Wang Zhennan zadrżał, jego dziesięciopoziomowa wewnętrzna energia wybuchła, rozwiewając wszystkich żołnierzy, którzy padali z jękami. Gdyby nie nosili grubych czarnych zbroi, spokojnie mogliby ich zabić na miejscu, co świadczyło o ogromnej sile Wang Zhennana.
Wang Zhennan spojrzał błyskotliwie i krzyknął: „Gdy ja tu jestem, kto śmie ją tknąć!”
„Śmiałe słowa, dzisiaj nikt cię nie uratuje.” Ning Cheng, osobiście ruszył do akcji, zeskokując w dół. Uderzył dłonią, powietrze świszczało, a jego determinacja była przerażająca.