Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 10

985 słów5 minut czytania

W połowie rozmowy Yue Ling nagle się zatrzymała. W ogrodzie pojawiła się nowa postać – cel, do którego wcześniej starała się zbliżyć za wszelką cenę. Niestety…
jej nasienie mocy duchowej zostało dziś uwolnione! Serce jej się ścisnęło z żalu; gdyby wiedziała, że go spotka, za nic w świecie nie zmarnowałaby go dzisiaj. Feng Yi, otworzywszy inteligentny komputer, rozmawiał z kimś, nie zauważając sytuacji po tej stronie.
Czasami marszczył brwi, czasami zaciskał usta, kiwając głową. Resztki zachodzącego słońca wpadały przez szpary w pergoli, tworząc plamy światła na jego postaci. Stał tak, szlachetnie i obojętnie.
Nic nie robił, a całe światło ogrodu zdawało się skupiać na nim. Nic dziwnego, że przyciągał tyle samic – siła SS i takie dobre oblicze rzeczywiście budziły pożądanie. Instruktor, widząc, że nie kontynuuje, odwrócił się i spojrzał w kierunku, w którym się wpatrywała.
Gdy zobaczył Feng Yiego, uśmiechnął się i zapytał: – Czy pani Yue Ling zna pana Feng Yiego? Yue Ling odwróciła wzrok, czując lekki dreszcz. Nie zaprzeczyła, ani nie potwierdziła, tylko opuściła oczy, a kąciki jej ust wykrzywiły się w ledwo dostrzegalnym uśmiechu.
– Mój ród faktycznie myśli o tym… ale nic nie zostało jeszcze ustalone. Celowo mówiła dwuznacznie, pobudzając wyobraźnię.
Nawet po tym ponownie uniosła powieki i spojrzała w tamtym kierunku, a w jej oczach zdawało się być dwie łzy radości. Taki widok w oczach instruktora, niczym lisa, sprawił, że w jego umyśle błyskawicznie przemknęło niezliczone mnóstwo myśli: Czyżby dwie rodziny miały zawrzeć małżeństwo? Jeśli tak, to obecna osoba była nie tylko panną z rodu Nortonów, ale być może posiadała drugą, jeszcze bardziej szlachetną tożsamość.
Uśmiech na twarzy instruktora stał się jeszcze szerszy, a jego postawa o kilka punktów bardziej pełna szacunku niż wcześniej. – Rozumiem, rozumiem, proszę się nie martwić, pani Yue Ling, nic nie słyszałem. Yue Ling lekko kiwnęła głową, myśląc, że w przyszłości będzie miała mniej kłopotów.
Kącik ust nieświadomie uniósł się lekko, ale gdy się odwróciła, zderzył się ze spojrzeniem ciemnych, przygnębionych oczu. Feng Yi spojrzał w jej stronę w pewnym momencie. Te lodowo-bursztynowe oczy, przebijając się przez przerzedzone liście drzew, spoczywały na niej.
Serce Yue Ling zabiło mocniej. Nie byli blisko, zapewne nie słyszał tego, co właśnie powiedziała? Wzrok mężczyzny zatrzymał się na niej tylko przez dwie sekundy, po czym odwrócił się i ruszył przed siebie.
Yue Ling stała w miejscu, a uczucie niepokoju nie ustępowało. Z tak daleka, pewnie nie słyszał? Na pewno nie słyszał.
Szybko uspokoiła się, zebrała myśli i z szlachetnym uśmiechem zwróciła się do instruktora. – Przybyłam do hrabstwa Locke z misją od rodziny, aby tu tymczasowo studiować, ale nie mogę zwracać na siebie uwagi. Dlatego w przyszłości proszę instruktora o nie zwracanie na mnie zbytniej uwagi.
Co do sytuacji w mojej klasie, mam nadzieję, że dobrze to pani przekaże nauczycielom prowadzącym zajęcia. Instruktor uśmiechnął się szeroko, zapewniając raz po raz: – Proszę się nie martwić, pani Yue Ling, na pewno nie pozwolę innym studentom pani przeszkadzać. W hrabstwie Locke, jeśli będzie pani miała jakiekolwiek problemy, może pani przyjść do mnie.
