— Stary Chen, dasz radę, prawdziwa ciężka walka dopiero przed nami. — Głos Wang Hao był spokojny, ale niósł ze sobą nieznaną wcześniej pewność.
— Dam radę, facet nie może mówić, że nie da rady, dzisiaj rozbiję te bydlaki. — Chen Yu też zacisnął zęby, kilka ostatnich walk nauczyło go jak wielka jest między nimi różnica, ale wciąż uparcie podążał z wyciągniętym nożem.
Wang Hao skinął głową, obrócił się z włócznią, a jej grot odbijał w mrocznym świetle odrobinę zimnego, niebieskawego blasku.