Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 9

1540 słów8 minut czytania

Wang Yi puścił kołnierz Mnicha Luo, z przeprosinami na twarzy, i wyjął telefon z kieszeni: „Przepraszam, poniosły mnie emocje, oto twój telefon, szybko dzwoń po kogoś!".
Mnich Luo odepchnął telefon podany przez Wang Yi: „Nie potrzebuję telefonu, żeby zadzwonić po kogoś!". Powiedziawszy to, jego dłoń rozbłysła złotym światłem, ukazując mały róg.
Róg miał około łokcia długości, był w kolorze złotym, wykonany z czystego złota, bez żadnych domieszek, sprawiał wrażenie lśniącego i bardzo szlachetnego.
Jako zapalony gracz w „Wyspa Marzeń: Zachodnia Podróż”, który zajmuje się „pasaniem cegieł”, Wang Yi był bardzo zaznajomiony z wersją komputerową gry. Chociaż nie znał dobrze wersji mobilnej, podczas gry postacią Cheng Fenga nie miał żadnych trudności z obsługą, a nawet uważał ją za bardziej przyjazną dla użytkownika niż wersję komputerową – w końcu wersja mobilna nie wymagała doładowania, nie pobierała opłat za czas gry i była bardziej swobodna.
Patrząc na złoty róg w dłoni Mnicha Luo, powiedział: „Taoist master, ten róg jest trochę podobny do aktywnego magicznego przedmiotu „Naczynie Ducha Komunikacji” z mobilnej wersji „Wyspa Marzeń: Zachodnia Podróż”!".
Mnich Luo spojrzał na Wang Yi z wyrzutem, wyraźnie urażony, jakby poczuł się głęboko znieważony: „To jest moje „Naczynie Trzech Światów”, które otrzymałem od mistrza. Może ono przyzywać bogów i buddów z trzech światów i dowolnie nimi rozporządzać! Funkcje „Naczynie Ducha Komunikacji” to tylko dziecinne zabawy, nie warte wspomnienia!".
Gdyby nie widział Mnicha Luo latającego na mieczu, Wang Yi byłby skłonny uwierzyć, że Mnich Luo mówił zupełnie na poważnie, wygłaszając absurdalne brednie!
Niemniej jednak, tylko za pomocą rogu przyzywać bogów i buddów z trzech światów i dowoli nimi rozporządzać! Wang Yi czuł mnóstwo pytań w głowie.
Mnich Luo widząc niedowierzającą minę Wang Yi, zimnym głosem zapytał: „Co? Nie wierzysz moim słowom, Taoist master!".
Wang Yi najpierw odruchowo skinął głową, zgodnie z własnym przekonaniem, a potem od razu potrząsnął głową: „Taoist master jest nieśmiertelnym, który potrafi latać na mieczu, zatem jego mistrz musi mieć moc odwracania nieba i ziemi. Jak ja, zwykły śmiertelnik, mógłbym śmieć kwestionować autorytet Taoist mastera!".
Mnich Luo skinął lekko głową: „Czy słyszałeś o Pięciu Zasadach Lao Jun?".
Wang Yi bezradnie potrząsnął głową: „Znam Osiem Zasad, odniesienie do Zhu Bajie! Ale o Pięciu Zasadach Lao Jun, o których mówi Taoist master, nigdy nie słyszałem ani nie wiem co to jest!".
Mnich Luo mówił poważnie: „Pięć Zasad Lao Jun to: nie zabijaj; nie pij alkoholu ani nie jedz mięsa; nie kłam; nie kradnij; nie dopuszczaj się cudzołóstwa. Jestem najzdolniejszym i najwybitniejszym uczniem mistrza, jakże mógłbym kłamać?!".
Wang Yi gorączkowo skinął głową: „Taoist master, dzwońmy już po kogoś…".
Przestań już gadać te bzdury, chciał dodać. Jednak biorąc pod uwagę, że Mnich Luo został uderzony przez boski piorun podczas lotu na mieczu, oczywiste jest, że jego określenia „najzdolniejszy” i „najwybitniejszy” były mocno przesadzone!!!
Mnich Luo przyłożył złoty róg do ust i zagrał kilka ostrych dźwięków pozbawionych jakiejkolwiek melodii, co sprawiło, że Wang Yi zmarszczył brwi, prawie chcąc zatkać uszy kłębkami bawełny.
Po ustaniu dźwięku rogu, w sali nie wydarzyło się nic.
Nieprzyjemny dla ucha dźwięk rogu Mnicha Luo nie przywołał nikogo, ale obudził Ai Youxi.
