Guan Heng z łatwością złapał ten cios i rzekł z pogardą: „Chłopcze! Taki cios nawet muchy by nie zabił, prawdziwy cios wygląda tak!”
Po czym wyprowadził potężny sierpowy, bum! Przeciwnik zakręcił cztery i pół obrotu w powietrzu, ponownie uderzył w ścianę i skulił się w kącie, nie wiadomo czy żywy, czy martwy!
„Złe wieści! Ten cios chyba użył czterech dziesiątych siły, nie zabiłem go, prawda?” mruknął Guan Heng. „Miałem go żywcem zabrać, żeby dowiedzieć się, gdzie są jego czterej wspólnicy! Hej, tylko mi nie umrzyj!”