– Co ci jest, mała Lu? – spytała Yang Mi, widząc Bai Lu ściskającą małe piąstki, z wykrzywioną i nienaturalną miną. Zanim jednak Bai Lu zdążyła odpowiedzieć, Yang Mi podążyła za jej spojrzeniem w kierunku Li Siyanga i Liu Yifei, którzy właśnie wesoło sobie rozmawiali. Przedtem była zbyt skupiona na czytaniu scenariusza i nie zwróciła na to uwagi. Teraz jednak zobaczyła wszystko. Wyglądało na to, że Bai Lu była zazdrosna.
— Nic… Nic takiego! – Bai Lu natychmiast się opanowała, jej policzki lekko poczerwieniały. W końcu sekretna miłość i zazdrość nie są czymś, co można z dumą obnosić. Bai Lu była przecież dziewczyną i bardzo dbającą o pozory.
— Faktycznie, bliskość działa na korzyść, prawda? – rzekła Yang Mi z uśmiechem, sprawiając wrażenie, jakby wszystko rozgryzła. Potem poklepała Bai Lu po ramieniu.
— Mówiąc o mężczyznach, można zacząć od szczegółów. – Kolejna postawa mentorki przyjęła mała lisica, mówiąc zagadkowo, z rękami splecionymi za plecami.
— Detale? Jakie detale? – Oczy Bai Lu nagle rozjaśniły się. Po kilku błyskach w oczach natychmiast zapytała, nie wstydząc się, jakby chwytała się ostatniej deski ratunku. Zrozumiała oczywiście, że bliskość działa na korzyść. W końcu to ona jadała i mieszkała z Li Siyangiem, spędzając z nim czas każdego dnia. Długotrwałe życie razem zdecydowanie zwiększało szanse. Ale szczegóły?
— Och, najprostsze rzeczy, takie jak na przykład sporadyczne „wiosenne wyjście” w domu, chodzenie w czarnych pończochach z ogonem. – Gotowanie w butach na wysokim obcasie. – Albo, albo, faceci lubią patrzeć na dziewczyny w ich białych koszulach, takiej, która zakrywa początek ud. – Tworzy to wrażenie tajemniczości, niepewności co do tego, co jest niżej, takie ulotne poczucie. – Rozumiesz?
— Możesz kontrolować i wzmacniać waszą wzajemną więź za pomocą różnych subtelnych szczegółów. – Yang Mi uniosła brwi.
— Wzmacniać naszą więź… – A fe, jaka nasza więź. – O czym ty mówisz? – Nie wiem. Idę kupić coś do jedzenia, zgłodniałam. – Bai Lu, widząc, że Yang Mi wciągnęła ją w rozmowę, niczym królik, w mgnieniu oka uciekła. Ale słowa małej lisicy Yang Mi, zapisały się już w jej sercu. Detale, pokusa, wzmocnienie. Hmmm! Bardzo sensowne.
Widząc uciekającą Bai Lu, Yang Mi roześmiała się serdecznie, czując się wewnętrznie jak geniusz. Nie tylko dostrzegła uczucia zakochanych, ale też stała się kompetentnym mentorem w sprawach miłości. To, że nie będzie scenarzystką romansów, będzie stratą dla chińskiej branży rozrywkowej. Mimo że sama nigdy nie była w związku, to co z tego? Wiedziała bardzo dużo. Zwłaszcza powiedzenie, że kucharz, który nie szyje, nie jest dobrym kierowcą, skłoniło ją do napisania wiersza.
„Od niepamiętnych czasów sentymentalizm pozostawia tylko żal.
Ten żal jest bezkresny.”
… Następnie spojrzała ponownie w stronę Liu Yifei i Li Siyanga, stając się jedną z „jedzących melony mas”.
… Strategia Zhang Dahuizi była oczywiście prosta. Przełamać filtr i aurę tajemniczości Liu Yifei wobec Li Siyanga. Wtedy Liu Yifei prawdopodobnie przestanie go uwielbiać. W końcu Li Siyang to tylko przystojny „świeżak”. Po bliższym kontakcie, Liu Yifei, która miała w sobie głębię, powinna go nie polubić. Tak myślał Zhang Dahuizi jako osoba, która już wiele przeszła. Aby Liu Xiaoli nie wtrącała się i nie przeszkadzała, zabrał ją w inne miejsce, rozmawiając celowo o innych rzeczach.
Liu Yifei, która przedtem sporo rozmawiała z Li Siyangiem, śmiała się do woli. Dopiero wtedy zdała sobie sprawę, że straciła panowanie nad sobą. Szybko zacisnęła usta, a jej policzki znów zaczęły płonąć. Natychmiast pochyliła głowę i zaczęła przeglądać scenariusz, udając, że czyta kwestie.
