Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 13

2569 słów13 minut czytania

Matka Qin przypomniała: – Da Shan, ten ostatni człowiek, wyglądał na tego swatana, którego ciocia Wang wysłała dla naszej Huairu.
– Czyli ten mieszkaniec miasta, Jia Dongxu.
Qin Da Shan prychnął z pogardą: – Phi, mieszkaniec miasta.
– Co to za jeden!
Następnie, z uśmiechem na twarzy, zwrócił się do Han Weimina: – Weimin, szybko, do środka się ugość, na zewnątrz jest gorąco.
Han Weimin mruknął coś w odpowiedzi i razem z Qin Da Shanem ruszyli w stronę domu Qinów.
Za nimi cała zgraja ciekawskich wieśniaków też wpadła do domu Qinów.
Wsi ludzie lubią się gromadzić, gdy dzieje się coś ciekawego, wszyscy oglądają, i nikt nie uważa tego za niestosowne.
Dom Qinów we wsi uchodził za dobry. Z przodu stał duży dom kryty dachówką, służący za salon, a z tyłu dwie jednoczęściowe chaty, również pokryte dachówką.
Han Weimin został zakwaterowany w głównym pokoju, dodatkowo w pokoju gościnnym.
Synowie Qinów już zanieśli posag przywieziony przez Han Weimina do kuchni.
Mięso wieprzowe zostało przewleczone przez sznur i powieszone w studni, aby zachować świeżość.
Pozostałe rzeczy, jedne trafiły do spiżarni, inne do piwnicy.
Matka Qin nalała Han Weiminowi szklankę przegotowanej wody i postawiła ją przed nim.
– Weimin, napij się wody.
– W domu jesteśmy biedni, nie mamy herbaty.
– Będziesz musiał pić na przełaj.
Han Weimin uśmiechnął się i skinął głową: – Dziękuję ciociu.
Po rozmowie z Han Weiminem, Qin Da Shan był bardzo zadowolony.
Ten zięć jest urzędnikiem działu zaopatrzenia w zakładach Hongxing Steel Plant.
Posiada trzy pokoje w mieście.
A co więcej, rodzice nie żyją.
Od teraz te mieszkania będą należeć do jego córki i Han Weimina.
Może nawet oni sami będą mieli okazję zamieszkać w mieście i pożyć jak mieszkańcy miasta?
Na razie mógł tylko o tym pomarzyć.
Chcąc dostać się do miasta, wieśniacy potrzebowali pisma polecającego z gminnej spółdzielni.
Musieli dokładnie zgłosić, dokąd jadą i na jak długo.
Nawet po przybyciu do miasta, musieli jak najszybciej wrócić do pracy w gminnej spółdzielni.
Matka Qin również była bardzo zadowolona z Han Weimina, zwłaszcza z jego przystojnej twarzy, która z każdym spojrzeniem stawała się coraz bardziej pociągająca.
Gdyby siedzieli razem z jej córką, byliby wręcz parą jak z bajki.
Matka Qin skinęła głową i miała zamiar wyjść, by przygotować Han Weiminowi obiad.
Kilka ciotek i wujków Qin Huairu przyszło pomóc w kuchni.
Nawet wiele kobiet z sąsiedztwa przyszło pomóc przy gotowaniu.
Skoro dom Qinów ma tak dobrego zięcia, to ich życie nie może się nie poprawić.
Teraz, gdy są w dobrych stosunkach z rodziną Qin, mogą liczyć na pomoc w przyszłości.
Qin Sulian i Qin Gongnong również starali się zbliżyć do swojego szwagra.
To mężczyzna jeżdżący samochodem!
Jeep w tych czasach był dla ludzi jak późniejsze wozy z Rolls-Royce'em Phantom, robiące furorę.
W tym momencie.
Matka Qin z ponurą miną wyciągnęła Qin Suliana i Qin Gongnonga.
– Sulian, biegnij na tyły podwórka i zabij tego dużego koguta!
– Gongnong, szybko biegnij do spółdzielni po papierosy!
– I kup trochę soli po drodze.
Oboje dostali zadanie i musieli się żwawo zabrać do roboty.
Qin Huairu, ze wstydu, też schowała się w kuchni, by pomóc.
Natomiast Qin Jingru, ssąc cukierka dopajającego mleko, wcisnęła się w ramiona Han Weimina, domagając się czułości, niczym nieświadoma dziecka.
Han Weimin również okazywał jej szczególną pobłażliwość.
Dzieciństwo Qin Jingru na wsi nauczyło ją bycia zrzędliwą i zgryźliwą, Han Weimin miał nadzieję, że będzie miała okazję uczyć się w mieście.
Z dala od tej pierwotnej rodziny, jej charakter z czasem stanie się mniej nikczemny.
W przeciwnym razie tej siostry na pewno nie mogliby uznać za swoją.
Po około dwóch godzinach.
Przedpokój i środkowe podwórze zaczęły być zajęte przez ludzi przygotowujących stoły.
Stoły i ławy, jeśli brakowało, pożyczano od sąsiadów.
