— Nauczycielu, skąd właściwie wziął się ten Jan Sguan? — zapytał Cz-u J-u an.
Teraz nie mógł się już tak bardzo martwić, bo gdyby niebo miało runąć, poradziliby sobie z tym wyżsi rangą... A kto inny, jeśli nie Qí Dá, miał się tym zająć?
— Jan Sguan... — Na twarzy Huanga Bo pojawił się wyraz złożony, pełen bólu, gniewu i rozczarowania.