Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 1

958 słów5 minut czytania

„Ta partia liczy sześciu trzeciorzędnych wojowników, czterech drugorzędnych i trzech pierwszorzędnych. Musisz mi dać dobrą cenę.”
„Spokojnie, magiczne sztuki przywódcy sekty, Su Daoxina, są teraz w kluczowym momencie. Tacy mistrzowie sztuk walki nie będą tani.”
……
Zgiełk i wrzaski ucichły, a Jiang Chen z wysiłkiem otworzył oczy.
„Dziwne, gdzie ja jestem?”
Zaledwie chwilę wcześniej, przechodząc przez ulicę, Jiang Chen zobaczył rozpędzoną ciężarówkę, która w niego uderzyła.
Gdy otworzył oczy, znalazł się tutaj.
„Aj, nie spodziewałem się, że ktoś jeszcze się obudzi, czyżby ta środkowa trucizna była wadliwa?”
Jiang Chen rozejrzał się wokół. Kilkunastu strażników z cesarskiej straży, przepasanych mieczami, leżało w nieładzie.
Na stole stało wiele przewróconych naczyń z jedzeniem i piciem.
Kiedy był jeszcze zdumiony, w jego umyśle pojawiła się ogromna ilość wspomnień.
W następnej chwili Jiang Chen poznał swoją obecną sytuację.
Przeszedł na drugą stronę, do dynastii feudalnej zwanej Wielkim Mingiem.
Jednak w przeciwieństwie do historii Wielkiego Minga, w tym świecie istniały prawdziwe nadnaturalne moce.
Śmiertelnicy, trzeciorzędny wojownik, drugorzędny wojownik, pierwszorzędny wojownik, Houtian, Xiantian, Mistrz, Wielki Mistrz, Niebiańska Istota, aspekt Dharmy, Święty Wojownik.
Każdy poziom różnił się od następnego jak niebo od ziemi.
Oryginalne ciało należało do silnego mężczyzny z cesarskiej straży, a jego poziom był zaledwie trzeciorzędnego wojownika.
Tym razem podążali za swoim przełożonym, Li Chengqi, w pościgu za demonim mnichem Jue Mingiem, który zabił dziesiątki ludzi.
Nie spodziewali się, że Li Chengqi zawarł spisek z Jue Mingiem, aby ich ogłuszyć narkotykami i sprzedać sekcie magicznej w zamian za zasoby do treningu.
Myslaąc o tym, Jiang Chen poczuł głęboki smutek.
„Czy mam umrzeć zaraz po tym, jak przybyłem?”
Kiedy był w rozpaczy, nagle usłyszał dźwięk systemu w swoim uchu.
„Ding! Wykryto, że gospodarz znajduje się w bezpośrednim niebezpieczeństwie. Czy natychmiast uruchomić system?」
„System?”
„Złoty palec?”
„O mój Boże, w końcu się pojawiłeś.”
„Tup, tup, tup……”
W tej chwili Li Chengqi podszedł powoli z mieczem w ręku.
„Uruchom natychmiast!”
Widząc tę ​​scenę, Jiang Chen natychmiast krzyknął w swoim umyśle.
„Ding! System jest uruchamiany… System został pomyślnie uruchomiony!”
„Biorąc pod uwagę, że gospodarz po raz pierwszy połączył się z systemem, otrzymuje pakiet powitalny dla początkujących. Czy natychmiast go otworzyć?”
„Otwórz natychmiast!”
„Gratulacje dla gospodarza za zdobycie Trzynastu Poziomów Wiedzy Smoka i Słonia!”
Ledwo ucichły słowa systemu, a potężna siła natychmiast zalała jego ciało.
Ta potężna Prawdziwa Qi krążyła w jego meridianach, rozbijając każdy zablokowany meridian.
Trzeciorzędny, drugorzędny, pierwszorzędny, Houtian, początkujący Xiantian, średni, późny, wielkie opanowanie!
Siła, której nigdy wcześniej nie doświadczył, moc, która wstrząsała sercem, obudziła się w ciele Jiang Chena.
Ta siła wydawała się wypływać z najgłębszych zakamarków jego duszy, jakby została przywołana z nieskończonej pustki, wypełniona pradawną aurą.
W jego meridianach szalały rwące energie, niosąc ze sobą zapierającą dech w piersiach moc, jakby chciały rozerwać każdy z jego meridianów.
