś kręgu? Czy nie przesadziłeś z brutalnością?”
Qin Shou zignorował krzyki zarządcy. Przyjrzał się uważnie Mo San Xiao, a kąciki jego ust wykrzywiły się w okrutnym uśmiechu: „Czekałem na ciebie długo, wreszcie się pojawiłeś – ‘Straszący Duchy’ Mo San Xiao.”
Źrenice Mo San Xiao gwałtownie się zwęziły, a jego twarz nagle pobladła. Wiedział, że jego tożsamość została ujawniona! Bez zbędnych słów, z jego oczu buchnęła mordercza determinacja. Wiedział, że w tej chwili tylko zaciekła walka daje mu cień szansy na przeżycie! Potrząsnął nadgarstkiem, a jego ring-pommel sword zamienił się w zimny błysk, celujący prosto w gardło Qin Shou! Prędkość była zdumiewająca!