— Czytasz kwestie? – Li Siyang zapytał z ciekawością.
— Tak, czytam kwestie. – A jak inaczej?
Liu Yifei natychmiast potaknęła.
— Hmm, sposób, w jaki czytasz kwestie, wydaje się nieco nietypowy. Dlaczego… czytasz je do góry nogami? – spytał Li Siyang nieco zawstydzony.
— Ach! – Liu Yifei nagle zdała sobie sprawę. Zarówno przed chwilą, jak i teraz, cały czas trzymała scenariusz do góry nogami. Prawdopodobnie, gdy zobaczyła Li Siyanga idącego w jej stronę, w pośpiechu i panice chwyciła scenariusz jako zasłonę i nie zwróciła na to uwagi. Jestem idiotką. Co za wstyd! Liu Yifei, co ty robisz? Liu Yifei miała ochotę płakać i śmiać się jednocześnie. Cała jej twarz znowu poczerwieniała. Nie wiedziała, co robić. Wstyd. Zbyt wielki wstyd. Wstyd na całego.
Li Siyang widząc jej panikę, uśmiechnął się jeszcze szerzej w głębi duszy. — Haha, nic nie czytasz źle, to ja się pomyliłem. – powiedział.
Mówiąc to, Li Siyang dobrodusznie chwycił scenariusz Liu Yifei dwoma palcami, obrócił go i pewnie oddał Liu Yifei do ręki. Ta scena wyglądała jak prawdziwe czary. Był przy tym tak przystojny, że aż brakowało tchu. Jego postawa, która ewidentnie widziała wszystko, ale nie wyjawiała tego, sugerując Liu Yifei zarówno złość, jak i panikę. Natychmiast ścisnęła scenariusz i wstała.
— Ja… idę do garderoby się pomalować. – Po czym odwróciła się i wyszła, jej kroki były tak szybkie, jakby uciekała. Kiedy dotarła do zakrętu, nie mogła się powstrzymać i obejrzała się. Zobaczyła, że Li Siyang wciąż siedzi, pochylony nad czymś. Słońce malowało kontur jego profilu, który był jeszcze bardziej olśniewający niż jego wczorajsza szata taoistyczna. Liu Yifei zakryła swoje gorące policzki, serce biło jej tak mocno, jakby miało wyskoczyć z gardła. Po raz pierwszy poczuła, że seriale romantyczne rzeczywiście przenoszą się do rzeczywistości.
… Po zakończeniu przerwy nadeszła wreszcie piąta próba nagrania. Li Siyang, wykorzystując przerwę na ustawienie się, celowo przeszedł obok Liu Yifei i powiedział cicho: „Pani Smoczyco, proszę traktować mnie jak kamień, tym razem proszę nie okazywać litości”.
……
Liu Yifei zesztywniała na całym ciele. Gdy spojrzała na Li Siyanga, ten już był na swojej pozycji. Kamień? Czyżby był aż tak twardy? – pomyślała Liu Yifei w duchu. Ale czy jest twardy, czy nie, to można się dowiedzieć dopiero po kontakcie. Teraz nie miała prawa głosu.
……
— Akcja. – Tym razem zamknęła oczy, a gdy je otworzyła, w jej oczach pozostała tylko chłodna obojętność. Jej dłonie poruszały się z niszczycielską siłą, a jej ciało było zwiewne, doskonale odtwarzając spojrzenie Młodej Cesarzowej Smoków, które patrzyło ponad tłumem. Po kilku ruchach wszyscy uczniowie Quanzhen, w tym wylizywany Li Siyang, zostali odrzuceni.
— Cięcie! – Zhang Dahuizi w końcu odetchnął z ulgą, opierając się na krześle i masując skronie. – Dlaczego nie było tak od początku? Wygląda na to, że moje genialne pomysły przełamały filtr Liu Yifei wobec przystojnego Yina Zhipinga. Naprawdę jestem wszechstronnym geniuszem. Gdybym nie był reżyserem, byłbym znakomitym mentorem uczuć. Gdyby Zhang Dahuizi się nie narodził, seriale randkowe byłyby długą nocą. W przyszłości będę miał czas, żeby pobawić się na programie randkowym.
……
Kiedy Liu Yifei wylądowała, dyskretnie spojrzała w kierunku Li Siyanga. Zobaczyła, że unosi kciuk w jej stronę. Szybko odwróciła wzrok, ale kąciki jej ust nie mogły się powstrzymać od wygięcia w łuk.