Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 18

1168 słów6 minut czytania

Jian Yu nie próbowała się szarpać, wręcz przeciwnie, ukradkiem mu odpowiadała. Gdy pocałunki osiągały szczyt, to uczucie unoszącej się słabości sprawiało, że tonęła w nim. Lubiła słyszeć przyjemne dla ucha westchnienia mężczyzny, tuż przy jej uchu, raz mocniejsze, raz lżejsze – byleby były, nie musiały być szczególnie wyczuwalne. Dopiero wtedy Jian Yu czuła, że nie jest sama. Dzieci w domu dziecka było zbyt wiele; była wyjątkowa, ale nie na tyle, by wzrok dyrektora skupiał się na niej nieustannie. Nawet wiedząc, że dyrektor ma problemy, że jest poddawana manipulacji psychicznej, że w przyszłości może być wykorzystywana, nie potrafiła i nie chciała odejść. To nie był brak inteligencji, to była niechęć do inteligencji, brak chęci do bycia inteligentną, odmowa stawania się inteligentną. Życie w trzeźwości jest męczące. Będąc nieco otępiałą, cały świat ją kochał – w tym nie było nic złego.

Zaloguj się, aby kontynuować

Zaloguj się, aby kupić ten rozdział lub subskrypcję.