Po wyjściu z sali konferencyjnej Lin Ping’an poczuł, że jego kroki stały się lżejsze. Zmęczenie wywołane długim spotkaniem zostało nie tylko złagodzone dzięki magicznemu jadeitowemu pierścieniowi Shen Zhaoyue, ale co ważniejsze, odczuwalny wzrost przestrzeni świadomości sprawił, że był w doskonałym nastroju, jakby nawet szare niebo za oknem biura wydało mu się przyjemniejsze.
„Xiaobai.”
„Jestem, proszę pana.”