— Przez nich nasza ludzka rasa była wystarczająco oszukiwana, a oni nadal nie chcą nas puścić. Moim zdaniem, powinniśmy z nimi walczyć! Nasza obecna sytuacja i tak jest wystarczająco zła. Nie wierzę, że mogli by unicestwić ludzkość!
— Xuanyuan, nie bądź pochopny! Nie mogli by nas unicestwić, ale nie możemy też pozwolić naszym poddanym ginąć na darmo! Różnica w sile między naszą ludzką rasą a nimi jest zbyt wielka! — szybko odparł Shen Nong, próbując go powstrzymać.
— To i tak lepsze niż być oszukiwanym na śmierć!
— Gdyby nasza ludzka rasa była silniejsza, mielibyśmy trzy szanse na zwycięstwo, to bym cię poparł! Niestety, nie mamy nawet trzech szans, nawet jednej! — westchnął Fu Xi.
— Po prostu nie mamy Świętego! Gdyby nasza ludzka rasa miała własnego Świętego, czy musielibyśmy być tak ostrożni i zamknąć się w tej Jaskini Ognistych Chmur i nie wychodzić! — Xuanyuan Huangdi wciąż był nieco zdenerwowany.
— Kiedy Święty Tai Qing i inni ustanowili Nauczanie Ludzkości, myśleliśmy, że nasza ludzka rasa zyska wsparcie, by odwrócić los, ale kto by pomyślał...
— Hmph! Mówiłem od dawna, że lepiej polegać na sobie niż na innych. Polegaliśmy na ciężkiej pracy naszych przodków pokolenie po pokoleniu, a nie na ich łasce! Oni tylko wysysają krew z ludzkiej rasy. Gdyby nie ich przeszkody i knowania, nasza ludzka rasa być może już dawno miałaby własnego Świętego! — prychnął Huangdi.
— Dobrze, Xuanyuan, przestań narzekać. Nie możemy już nic zmienić w ustalonych faktach. Wszystko, co możemy zrobić, to jak najlepiej chronić Szczęście Ludzkości! — poradził Shen Nong.
— Tylko tyle pozostaje! Mam nadzieję, że następne pokolenia będą miały kogoś, kto przełamie ten klatkę dla ludzkiej rasy!
Jizhou. Lisica Su Daji, która wyssała już duszę poprzedniej właścicielki ciała, podziwiała swoją urodę w miedzianym lustrze. Delikatnie, z uwodzicielskim uśmiechem, zawinęła palcem kosmyk włosów i powiedziała do siebie:
— Heh heh! Nic dziwnego, że pozwolono mi przejąć to ciało. Ten wygląd naprawdę uwodzi! To zalotne i czarujące spojrzenie, nawet ja sama się nim zauroczam. Nie wierzę, że jakiś mężczyzna na tym świecie może oprzeć się moim pokusom!
— Oczywiście, że nikt nie może oprzeć się twoim pokusom! Siostro, wyglądasz teraz tak pięknie, że nawet ja chciałabym mieć takie ciało! — odezwał się żeński głos z boku.
— Nie martw się! Kiedy wejdę do pałacu i oczaruję tego Dixina, wybiorę ci satysfakcjonujące ciało. Wtedy my, siostry, najpierw nacieszymy się bogactwem tego świata, a potem zostaniemy swobodnymi nieśmiertelniczkami! Czyż to nie byłoby wspaniałe! Haha~
— Dobrze! Dobrze! Ja też chcę! Starsza siostro, druga siostro, ja też chcę cieszyć się bogactwem z wami! Zostać swobodną nieśmiertelniczką! — odezwał się kolejny, jakby z jadeitu dźwięczny głos.
Te trzy kobiety to były lisica z Grobu Xuanyuan, dziewięciogłowa bażantowa i jadeitowa pipa. Trzy demony, na rozkaz Zhunti, miały oczarować Dixina. Zhunti obiecał im również, że jeśli dobrze wykonają zadanie i zdobędą zasługi, to podczas Investiture of the Gods same zostaną nieśmiertelniczkami.
— Dobrze, dobrze! Wszystkie trzy siostry mają swój udział! Ale teraz musimy szybko wymyślić sposób, żeby tylko ja mogła się dostać do pałacu!
— Starsza siostro, to proste. Dlaczego nie pójdziemy razem do Chao Ge City? Kiedy dotrzemy do Chao Ge City, wystarczy, że spotkasz Dixina, a na pewno go oczarujesz! — powiedziała bażantowa Hu Ximei.
— Tak, starsza siostro! Chao Ge City jest niedaleko naszej jaskini, więc łatwo się tam dostać. Chodźmy do Chao Ge i wymyślmy tam sposób! — nalegała również pipa.
— Dobrze, skoro tak, to najpierw wybierzmy się do Chao Ge i zobaczmy, czy uda nam się spotkać Dixina. Dopóki będzie wychodził z pałacu i mnie spotka, będę miała pewność, że go zdobędę! — Su Daji skinęła głową.