A pod wpływem tego przypływu energii, przed Li Chengqi i Jue Mingiem ukazało się zjawisko, które istniało tylko w legendach – Dragon-Elephant Roar!
Dźwięk ten brzmiał jak z głębi starożytnej epoki, niosąc ze sobą niewypowiedziany majestat.
Jakby boski smok wirował i poruszał się w jego meridianach, ryk smoka był ogłuszający, pełen nieskończonej dominacji.
W tym samym czasie gigantyczny słoń stał niewzruszenie w jego szpiku kostnym, ryk słonia był niski i mocny, emanując nieskończoną siłą.
Te dwie siły splatały się, tworząc w ciele Jiang Chena zapierający dech w piersiach, wspaniały obraz.
Współgrały ze sobą, ich dźwięki odbijały się echem w karczmie, jakby śpiewały na cześć przemiany Jiang Chena.
Gdyby nie fakt, że aby przełamać poziom Mistrza, potrzeba było połączenia trzystu sześćdziesięciu pięciu punktów akupunktury w całym ciele.
Sama potężna Prawdziwa Qi z Trzynastu Poziomów Wiedzy Smoka i Słonia sprawiła, że Jiang Chen czuł, że byłoby możliwe, aby przełamać poziom Mistrza.
W tej samej chwili Li Chengqi, słysząc ten dźwięk, mimowolnie zatrzymał swoje pospieszne kroki, jego wzrok utkwiony w Jiang Chenie w oddali, w jego oczach malowało się niewysłowione zdumienie.
W tej chwili Li Chengqi jakby zobaczył coś niewiarygodnego, poczuł, że Jiang Chen przed nim nagle stał się obcy.
To uczucie obcości było tak silne, że nie mógł powstrzymać się od wątpliwości, czy patrzy na zupełnie inną osobę.
Jiang Chen stał tam, emanując niezwykłą aurą, głęboką, tajemniczą i pełną mocy.
Jakby z niepozornej, gnębionej mrówki, natychmiast zamienił się w długo czającego się, gotowego do ataku smoka.
Li Chengqi skanował wzrokiem Jiang Chena, próbując znaleźć przyczynę tej zmiany.
Jednak widział tylko spokojną, jak woda twarz Jiang Chena.
Poza tym, na ciele Jiang Chena nie było żadnych widocznych zmian.
Mimo to, Li Chengqi mógł wyraźnie wyczuć szalejącą siłę w ciele Jiang Chena.
Była to potężna siła, która mogła zniszczyć wszystko, podbić wszystko, sprawiając, że czuł dreszcz przyprawiający o szybsze bicie serca.
Jue Ming również wyczuł, że coś jest nie tak, i podszedł szybkim krokiem: „Co się dzieje? Co to był za dźwięk?”
„Ding! Zadanie systemu: Zlikwiduj demoniego mnicha Jue Minga. Nagroda za zadanie: Oko Wykrycia Zła.”
„Ten człowiek jest dziwny.”
Li Chengqi odezwał się niskim głosem, z ledwo zauważalną ostrożnością, jego ręka spoczywała na rękojeści jego noża Spring Embroidered Saber, a rzeźbienia na rękojeści wydawały się ożywać wraz z jego wewnętrznym napięciem.
Jego oczy były tak ostre jak u jastrzębia, mocno skupione na Jiang Chenie w oddali, pełne czujności.
Jue Ming również wyczuł tę niezwykłą aurę, jego brwi mimowolnie się zmarszczyły, w jego oczach malowała się powaga.
Przemierzając świat sztuk walki przez wiele lat, nauczyli się sztuki czytania ludzi i obserwowania ich zachowania, a ich wyczucie aury było niezwykle wrażliwe.
„Miłe oczy, bystre i czujne, ale szkoda… i tak wszyscy umrzecie.”
Głos Jiang Chena był zimny jak zimowy wiatr, z niepodważalną stanowczością. Oczywiście nie chciał już tracić słów, a gdy tylko powiedział, gwałtownie uderzył stopą.
Ziemia pod jego stopami, twarda powierzchnia, jakby nie mogła znieść ciężaru, natychmiast rozpadła się w sieć pęknięć, wzbijając się w powietrze pył i lecące kamienie, niewidzialna siła emanowała z tego miejsca, powodując drżenie otaczającej przestrzeni.

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…