Strefa zakazana klasy C.
Pozostałości drapaczy chmur ze starej epoki.
Niczym miecze odłamane przez bogów, wbite skośnie w niebo, bezgłośnie opowiadały o minionej cywilizacji.
Na szczycie ruin leżała bestia o wysokości ponad dziesięciu metrów.
Trzeciego stopnia Demoniczna Bestia, „Skalny jaszczur”.
Każde jego tchnienie wystrzeliwało dwa zniekształcone promienie skwierczącego gorącego powietrza, ukazując jego pozycję władcy tego miejsca.
Dla niego zagrożenie było już zapomnianym słowem.
Nagle, płonące ciemnoczerwone oczy jaszczura otworzyły się szeroko.
Niezwykle słaby żywy oddech bez żadnego kamuflażu wkroczył na jego terytorium.
Ten oddech był żałośnie słaby, w jego rozległym postrzeganiu, był niczym przechodząca obok owadzina.
Bestialstwo i zniecierpliwienie natychmiast wypełniły pionowe źrenice jaszczura.
Zakłócenie jego snu było zbrodnią zasługującą na śmierć.
Otworzył swój otchłanny, ogromny pysk, a w głębi jego gardła szybko zebrała się ciemnoczerwona energia zniszczenia.
W następnej sekundzie, ta „owadzina” miała zostać zmyta ze świata.
Jednak zanim jego energetyczny oddech zdążył się wydobyć –
Jasnofioletowy błysk elektryczności zajął całe jego pole widzenia.
Po czym natychmiast się powiększył.
BUM!!!
Wyładowanie o wiele bardziej dzikie niż wszystkie poprzednie.
Nie wyglądało, jakby spadało z nieba, raczej jakby narodziło się z próżni, zamieniając się w czysty promień zniszczenia, który precyzyjnie przeszył ogromne ciało Skalnego jaszczura.
„Ryk…!”
Skalny jaszczur zdołał wydać tylko skrajnie krótki ryk, który został całkowicie pochłonięty przez grzmot.
Jego kamienna skóra, zdolna wytrzymać ostrzał z ciężkiej artylerii, w obliczu tego niszczycielskiego fioletowego błyskawicowego światła, była krucha niczym papier.
Została natychmiast rozerwana, zwęglona i spalona na pył.
Straszny prąd przepłynął przez jego ogromne ciało, niszcząc każdą komórkę, unicestwiając każdy nerw.
Sekundę później.
Ta trzeciego stopnia Demoniczna Bestia, która rządziła w Strefie zakazanej klasy C przez kilka lat, zamieniła się w ogromny czarny posąg wydzielający intensywny zapach spalenizny.
Postać Qín Fēng pojawiła się po cichu pod ruinami.
Spojrzał spokojnie na tragiczną śmierć jaszczura.
„Trzeciego stopnia Demoniczna Bestia, nic nadzwyczajnego.”
Lekko poruszył myślą.
Jądro Demonicznej Bestii wielkości pięści, pulsujące ciężką Złocistożółtą łuną, przebiło głowę jaszczura i poleciało w powietrzu, by pewnie opaść na jego dłoń.
Jądro Demonicznej Bestii trzeciego stopnia.
Zawarta w nim energia była ponad dziesięciokrotnie czystsza niż w jądrze drugiego stopnia.
Cena rynkowa, zaczynająca się od pięciuset tysięcy Credit Points.
„Hmm, ta wydajność jest całkiem dobra.”
Qín Fēng skinął głową z zadowoleniem.
W ciągu następnych dwóch godzin całkowicie uwolnił ręce.
Fioletowa burza śmierci przetoczyła się przez całą Strefę zakazaną klasy C.
Był chodzącą klęską żywiołową.
Czy to „Cienisty demon” czający się w cieniu, czy „Robak mięsny” o przerażającej zdolności regeneracji, czy też „Magnetyczny smok” potrafiący kontrolować metal…
Te potworne istnienia, wystarczające, by całkowicie unicestwić dobrze wyposażoną drużynę Królestwa Przemiany.
Przed błyskawicami Qín Fēng nie były nawet w stanie spowolnić jego kroku.
Błyskawica, natura rzeczy najsilniejsza i najczystsza, najbardziej niszczycielska siła.
Co więcej, Talent błyskawic klasy B Qín Fēng, podwójnie wzmocniony przez „Myriad Dao Manifestation Divine Art” i „Indestructible Chaos Body”.
