Popołudniowe słońce, blade, padało na suchą, surową ziemię pod Miastem Xianwu. Pozbawiona wsparcia oskrzydlającego oddziału i ze znaczną częścią zapasów spaloną, główna siła Armii Jin nie miała już odwrotu. Pusan Kui całkowicie zrezygnował z prób i oszczędzania, rzucając wszystkie swoje dwadzieścia pięć tysięcy żołnierzy do walki, podzielonych na trzy potężne fale ataku. Jak trzy czarne stalowe potoki, mieli one zmieść miasto, które przyniosło mu nieskończenie wiele hańby.
Bębny wojenne biły, ich dźwięk odbijał się echem po okolicy, głośniej i bardziej dziko niż wczoraj. Niezliczone sztandary falowały na wietrze, broń lśniła jak las, odbijając oślepiające zimne światło. Żołnierze Armii Jin, z oczami zaczerwienionymi jak u bestii, ryczeli jak dzikie zwierzęta, popędzani bagnetami nadzorujących tyłowych oddziałów. Niczym przełamana tama, rzucili się do śmiertelnego, masowego szturmu na Miasto Xianwu!
Jednocześnie dziesiątki potężnych istot, każdy emanujący silną aurą, wyskoczyło z tyłów Armii Jin. Wznosili się w powietrze lub biegli po falach, ich prędkość była niczym duchy, celując prosto w mury miasta! Byli to wszyscy mistrzowie z "Retainer Camp", którzy wyszli na pole bitwy! Mnisi z Zachodnich Regionów, Bandyci z Północnej Pustyni, Potężni Ludzie ze Świata Zbrodni, Niewolnicy Węży z Góry Białego Wielbłąda... Wśród nich kryło się kilka niewyraźnych aur, które przykuły uwagę nawet Czou Jiseń, wyraźnie wskazując na obecność prawdziwych mistrzów najwyższej klasy. Ouyang Ke rów…