Kiedy Ai Youxi się obudziła, podniosła się z trudem i rozejrzała dookoła. Widząc Mnicha Luo, którego nigdy wcześniej nie spotkała, zapytała Wang Yi: „Kim on jest i co tu robi w naszym domu!?”.
Jej głos brzmiał wyczerpany i smutny, jak u osoby po ciężkiej chorobie, ledwo łapiąc oddech. Mimo że podniosła się z wysiłkiem, chwiała się, wyglądając na skrajnie wyczerpaną i słabą.
Wang Yi podbiegł do Ai Youxi: „To niebiański mistrz, który podróżuje po świecie i mówi, że może wskrzesić ojca!".
Słysząc słowa Wang Yi, Ai Youxi podniosła się z trudem i chciała uklęknąć przed Mnichem Luo, ale jej nogi były miękkie jak gałązki wierzby. Ostatecznie zrezygnowała i oparła się o sofę, ciężko dysząc.
Wang Yi rozejrzał się po sali i jej otoczeniu, nie widząc nic niezwykłego ani nikogo, kto by przyszedł. Spojrzał na Mnicha Luo i zapytał: „Taoist master, gdzie są ludzie, których przywołałeś!?”.
Mnich Luo poczarował się po nosie, zawstydzony: „Wiosenna ospałość, jesienne zmęczenie, może Siostra Guanyin ma teraz sjestę, proszę bądź cierpliwy, bądź cierpliwy…”.
Cholera, teraz jest środek lata, a on mówi o wiosennej ospałości, jesiennym zmęczeniu! Wyraźnie mówi, co mu ślina na język przyniesie, kłamie w żywe oczy!
Nawet „Siostra Guanyin ma teraz sjestę”! To czyste bzdury!
Wang Yi poczuł, jak dziesięć tysięcy lam w stadzie przechodzi przez step w Mongolii Wewnętrznej, prawie chcąc zacząć kląć!!!
Właśnie w tej chwili pojawiło się tysiąc cudownych promieni, a grupa pięciokolorowych, pomyślnych obłoków pojawiła się z powietrza, wypełniając dom cudownym zapachem.
Promienie zgasły, chmury rozwiały się.
Nagle pojawiła się twarz pełna życzliwości i dobroci!
Widząc ją, miała wysoki kok, białą, czystą zasłonę na głowie, cała ubrana była w białe szaty, nieskalane żadnym brudem. Jej postawa była majestatyczna, otoczona buddyjskim blaskiem. W dłoni trzymała jadeitową butelkę z czystą wodą, w której tkwiła gałązka żywej wierzby, pełna zieleni.
Z Góry Luojia, Pani Miłosierdzia, z Jaskini Słuchania Fal, przybyła Bogini Guanyin!
Czy to nie jest Siostra Guanyin z „Wyspa Marzeń: Zachodnia Podróż”!?
Czy ważna jest wiara w ateizm? Czy ważna jest wiara w teizm? Czy ważna jest wiara? Najważniejsze jest to, czy można przywrócić ojca do życia!
Wang Yi wcześniej myślał, że chociaż Mnich Luo posiada pewne boskie moce, to całkowicie nie wierzył, że potrafi dowolnie rozporządzać wszystkimi niebiańskimi bóstwami. Ale widząc Boginię Guanyin otoczoną buddyjskim blaskiem i stąpającą po rozkwitających lotosach, wszystkie jego wcześniejsze wątpliwości zniknęły.
Z Bo-ghini Guanyin, która ratuje przed cierpieniem i niedolą, z pewnością można przywrócić ojca do życia! Przywrócą im szczęśliwą i pełną rodzinę!!
Mając taką myśl, Wang Yi poczuł, że dziesięć lat życia jest tego warte. Cień smutku i rozpaczy zniknął z jego twarzy.
Ai Youxi przez lata czciła posąg Bogini Guanyin, paliła kadzidło pierwszego i piętnastego dnia miesiąca, nigdy nie okazując lekceważenia, była niezwykle pobożna, często paliła kadzidło.
Patrząc na Boginię Guanyin zstępującą z nieba, poczuła się jak we śnie, zaniemówiła na chwilę, nieruchoma jak posąg, bez słowa. Jednak w głębi serca czuła nieskończoną nadzieję na przyszłe życie, jej duch został wzmocniony, a w oczach pojawiła się pobożność i żar.
„Okazało się, że to Mnich Luo. Czy przywołałeś mnie tutaj, bo chcesz ocalić życie Wang You?".
Bogini Guanyin mówiła spokojnie i powoli.