Yue Ling była bardzo zadowolona i spokojnie skinęła głową. *** Po zakończeniu pracy dorywczej i powrocie do akademika, jej przemoczone od deszczu ubranie zdążyło już wyschnąć od ciepła ciała. Ponieważ jej fałszywa tożsamość została ostatnio ujawniona, inne samice w akademiku bały się wszczynać awantury i codziennie były cicho.
Nie przeszkadzały jej, co pozwalało jej mieć wystarczająco dużo energii, by podnieść swoją moc duchową, co bardzo ją cieszyło. Z czystymi ubraniami wziętymi do ręki weszła do łazienki. Gorąca woda spłukała zimne ciało.
Gęsta para unosiła się, ukazując kuszącą postać, wystarczającą, by rozpalić krew każdego samca. Strumień wody przepływał po zaokrąglonych kształtach, wślizgiwał się w wąską talię, a następnie spływał po prostych, smukłych nogach… Yue Ling ani przez chwilę nie zdawała sobie sprawy, jak uwodzicielskie jest jej ciało.
Palcami masowała delikatną skórę, ale jej myśli już dryfowały daleko. Dzisiaj ujawnienie fałszywej tożsamości oznaczało również większe zagrożenie. Czasu, jaki jej pozostał, było naprawdę niewiele.
Na szczęście znalazła kolejny cel. Jeśli później nie znajdzie Feng Yiego, Yan Chu będzie jej rezerwowym wyborem! Dzięki dodatkowemu celowi, nawet jeśli źle uwolniła swoje nasienie mocy duchowej, jej nastrój nie ucierpiał.
Kąpała się komfortowo w gorącej wodzie, myjąc się od stóp do głów, po czym, owinięta ręcznikiem, położyła się w łóżku. W środku nocy Yue Ling leżała w łóżku, ale nie mogła zasnąć. Po kilku próbach przewracania się z boku na bok bezskutecznie, postanowiła odnaleźć uwolnione nasienie mocy duchowej.
Skoro już je posadziła, spróbujmy! Początkowo nie miała wielkich nadziei, ale ku swojemu zdziwieniu szybko nawiązała połączenie. Rozluźniła ciało i pozwoliła sobie zanurzyć się w tej znajomej ciemności.
Kiedy przyszła do siebie, znalazła się w przestrzeni wypełnionej mgłą. Niecałe dwa metry od niej, naprzeciwko niej, znajdowało się umięśnione, długie ciało samca. Woda spływała po jego łopatkach, wzdłuż kręgosłupa, aż do zagłębienia w talii.
Skóra samca była lekko blada, ale to w żaden sposób nie umniejszało siły wynikającej z linii mięśni. Yue Ling wciąż podziwiała jego senność, gdy samiec powoli odwrócił się w jej stronę, a pewne niewyrażalne rzeczy zdominowały jej pole widzenia. Mężczyzna spojrzał na nią spoza mgły.
Jego oczy były lekko zaczerwienione, jakby skropione ogniem. Uczucie niebezpieczeństwa emanowało z głębi jego źrenic, sprawiając, że serce Yue Ling biło mocniej, a jej stopy nieświadomie cofnęły się. Ale za plecami była zimna, wilgotna ściana, więc po jednym kroku nie miała dokąd się cofnąć.
– Znowu się pojawiłaś – powiedział, jego głos był lekko zachrypnięty, z lekkim uniesieniem na końcu, jakby z nutką uśmiechu. Po tych słowach sięgnął ręką, chwycił ją za smukłe przedramię i lekko pociągnął do siebie. Cała wpadła w gorącą wilgoć.
Nagi tors mężczyzny przylgnął do jej twarzy, a gorąca para zmieszana z ciepłem uderzyła ją. Pod skórą znajdowały się napięte mięśnie, które lekko unosiły się i opadały wraz z oddechem, parząc ją swoimi gorącymi. Mimo że wielokrotnie już śniła i miała bliskie kontakty z Feng Yim we śnie, wciąż nie przywykła do otoczenia go gorącym oddechem samca.
Ręka Ze Yu objęła ją w talii, lekko naciskając…

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…