Późna noc, Ukryta Wioska Liścia pozbyła się dziennego zgiełku, ulice były puste, a księżyc świecił jasno. Jiraiya, po całym dniu zajęć, siedział samotnie na ławce przy ulicy, patrząc na znajomy i jednocześnie nieco obcy nocny krajobraz. Miał ponad czterdzieści lat i rzadko popadał w wir wspomnień.
Kiedyś był absolutnym zerem, cały dzień albo wkurzał Orochimaru, albo był w drodze, żeby wkurzyć Orochimaru. Ach, ten Orochimaru, wyraźnie geniusz, z jasną przyszłością, tylko dlatego, że nie został wybrany na Hokage, zadawał się z Danzo, aż do dnia dzisiejszego, kończąc na zdradzie?
A Tsunade… ta brutalna kobieta zniknęła bez słowa po zakończeniu wojny, w pewnym sensie można jej pozazdrościć. Ciekawe, czy jej hemofobia się poprawiła? Czy ostatnio dostarczone zioła wystarczą, czy znowu wszystko przegrała? Czy jadła regularnie? Gdyby wiedziała, że wśród poległych klanowiczów ktoś obudził Technika Drewna, pewnie… byłaby bardzo szczęśliwa?