Wszyscy głośno krzyczeli, zajęci pracą.
Niedługo.
Zgrabna sylwetka Qin Huairu pojawiła się w drzwiach głównego pokoju.
– Tato, wujkowie, Wei Min, czas na posiłek!
– Porozmawiajcie sobie po jedzeniu.
Qin Da Shan szybko wstał i z entuzjazmem zawołał do Han Weimina:
– Wei Min, zgłodniałeś, chodź szybko na zewnątrz zjeść.
Han Weimin skinął głową, chwilę pospierał się z Qin Da Shanem, a potem wyszedł z pokoju.
Zobaczył stół zastawiony w przedpokoju i drugi na podwórzu.
Stół w przedpokoju był oczywiście dla Han Weimina, a ten na podwórzu zebrał krewnych i sąsiadów, aby razem się razem bawić.
Han Weimin został zmuszony do zajęcia miejsca honorowego.
Przy stole Han Weimina na środku stał duży garnek z kurczakiem w sosie, a wokół niego inne potrawy.
Na przykład zimne kiełki fasoli, plasterki ogórka, smażona potrawka z selera z mięsem itp.
Krótko mówiąc, ten stół był bardzo obfity.
Na drugim stole, oprócz kurczaka w sosie, wszystkie pozostałe potrawy również były kompletne.
Po rozpoczęciu posiłku Qin Da Shan wciąż namawiał Han Weimina do nakładania jedzenia, mięsa, a nawet zdjął obie nogi z jedynego kurczaka i położył je przed Han Weiminem.
Jego miłość do Han Weimina była wręcz widoczna.
Qin Sulian, który na co dzień nie jadał takich dobrych potraw, zgarbiony, wciąż sięgał po jedzenie i wkładał je do ust.
Widząc to, Qin Da Shan natychmiast zmrużył oczy.
– Co robisz? Nie wiesz, żeby przynieść mi tę pół butelki Erguotou?
– Pozwalasz swojemu szwagrowi jeść bez picia?
Słysząc głos Qin Da Shana, Qin Sulian natychmiast zamarł na chwilę. Po chwili przełknął jeden kiełek fasoli i pospiesznie odpowiedział:
– Tak, tak, musimy pozwolić szwagrowi się napić.
– Patrzcie na mój umysł.
Han Weimin, chociaż przyjechał samochodem, jego kondycja fizyczna już dawno nie była taka sama.
Kilka kieliszków wina wcale nie wpływało na jego rozsądek.
Niedługo.
Pół butelki Erguotou zostało przyniesione przez Qin Suliana.
Qin Da Shan natychmiast chwycił butelkę i nalał kieliszek dla Han Weimina.
– Wei Min, to wino jest moim skarbem.
– To jest najlepsze wino dla rolników.
– Nie pogardź nim.
Han Weimin rzekł: – Siostrzu Qin, nie mów tak.
– Teraz większość przywódców też pije to wino.
– Fenjiu jest przeznaczone tylko na bankiety państwowe.
– Proszę, siostrzu Qin, wznoszę toast za ciebie.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Qin Da Shan podniósł kieliszek i z radością stuknął się nim z Han Weiminem.
Kilku innych wujków i stryjów Qin Huairu również podnieśli kieliszki i wznieśli toast za Han Weimina.
Jednak.
W tym momencie.
Młody człowiek wpadł do środka z bramy.
– Siostrzu Qin, to niedobrze, stało się coś strasznego.
Wszyscy spojrzeli w stronę bramy, widząc młodzieńca z całą twarzą we krwi, trzymającego się za głowę, wołającego z żałosną miną.
Jego wygląd naprawdę przestraszył wszystkich.
Wszyscy odłożyli pałeczki i wpatrywali się w niego z uwagą.
Qin Da Shan i inni wujkowie natychmiast wstali.
– Mancang, co się stało?
– Krzyk Qin Da Shana zszokowany.
Ten młodzieniec o imieniu Qin Mancang, mówił płaczliwym głosem: – To przez wioskę Zhao!
– Poszli do naszej studni artezyjskiej i ukradli naszą pompę wodną!
Słysząc to, wszyscy oprócz Han Weimina byli zaskoczeni.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Qin Da Shan wściekły rzekł: – Jak można!
– Gmina pozwoliła nam, czterem spółdzielniom, na nawadnianie na zmianę, teraz nasza kolej, wioska Qin, a my jeszcze nie skończyliśmy, dlaczego mieliby pozwolić im, wiosce Zhao, na korzystanie?
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Qin Sulian również powiedział: – Tak, dlaczego mielibyśmy im dawać?
– To zbyt nierozsądne.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy Kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy Kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.
Pierwszy kieliszek.\

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…