— Chen Ergou, co stoisz w drzwiach? Co, nie podoba ci się, że czwarty śpi w szopie?
Jiang Baozhen dokładnie sprawdziła okna i drzwi Lin Yingxue, ponaglając ją, by dobrze zamknęła drzwi, po czym z uśmiechem wyszła z pokoju. Odwróciwszy się, omal nie wpadła na Chen Huaiyuana, co rozwścieczyło ją do tego stopnia, że natychmiast chciała go uderzyć.
Chen Huaiyuan wiedział, że nie może być twardy wobec Jiang Baozhen, musiał ją udobruchać.