Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 15

1205 słów6 minut czytania

— Tak! Młody Mistrzu Sekty! — odparł z szacunkiem Starszy Mo, stojący obok, po czym podszedł w kierunku Qin Chuana.
— Naprawdę masz szczęście, dzieciaku. Z jakiegoś nieznanego mi powodu udało ci się nawet dotrzeć do Królestwa Mistrza Xuan. — Starszy Mo zaśmiał się zimno. — Pozwolę ci raz jeszcze doświadczyć bólu, jaki zadaje wyciąganie linii krwi! — Jak tylko skończył mówić, odbił się od ziemi, a jego ciało zamieniło się w smugę, pędząc z szybkością ku Qin Chuanowi.
— Nie próbuj ruszać mojego Chuan'a! — W tym momencie Qin Zhantian, stojący obok, ryknął z gniewem i również uderzył pięścią w kierunku Starszego Mo.
— Bum! — Po zderzeniu pięści, Qin Zhantian wystrzelił jak pocisk, podczas gdy starzec stał w miejscu, nie drgnął ani o jotę.
— Panie Rodu! — Widząc, jak Qin Zhantian odlatuje, Qin Chuan z furią w oczach.
— Wiel... Wielki Mistrz Xján! — Po chwili Qin Zhantian, podnosząc się z ziemi z zgrzytem zębów, patrzył z przerażeniem na stojącego niedaleko starca.
Uśmiechnął się gorzko. Sekta Grzmotów zasłużenie była potężną siłą; każdy jej członek był już na poziomie Wielkiego Mistrza Xján!
— Ha ha… — Widząc tę scenę, Duan Qianqi przemówił z dumą. — Jak widzisz? Nie musiałem nawet ruszać palcem, a już pozbawiłem najsilniejszą siłę bojową twojego rodu Qin zdolności do walki! Powiedz mi, czym ty, zakało, masz zamiar ze mną walczyć?
Oczy Qin Chuana stały się lodowato zimne, a jego zabójcza intencja nie kryła się wcale. Za wszelką cenę musiał zabić tego człowieka!
Biorąc głęboki wdech, Qin Chuan wpatrywał się mocno w Duan Qianqi i zaśmiał się zimno. — Młody Mistrz Sekty Grzmotów, który potrafi jedynie polegać na innych i uważa się za geniusza, to tylko tchórz chowający się za plecami innych!
Słysząc słowa Qin Chuana, twarz Duan Qianqi stawała się coraz bardziej ponura. zacisnął pięści, jego ciało drżało. Od dziecka, zwłaszcza odkąd ludzie wiedzieli, że jest Młodym Mistrzem Sekty Grzmotów, nikt nie śmiał go tak obrażać w twarz.
— Młody Mistrzu, ten człowiek celowo cię prowokuje. Pozwól, że jednym ciosem go skończę! — obawiając się, że Duan Qianqi działa impulsywnie, Starszy Mo pospiesznie rzekł.
— Zamknij się! — Duan Qianqi spojrzał ponuro na Qin Chuana. — Przyznaję, ty, zakało, zdołałeś mnie rozwścieczyć! Nie wierzę, że nadal będziesz w stanie mnie pokonać!
Po tych słowach Duan Qianqi ryknął, jego energia duchowa wzburzyła się i bezpośrednio ruszył na Qin Chuana.
— Nie wiesz, co dobre! Jak śmiesz przeciwstawiać się Młodemu Mistrzowi Sekty Grzmotów, nie ważysz swojej siły!
— Dokładnie, nie myślisz naprawdę, że po użyciu jakiejś nieuczciwej metody, aby na siłę podnieść swój poziom do Mistrza Xuan, możesz rywalizować z Młodym Mistrzem Sekty Grzmotów.
— To wręcz śmieszne, nawet między geniuszami są różnice!
— … — Członkowie rodu Lin zaśmiali się z pogardą i spojrzeli z wyższością na Qin Chuana. W ich oczach Qin Chuan był jak kamień rzucony w pianę.
Ale w tym momencie głosy członków rodu Lin nagle ucichły, a oni patrzyli z niedowierzaniem, szeroko otwierając oczy. Qin Chuan, w ich zasięgu wzroku, powstrzymał atak Duan Qianqi!
W tej chwili pięść Duan Qianqi została mocno uchwycona przez Qin Chuana, który z trudem próbował się uwolnić. — Jak to możliwe? — oczy Duan Qianqi skurczyły się. Po kilku próbach uwolnienia, oprócz opuchniętego miejsca między kciukiem a palcem wskazującym, nic się nie zmieniło.
— Czyż Lin Yiyi, ta k***a, nie mówiła ci, że już osiągnąłem Królestwo Mistrza Xuan? — Qin Chuan spojrzał zimno na nieco zaniepokojonego Duan Qianqi.
Ten Duan Qianqi jest zaledwie na drugim poziomie Mistrza Xuan, a ośmielił się zbliżyć do walki wręcz, dając mu tym samym szansę. Niezależnie od czegokolwiek, Qin Chuan nie mógł przegapić tej okazji, bo gdy tylko przeciwnik schowa się za czarnym kapturem starca, już nigdy nie dostanie takiej szansy.
