Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 8

1300 słów7 minut czytania

Przez kilka następnych dni, zaraz po szkole szedł do Szlachetnego Powietrza Aromatów, aby posprzątać swój pokój.
Głównie dlatego, że stary dom jego rodziny stał pusty przez wiele lat i nigdy nie był wynajmowany, zgromadziło się tam sporo gratów, które wymagały gruntownego porządku przed zamieszkaniem.
W ciągu tych kilku dni jego ojciec zatrudnił firmę sprzątającą, która wyczyściła cały dom, a także firmę przeprowadzkową, która wymieniła sporo mebli i przywiozła część jego osobistych rzeczy.
Dlatego wszystko, co musiał zrobić, to posprzątać te rzeczy, a co ważniejsze, musiał ponownie złożyć komputer.
Miał sporo komputerów, w tym świeżo kupionego Apple'a, ale w domu wolał używać komputera stacjonarnego.
Wszedł na drugie piętro i otworzył drzwi do swojego pokoju, widząc, że tuż przy wejściu leżała sterta akcesoriów, wszystkie dostarczone zgodnie z jego życzeniem.
Podniósł jedno pudełko, otworzył je lekko i okazało się, że jest to niedawno wydany GTX980Ti.
– Aż trudno uwierzyć, że po kilku falach koparek ta rzecz będzie działać jeszcze przez 10 lat – powiedział Czenn Dżi-nnien, kręcąc głową. Pamiętał, że za 10 lat ta karta będzie warta pięć-sześćset, to było absurdalne.
Zabrał wszystko to do gabinetu, gdzie w ciągu godziny wszystko złożył, a następnie spakował puste pudełka i zaniósł je do śmietnika na zewnątrz.
Nie spodziewał się, że gdy tylko otworzy drzwi od klatki schodowej, zobaczy Cyao Wej-donga, który skradał się z pudełkiem LEGO o wysokości do pasa.
Od razu się rozchmurzył: – Cyao Wej-dong, znowu szukać Cyao Jing-dzy?
Widząc Czenn Dżi-nniena, Cyao Wej-dong uśmiechnął się nieco zawstydzony: – Dżi-nnien, co ty tu robisz, czemu nie wróciłeś do domu.
– Przyjechałem do starego domu posprzątać, wrócę później – powiedział i ruszył z tym stosem śmieci w stronę osiedlowego śmietnika.
Nie spodziewał się, że Cyao Wej-dong również podąży za nim z pudełkiem LEGO, i zapytał z zakłopotaniem: – Wasza rodzina ma się z powrotem wprowadzić? Nie wiedziałem, a Lao Dżeng o tym nie wspominał.
– To nie mój, tylko ja tu będę. W liceum są wieczorne zajęcia, więc jeśli po szkole będzie późno, będę tu nocował, żeby nie tracić czasu na dojazdy i trochę dłużej pospać – wyjaśnił Czenn Dżi-nnien.
– To świetnie, godne syna Lao Czena, szybkie myślenie, po prostu inteligentny – pochwalił Cyao Wej-dong.
Po wyrzuceniu śmieci Czenn Dżi-nnien odwrócił się i spojrzał bezradnie na Cyao Wej-donga: – Mówię, Lao Cyao, jeśli masz coś do powiedzenia, mów. Nie chwal mnie na siłę, czuję się nieswojo.
– Och, nic nie mogę na to poradzić, czyż nie mam teraz sprawy, o którą cię prosić? – Cyao Wej-dong uśmiechnął się niepewnie. – Po tym, co ostatnio mówiłeś, specjalnie kogoś zapytałem, ta osoba również uważa, że jest taka możliwość i radzi mi więcej przebywać z dzieckiem, żeby zmniejszyć jej stres, ale najlepiej byłoby zabrać ją na badania.
Po tych słowach westchnął: – Jakżebym mógł pozwolić Sòng Qiàn zabrać Jing-dzy, ona mnie pilnuje jak złodzieja, więc mogę tylko wysyłać Jing-dzy ulubione klocki LEGO.
– I co z tego? – zapytał Czenn Dżi-nnien.
– Dlatego chcę, żebyś mnie wprowadził, a potem pomógł mi otworzyć drzwi do twojej cioci Sòng Qiàn – Cyao Wej-dong w końcu ujawnił swój prawdziwy zamiar.
– Nie pójdę – odparł Czenn Dżi-nnien, kręcąc głową jak klepadłem. – Myślisz, że mam dobrą opinię u twojej cioci Sòng Qiàn? Ona sama kazała Jing-dzy trzymać się ode mnie z daleka, bojąc się, że ją zepsuję.
Gdyby to był Czenn Dżi-nnien sprzed liceum, Sòng Qiàn byłaby bardzo zadowolona, ale teraz, zapomnij.
– Nie rób tego, nie pomagasz mi, kto mi pomoże? Naprawdę nie mam innego wyjścia. A wujek nie pozwoli ci pracować za darmo, postawię ci wielką ucztę, wybór miejsca należy do ciebie – powiedział Cyao Wej-dong, a widząc, że wciąż się nie rusza, dodał: – Nawet jeśli nie dla twojego wujka, to chociaż dla Jing-dzy, czy możesz pozwolić jej patrzeć, jak ona się teraz ma?
Na te ostatnie słowa postawa Czenn Dżi-nniena w końcu złagodniała: – Dobrze, spróbuję. Ale przede wszystkim, twoja metoda nic nie da, nawet jeśli cię wpuszczę, Jing-dzy nie będzie mogła się tym bawić.