Po naradzie trzy demony uniosły podmuch demonicznym wiatrem i odleciały do Chao Ge City. Gdy przybyły pod Chao Ge City, opadły z powietrza, spoglądając na tętniący życiem i dobrobyt miasta. Pipa zasugerowała:
— Starsza siostro, druga siostro, w tym mieście jest tak tłoczno i wesoło. Może zamiast tego pobawimy się trochę wewnątrz Chao Ge?
— Tak! Starsza siostro, dawno nie wychodziłyśmy bawić się po świecie śmiertelników. Chodźmy zobaczyć! Może nawet spotkamy Dixina! — odezwała się również bażantowa.
Pierwotnie Su Daji chciała odmówić. Dzisiaj nie wyszły bawić się, miały misję. Gdyby święci odkryli ich brak zaangażowania, nie czekałyby je dobre czasy. Ale widząc błagalne spojrzenia obu, westchnęła i zgodziła się na propozycję obu demonów.
Gdy tylko dwie demony zobaczyły, że ich starsza siostra się zgodziła, natychmiast uradowały się i zaczęły skakać z radości. Następnie użyły sztuczki kamuflażu, przemieniły się w dwie urocze młode dziewczyny i pociągnęły Su Daji do środka Chao Ge City.
W tym czasie Dixin rozmawiał z Zhao Gongmingiem. Z uśmiechem na twarzy powiedział: — Narodowy Nauczycielu, słyszałem, że wasza Sekta Jie jest pierwszym z Prawowitej Doktryny Magii, czy to prawda, czy tylko plotka?
Zhao Gongming dumny, podrapał się po brodzie i pochwalił się: — Wielki Królu, oczywiście, że to prawda! Nasza Sekta Jie jest największym wyznaniem w tym niebie i na ziemi. Jest wielu nieśmiertelnych w naszej sekcie, na zewnątrz jesteśmy znani jako Dziesięć Tysięcy Nieśmiertelnych Nadchodzi na Dwór!
— Och, słysząc twoje słowa, Sekta Jie jest bardzo potężna.
— Oczywiście! — odparł z dumą Zhao Gongming.
— Narodowy Nauczycielu, skoro wasza Sekta Jie jest tak potężna, to macie też wiele niebiańskich skarbów, prawda? — Dixin pochylił się i wyszeptał.
— Oczywiście, że tak! Huh? Coś tu nie gra! Wielki Królu, po co to wypytujesz? Czyżbyś nie chciał...
— Och! Narodowy Nauczycielu, co to za spojrzenie! Jestem bogaty i posiadam wszystko, mam wszelkie dobrodziejstwa, tylko jestem trochę ciekawy! — szybko wyjaśnił Dixin.
— Heh heh, niezależnie od tego, jak bogaty byś nie był, Wielki Królu, posiadasz tylko zwykłe, codzienne przedmioty. Jak mogą się one równać z kolekcjami nas, nieśmiertelnych! — pokręcił głową Zhao Gongming.
— Skoro tak, czy mógłby Narodowy Nauczyciel pokazać mi kilka swoich cennych skarbów, abym mógł poszerzyć horyzonty?
Zhao Gongming spojrzał na lekko niecierpliwego Dixina, a potem odwrócił głowę: — Wielki Królu, poza kilkoma magicznymi skarbami, nie mam nic innego. Jest za to Wielki Nauczyciel Wen, jako ukochany uczeń najstarszej uczennicy naszej Sekty Jie, z pewnością ma wiele skarbów! Lepiej idź do niego!
Zhao Gongming, widząc wyraz twarzy Dixina, wiedział, że ten nie ma dobrych zamiarów. Nie dał się oszukać i od razu wydał Wielkiego Nauczyciela Wena, cóż, był jego bratankiem!
Dixina chodziło o to, żeby zdobyć od Zhao Gongming kilka pigułek lub niebiańskich skarbów, aby zwiększyć swoją siłę. Zhao Gongming, jako najstarszy zewnętrzny uczeń Sekty Jie, miał w swoich zbiorach pewnie lepsze rzeczy. Jednakże, wyczuwając złe zamiary Dixina, stanowczo odmówił.
— Ach! Narodowy Nauczycielu! Dlaczego jesteś taki skąpy? Chciałem tylko poszerzyć swoje horyzonty! Nie musisz przecież wyciągać Wielkiego Nauczyciela Wena, prawda?
— Wielki Królu, przestań kłamać. Policzę na palcach i wiem, że nie masz dobrych zamiarów! — spojrzał na Dixina Zhao Gongming spoza oka.
— Nie oczerniaj mnie! Nie myślisz, że wiem, że moja ludzka rasa ma ochronę Szczęścia Ludzkości, więc nawet jeśli połamasz sobie palce, niczego nie wywróżysz...