— Zakało! Jeśli ośmielisz się zranić choćby jeden palec naszego Młodego Mistrza, cały twój ród Qin zapłaci za to życiem! — Widząc to, twarz Starszego Mo stała się niezwykle ponura, powiedział ze złością.
Po tych słowach również ruszył, gotów, by ratować Duan Qianqi.
W tym samym momencie cała grupa starszych, w tym Qin Zhantian, wyskoczyła i zastąpiła drogę Starszemu Mo.
Pocierając krew z kącika ust, Qin Zhantian spojrzał z determinacją. — Walka młodzieży powinna być przez nich rozwiązywana. Twoim przeciwnikiem powinniśmy być my, stare kości!
Widząc sytuację po stronie Qin Zhantian, Qin Chuan wiedział, że nie może już zwlekać. Wszyscy razem wzięci nie byli przeciwnikami tego Starszego Mo.
Nie wahając się dłużej, Qin Chuan pociągnął Duan Qianqi za ramię do tyłu, a następnie dynamicznym ruchem kolana uderzył go prosto w brzuch.
— Puff! — Duan Qianqi gwałtownie wypluł krew, jego twarz wykrzywiła się z bólu, a jego ciało wygięło się jak krewetka.
Następnie Qin Chuan lewą ręką zebrał siły i uderzył pięścią w jego głowę.
— Bum! — Duan Chuan odleciał do tyłu, a ledwo dotknął ziemi, stopa Qin Chuana już znalazła się na jego brzuchu.
— Trzask! — Ostry dźwięk łamiącej się kości nagle rozległ się na placu. Wszystko to wydarzyło się w mgnieniu oka.
Wszyscy obecni na placu stali jak wryci, zszokowani!
Właśnie wtedy Starszy Mo zakończył walkę po drugiej stronie.
Członkowie rodu Qin nie byli jego przeciwnikami, ale dzięki ich wytrwałości, Qin Chuan zyskał cenny czas. Kiedy Starszy Mo odrzucił członków rodu Qin, zobaczył scenę, gdzie Qin Chuan depcze Duan Qianqi.
— Małe bydlę! Przestań natychmiast! — Starszy Mo otworzył szeroko oczy, całe jego serce zadrżało. Jeśli młody mistrz umrze na jego oczach, jego własny los będzie niepewny.
Po kilku głębokich wdechach, oczy Starszego Mo błysnęły. Powoli powiedział. — Jak tak dalej, wypuścimy nas, a obie strony zapomną o tym, jakby nic się nie stało. Nasz Ród Qin nie tylko ci podziękuje, ale w przyszłości zrekompensuje ci to w wielki sposób, co ty na to?
— Zgadza się! Zgadza się! — Duan Qianqi, leżąc na ziemi, krzyczał przerażony. — Dopóki mnie puścisz, spełnię każde twoje życzenie, ale jeśli odważysz się ruszyć choćby mój włos, mój ojciec wkroczy do twojego rodu Qin!
— Głupiec! — Słysząc słowa Duan Qianqi, twarz Starszego Mo nagle się zmieniła. Jak to możliwe, że wcześniej nie zauważył, jak bardzo ten człowiek jest głupi, że w tym momencie jeszcze grozi.
— Och, twój ojciec jest taki silny? — oczy Qin Chuana lekko się zwęziły, na jego ustach pojawił się zimny uśmiech. Od dnia, gdy Duan Qianqi nakazał odebrać mu linię krwi, Qin Chuan przysiągł, że tego człowieka zabije!
Nie czekając na odpowiedź, z całej siły wcisnął stopę, rozległ się dźwięk łamiącej się kości, a klatka piersiowa Duan Qianqi nagle się zapadła.
— Aaargh! — Duan Qianqi wydał z siebie przerażające krzyki! Dopiero teraz zrozumiał, że Qin Chuan naprawdę odważy się go zabić! W nieznanym momencie z jego dolnej części ciała zaczęła płynąć żółta ciecz, wydzielając ostry zapach.
— Qin Chuan! Młody Panie Qin! Błagam, daruj mi życie, piękności, techniki, pigułki, wszystko ci dam… — Po chwili Duan Qianqi, znosząc okropny ból, niemalże rycząc, błagał Qin Chuana o litość.
Widząc tę dramatyczną scenę, wszyscy członkowie rodu Lin stali osłupiali.
Niedawno jeszcze tak wyniosły Młody Mistrz Sekty Grzmotów, teraz leżał podeptany i błagał o litość. Gdyby nie widzieli tego na własne oczy, uznaliby to za brednie.
— Ona! Nie chciałeś Lin Yiyi? Już jej nie chcę, błagam, puść mnie wolno! — Nagle Duan Qianqi wskazał w kierunku Lin Yiyi, stojącej niedaleko.

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…