Słysząc słowa Bogini Guanyin, Wang Yi wreszcie uwierzył, że to, co mówił Mnich Luo, nie było kłamstwem.
Bogini Guanyin miała jasny umysł i przenikliwe spojrzenie, natychmiast dostrzegła zamiar Mnicha Luo.
Jak to możliwe, że niepozorny Daoista mistrz potrafi przywołać słynną Boginię Guanyin, pełną buddyjskiej mądrości?!
Mnich Luo złożył dłonie w gest pieczęci Tai Chi Yin-Yang, skłonił się i powiedział: „Słodka rosa z dzbana jest obfita każdego roku, ratujące ludzi pędy wierzby są zielone każdego roku! Mały Taoista jest zmuszony przez okoliczności i poprosił Boginię o zejście na ziemię, aby ratować ludzi od cierpienia! Proszę Wielką Boginię o użycie specjalnej umiejętności z Góry Putuo „Rosista Lilia Wierzby”, aby uratować od niebezpieczeństwa śmierci i życia, i ocalić ród Wangów od nędzy!".
Bogini Guanyin zignorowała słowa Mnicha Luo, zwróciła się do Wang Yi: „Amitabha, dobry uczynek, dobry uczynek! Jako synu, twoje serce i uczucia są naprawdę poruszające…".
Wang Yi „plumknął” i uklęknął przed Boginią Guanyin, nie przestając się kłaniać: „Dziękuję Bogini Guanyin za ocalenie życia mojego ojca, mój ród Wangów na zawsze będzie pamiętał wielką łaskę i dobroć Bogini!".
Bogini Guanyin patrzyła na Wang Yi, który kłaniał się jak uderzający garlic, jej twarz była spokojna jak woda, bez najmniejszego wzruszenia, i rzekła łagodnie: „Amitabha, dobry uczynek, dobry uczynek! Zwykle nie pali się kadzidła, a w ostatniej chwili chwyta się za łokieć Buddy, to nic nie da! Chociaż mam serce pełne litości, deszcz nie pada na trawę bez korzeni; buddyzm jest nieskończony, ale nie ratuje ludzi bez przeznaczenia! Jestem naprawdę bezradna!".
Słysząc słowa Bogini Guanyin, Wang Yi poczuł się jak uderzony piorunem, świat zakręcił mu się w głowie, przed oczami zrobiło mu się ciemno i prawie upadł.
Właśnie w tej chwili Ai Youxi odzyskała przytomność, wyjęła z kieszeni certyfikat ślubny i uniosła go wysoko nad głowę, uklęknęła przed Boginią Guanyin i błagalnie powiedziała: „Ratująca od cierpienia i niedoli Bogini Guanyin, jestem twoją wierną wyznawczynią, jestem świecką wyznawczynią z certyfikatem przyjęcia schronienia! Proszę, ratuj mojego męża, proszę, proszę…".
Bogini Guanyin pozostała niewzruszona, złożyła dłonie w geście modlitewnym: „Amitabha, dobry uczynek, dobry uczynek! Niestety, Wang You ani nie jest uczniem Buddy, ani nie wierzy gorliwie w moją religię. Chociaż moje serce jest pełne współczucia, jestem naprawdę bezradna!".
Słysząc słowa Bogini Guanyin, Ai Youxi straciła wszelką nadzieję, natychmiast osunęła się na ziemię, jakby wyssano z niej wszelkie siły.
Bogini Guanyin złożyła dłonie, mrucząc werset buddyjski. Pod jej stopami pojawiła się Pięciokolorowa Platforma Lotosowa. Usiadła po turecku, a platforma natychmiast zmieniła się w smugę światła i zniknęła.
Wang Yi z radości wpadł w rozpacz, z rozpaczy wpadł w gniew, podszedł do Mnicha Luo, chwycił go za kołnierz i wściekle krzyknął: „Co to za magiczny przedmiot!? Nadal „Naczynie Trzech Światów”, przywołałaś fałszywą Boginię Guanyin!".
Mnich Luo wyglądał jak martwa świnia, która nie boi się wrzącej wody, uśmiechnął się i powiedział: „Wang Yi, ta Bogini Guanyin jest prawdziwa, w stu procentach, wcale nie jest podróbką!".
Wang Yi szarpał Mnicha Luo z całej siły, jakby chciał wyrwać mu kości: „Skoro nie jest podróbką, to jak mogła odmówić pomocy!".
Mnich Luo uspokoił go: „Nie panikuj, mam jeszcze inne metody! Zadzwonię po kogoś innego, tym razem na pewno nie odmówi!".

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…