Jego niszczycielska moc dawno przekroczyła zakres klasy B, osiągając próg klasy A.
Używanie go przeciwko tym Demonicznym Bestiom, których poziom wynosił co najwyżej szczyt trzeciego stopnia, było czystym miażdżeniem.
Gdy Qín Fēng zatrzymał się.
W jego przestrzeni przechowywania łupy piętrzyły się jak góra.
Trzydzieści siedem jąder Demonicznej Bestii trzeciego stopnia, z czego pięć z najwyższego poziomu trzeciego stopnia.
Dwieście czternaście jąder Demonicznej Bestii drugiego stopnia.
Oraz mnóstwo kompletnych pancerzy ze Skalnego jaszczura, rdzeni kontrolujących magnetyzm z Magnetycznego smoka i inne cenne materiały.
„Tego… powinno wystarczyć.”
Qín Fēng obliczył w myślach, że łączna wartość tej partii towaru pewnie przekroczyła trzydzieści milionów Credit Points.
Trzydzieści milionów.
Ta liczba, wystarczająca, by przez całe życie budzić podziw u dziewięćdziesięciu dziewięciu procent mieszkańców Giant Rock City.
A on potrzebował na to mniej niż pół dnia.
Moc jest tak irracjonalna.
„Czas wracać, żeby rodzina się uspokoiła.”
Qín Fēng nie zwlekał dłużej, jego sylwetka zawirowała, zamieniając się w smugę cienia, i pomknął w kierunku murów miasta.
...
Giant Rock City, Gildia wojowników.\nGiełda transakcyjna zawsze tętniła życiem.
Gdy Qín Fēng wszedł, nie wywołało to najmniejszej reakcji.
Był zbyt młody, jego strój bojowy był tani, przypominał tych młodych idiotów, którzy po raz pierwszy wrócili z miasta i chcieli sprzedać trochę kawałków mięsa za pieniądze na alkohol.
Podszedł prosto do lady skupującej materiały z Demonicznych Bestii.
Za ladą.
Kierownik średniego wieku z wąsikiem na wpół zakrywającym usta, czyścił zęby wykałaczką, nawet nie racząc podnieść powiek.
„Następny.” wymamrotał niechętnie.
Qín Fēng podszedł.
„Co sprzedajesz? Powiedzmy od razu, nie skupujemy śmieci pierwszego stopnia, nie marnuj mojego czasu.” kierownik był bardzo niecierpliwy.
Qín Fēng nie odpowiedział.
Po prostu poruszył myślą.
Chrzęst –!
W następnej chwili rozległ się czysty i gęsty dźwięk uderzeń.
Następnie, na ladzie pojawiła się góra usypana z różnokolorowych jąder Demonicznych Bestii!
Jasnozielone, czerwone i złocistożółte światła migotały naprzemiennie.
Ta dusząca czystymi falami energii, która wybuchła natychmiast, sprawiła, że cały hałaśliwy gwar sali zamarł.
Wszyscy wojownicy wstrzymali oddech w tej chwili.
Cała sala transakcyjna zapadła w ciszę jak po upadku szpilki.
Wszyscy wpatrywali się z mieszaniną chciwości, przerażenia i niedowierzania.
„To… tyle jąder drugiego stopnia?!”
„Spójrz na te duże! Złocistożółtą łuną! To trzeciego stopnia! Mój Boże! Jest ich co najmniej kilkadziesiąt!”
„Cholera! Kto splądrował Strefę zakazaną klasy C jako swój dom?!”
„Ile to warte? Dziesięć milionów? Dwadzieścia milionów?!”
Po martwej ciszy wybuchły szepty, a cała sala natychmiast zawrzała.
Wszyscy wpatrywali się w Qín Fēng oczami potworów.
Ten kierownik z wąsikiem upuścił wykałaczkę z chrupnięciem, jego usta otworzyły się na tyle, by połknąć pięść, a całe jego ciało zesztywniało.
Pracował w tej branży przez dwadzieścia lat, widział ludzi bogacących się z dnia na dzień.
Ale nigdy nie widział, żeby ktoś przeniósł górę złota!
Nie wspominając już o tym, że osoba ta wyglądała na niedojrzałego chłopaczka!
„Kie… Kierowniku, a to, proszę.”
Spokojny głos Qín Fēng wyrwał go z osłupienia.
Łomot!
Kolejna sterta materiałów została wysypana.