Wrócili do klatki schodowej, otworzyli drzwi wejściowe, a on przypomniał: – Powinieneś dobrze porozmawiać z ciocią Sòng Qiàn, najlepiej zabrać Jing-dzy do lekarza.
– Też bym chciał, ale przecież znasz ciocię Sòng Qiàn, nieprzekonać jej, gdy coś postanowi, a ona nie uwierzy, że Jing-dzy ma depresję. To by obaliło jej wieloletni sposób wychowania, jaki to ma sens w porównaniu z odebraniem jej życia? – Cyao Wej-dong był pełen trosk.
Po wysłuchaniu tych słów Czenn Dżi-nnien naprawdę spojrzał wyżej na Cyao Wej-donga, jego wizja była naprawdę trafna.
Problem Cyao Jing-dzy rzeczywiście leżał w Sòng Qiàn. Dopóki Sòng Qiàn nie zmieni swojego sposobu wychowania, choroba Cyao Jing-dzy nie ustąpi.
Oboje podeszli do domu Sòng Qiàn. Czenn Dżi-nnien nie zapukał, tylko zadzwonił.
– Dżi-nnien, po co dzwonisz? – głos Cyao Jing-dzy był słaby.
– Jesteś w domu, prawda? Szybko wyjdź i otwórz drzwi, jestem przed drzwiami – powiedział wprost.
– Co?! Jak ty możesz być przed moimi drzwiami?
– Szybko, jeśli nie otworzysz, odchodzę.
– Czekaj – Cyao Jing-dzy natychmiast się rozłączyła, a potem wybiegła ze swojej sypialni.
– Po co taka panika? – zapytała Sòng Qiàn, sprzątając w salonie.
– Przyjaciel ze szkoły przyszedł – powiedziała Cyao Jing-dzy, po czym otworzyła drzwi.
Czenn Dżi-nnien i Cyao Wej-dong szybko wślizgnęli się do środka, przestraszeni Cyao Jing-dzy, która otwierała drzwi: – Wy...
Sòng Qiàn usłyszała hałas i też podeszła. Widząc Cyao Wej-donga, jej twarz stała się surowa, ale starała się opanować złość.
– Dzień dobry, ciociu Sòng Qiàn. Mam zamiar wprowadzić się z powrotem, przyszedłem was odwiedzić. To jest prezent powitalny, który wam przynoszę – powiedział Czenn Dżi-nnien, a następnie wyrwał pudełko LEGO z ręki Cyao Wej-donga. – Po drodze spotkałem Lao Cyao, upierał się, że prezent jest ciężki i chciał pomóc go dostarczyć.
Cyao Wej-dong zamrugał oszołomiony, a potem nagle zrozumiał: – Tak, tak, było ciężkie i bałem się, że dziecko z trudzi się.
Ten rozdział nie został jeszcze ukończony, kliknij następną stronę, aby kontynuować czytanie ekscytujących treści!
– Powrót do domu to dobra rzecz, blisko szkoły, wygodnie dojeżdżać. Jing-dzy, najpierw zaprowadź Dżi-nniena do swojego pokoju, ja mam coś do powiedzenia twojemu ojcu. – Sòng Qiàn z trudem wymusiła uśmiech, odsyłając dzieci do środka.
Potem Czenn Dżi-nnien, niosąc to wielkie pudełko, wszedł do sypialni Cyao Jing-dzy pod czujnym okiem Sòng Qiàn i zamknął drzwi.
– Cyao Wej-dong –
Sòng Qiàn wykrzyknęła, a Cyao Wej-dong drgnął ze strachu.
W sypialni Czenn Dżi-nnien słyszał wszystko doskonale. Wygląda na to, że Lao Cyao będzie miał kłopoty. Rozejrzał się i powiedział: – Ta izolacja akustyczna w tym pokoju nie jest taka zła.
– Bracie, nie jest tak źle, w tym pokoju cała izolacja akustyczna została zrobiona niedawno, skuteczna izolacja może osiągnąć 45 decybeli – powiedziała Cyao Jing-dzy, po czym szybko otworzyła pudełko, żeby nacieszyć oczy. Nie mogła się tym bawić, prawdopodobnie wieczorem mama jej to zabierze.
To był pierwszy raz, gdy Czenn Dżi-nnien widział jej pokój. Dotykał po kolei wszystkiego, a na końcu stukał w szybę.
Sòng Qiàn zrobiła dziurę w ścianie i zainstalowała szybę, dzięki czemu można było od razu zobaczyć, co dzieje się w środku.
Widząc go w takim stanie, Cyao Jing-dzy szybko go pociągnęła: – Przestań stukać, zaraz przywołasz moją mamę.
Czenn Dżi-nnien potrząsnął głową: – Widziałem już wiele stylów dekoracji, od śródziemnomorskiego, po chiński lite drewno, a nawet japoński, ale powiem ci, że ten styl więzienny widzę pierwszy raz, toż to pokój przesłuchań.
– Aaaaa – Cyao Jing-dzy padła na łóżko. – Teraz rozumiesz, jak ja żyję?
– Mhm, rozumiem. Chcesz, żebym ci pomógł? – Czenn Dżi-nnien podniósł krzesło i zważył je w dłoni.
Widząc to, Cyao Jing-dzy natychmiast wstała: – Dżi-nnien, co ty robisz?
– Pomogę ci to rozwalić, nie uważasz, że to szpeci? – zaraz po tym, jak to powiedział, Sòng Qiàn wpadła przez drzwi.
Cyao Jing-dzy zakryła twarz rękami. Skończone, nie ma ratunku, jego matka dodała go do czarnej listy.

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…