Kompletne skóry ze Skalnego jaszczura emanujące ciężkim oddechem, rdzenie smoka migoczące metalicznym połyskiem, jadowite ogony skorpiona o bladym blasku...
Każdy pochodził od potężnego trzeciego stopnia Demonicznej Bestii!
Kierownik z wąsikiem mocno przełknął ślinę, a spojrzenie, którym obdarzył Qín Fēng, zmieniło się z początkowej pogardy w całkowity szacunek i strach.
To wcale nie był jakiś żółtodziób!
To był potężny smok przecinający rzekę, którego nie mógł sobie nawet wyobrazić!
„Szybko! Szybko po radcę!”
Jego głos drżał, krzyknął do przerażonego pomocnika obok.
Krótko potem stary mężczyzna w stroju Tang, o spokojnej i majestatycznej aurze, otoczony kilkoma ochroniarzami, z impetem zszedł z drugiego piętra.
Prezes Gildii wojowników Giant Rock City.
Prawdziwy Mistrz – Táng Shān!
Gdy zobaczył piętrzące się łupy na ladzie, nawet przy jego spokoju, jego oczy nagle stały się ostre.
Przesunął wzrokiem po materiałach, aż w końcu spoczął na Qín Fēng.
Nie mógł go przeniknąć.
Chłopak przed nim miał zwykłą aurę, jakby był tylko początkującym wojownikiem w Królestwie Hartowania Ciała.
Osiągając Mistrzostwo, można było żyć 200 lat, a Táng Shān żył prawie sto lat.
Bardzo dobrze wiedział, że osoba, która mogła przynieść takie rzeczy, nie mogła być prosta.
Albo za nim stała potężna siła, której on, Táng Shān, nie mógł się przeciwstawić.
Albo on sam był ukrytym arcymistrzem skrywającym swoją moc.
Niezależnie od przypadku, należało się z nim obchodzić z najwyższą ostrożnością.
„Ten młody przyjaciel, jest mi obcy.”
Táng Shān wykrzywił się w uprzejmym uśmiechu, „Jak mam się zwrócić?”
„Nazwisko Qin.” Qín Fēng mówił krótko.
„Rozumiem, młody przyjacielu Qin.”
Táng Shān nie naciskał, wskazał na łupy na ladzie, i rzekł szczerze: „Gildia wojowników przyjmie wszystko! Z mojej strony, oprócz ceny rynkowej, dodam dodatkowe dziesięć procent, co o tym myślisz?”
Dodatkowe dziesięć procent!
Wokół wojowników wybuchło poruszenie, to była ogromna ulga!
„Może być.”
Qín Fēng skinął głową, chciał tylko szybko dostać pieniądze.
Ocenę nadzorował osobiście Táng Shān, a gdy ostateczna kwota pojawiła się na terminalu, cała sala ponownie pogrążyła się w ciszy.
„Trzydzieści cztery miliony osiemset tysięcy Credit Points!”
Jeden młody wojownik z otępieniem odczytał tę liczbę, jego głos drżał.
Ponad trzydzieści milionów!
Suma wystarczająca do zakupu luksusowej willi w najlepszej Górnej Dzielnicy Giant Rock City!
A twórcą tego cudu był tylko nieznany nikomu młodzieniec.
Wśród niezliczonych spojrzeń pełnych szacunku, zazdrości i podziwu, Qín Fēng otrzymał potwierdzenie przelewu, a następnie, pod osobistą eskortą Táng Shān, opuścił Gildię wojowników.
Wieść rozniosła się, jak burza, po każdym zakątku Giant Rock City.
Tajemniczy młodzieniec o nazwisku „Qin”, który w pół dnia zarobił trzydzieści milionów, zszokował całe miasto!
Qín Fēng już wsiadł do taksówki i udał się do najbardziej ekskluzywnej dzielnicy Giant Rock City –
Centrum sprzedaży „Dolina Niebios”.
Każda willa w tym miejscu posiadała własną niezależną Formację Obronną i system obiegu energii, a współczynnik bezpieczeństwa był porównywalny z fortecą wojskową.
Cena oczywiście była astronomiczna.
Qín Fēng zignorował niepewne spojrzenie sprzedawczyni.
Podszedł prosto do modelu terenu i wskazał na najbardziej dogodną lokalizację, największą willę na brzegu jeziora, „Koronę Władcy”.
„Wezmę tę, gotówką.”