Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 9

2832 słów14 minut czytania

— Qin Feng uśmiechnął się, a w jego oczach błysnęło światło, jakiego nigdy wcześniej nie widział. — Gdziekolwiek będziemy, to dobrze.
Spojrzał na Song Qingyuan, a jego ton brzmiał swobodnie i lekko, jakby uwolnił się od wszelkich więzów.
— Przed apokalipsą byłem jak korporacyjny niewolnik, wstawałem wcześnie i wracałem późno, zmęczony jak pies, nawet nie przyjrzałem się, jak wygląda to miasto. Teraz jest dobrze, przyszła apokalipsa, szef zmarł, firma upadła, a ja mam mnóstwo czasu.
Rozłożył ramiona, jakby chciał objąć cały świat.
— Dlatego zamierzam się rozerwać i dobrze obejrzeć ten nowy świat zniszczony przez wirusy i potwory, jakim się stanie. Czy nie uważasz, że będzie to ciekawsze niż codzienne odbijanie karty w pracy?
Song Qingyuan słuchała go w milczeniu, patrząc na lśniące w jego oczach światło, niczym gwiazdy, i jej serce niemal rozpłynęło się.
— Tak! — skinęła mocno głową, a na jej twarzy rozkwitł niezwykle promienny uśmiech. — Gdziekolwiek pojedzie Brother Feng, Qingyuan pójdzie z tobą! Na koniec świata, pójdę za tobą!
— Cóż za słodkie słowa.
P Qin Feng lekko uderzył ją w czubek nosa, przyciągnął ją do siebie i szepnął jej do ucha: „Kiedy nadejdzie noc, będę musiał dobrze posmakować, jak słodkie są te usta”.
Song Qingyuan natychmiast zarumieniła się po całą twarz, zawstydzona ukryła głowę w jego ramionach i cicho wymamrotała „Mhm”.
— Dobrze, skoro zdecydowaliśmy się wyruszyć w daleką podróż, potrzebujemy najpierw środka transportu.
P Qin Feng pogłaskał ją po pośladkach. — Idź do podziemnego parkingu osiedla i znajdź samochód, który wygląda na najsolidniejszy i ma najlepsze osiągi, i przywieź go. Od teraz będzie to nasz mobilny zamek.
— Tak, Brother Feng!
Song Qingyuan natychmiast odpowiedziała, odwróciła się i przygotowała do wyjścia.
P Qin Feng spojrzał na jej plecy i nagle ją zawołał.
— Poczekaj.
Zobaczył, że Song Qingyuan miała na sobie JK uniform, i miała tak wyjść na zewnątrz.
— Na zewnątrz jest teraz ponad dwadzieścia stopni poniżej zera, ty w tym wyjdziesz?
Song Qingyuan spojrzała na ubranie, które miała na sobie, a następnie poczuła ciepłą jak wiosna moc lodu w swoim ciele, i z lekkim zakłopotaniem powiedziała: — Ale... nie jest mi zimno, Brother Feng. Czuję, że śnieg na zewnątrz jest bardzo przyjazny.
P Qin Feng roześmiał się bezradnie.
Zapomniał, że obecna Song Qingyuan nie była już zwykłym człowiekiem.
Nie mówiąc już o dwudziestu stopniach poniżej zera, nawet gdyby teraz ją rozebrał i wrzucił do zaspy śnieżnej, prawdopodobnie czułaby się jak w gorących źródłach.
Moc lodu uczyniła ją Królową Lodu i Śniegu.
— Zapomnij o tym, jakkolwiek. W końcu twój strój doda trochę koloru tej beznadziejnej apokalipsie.
P Qin Feng machnął ręką i przestał się nią przejmować.
Wiedział, że z obecną Siłą ataku Song Qingyuan wynoszącą 80 punktów, nic w całym osiedlu nie mogło jej zagrozić.
...
W tym samym czasie, w mieszkaniu numer 603 obok.
— Bum!
P Wang Qiang kopnął Huángmáo w klatkę piersiową, posyłając go w tył, tak że uderzył mocno o ścianę.
— Kich... bracie Wang, popełniłem błąd... naprawdę popełniłem błąd...
Huángmáo skulił się na ziemi jak krewetka, kaszląc i błagając o litość.
Po ucieczce rano, nie przebiegł daleko, gdy został dogoniony przez Wanga Qianga, a następnie przeciągnięty z powrotem i solidnie pobity.
— Błąd? Ty popieprzony draniu, nadal wiesz, że popełniłeś błąd?!
P Wang Qiang trząsł się ze złości, wskazał palcem na jego nos i wrzasnął: — Kazałem ci walczyć o życie ze mną, a ty popieprzony draniu odwróciłeś się i uciekłeś? Uciekłeś? Mógłbyś uciec? Gdybym nie stawiał czoła obrażeniom od potwora z przodu, myślisz, że mógłbyś żyć do teraz? Dawno byś został dogoniony i zjedzony jako przystawka!
Chociaż rana na jego klatce piersiowej już nie krwawiła, lekki ruch powodował przeszywający ból.
Myśl, że zebrał się na odwagę, by walczyć na śmierć i życie, a ten podwładny uciekł, wciąż wzbudzała w nim złość.
Huángmáo leżał na ziemi, jego gałki oczne obróciły się, a on natychmiast przybrał niezwykle pochlebczy wyraz twarzy.
— Tak, tak, tak! Bracie Wang, masz rację! Wtedy bałem się tego potwora! Na szczęście dzięki twojej boskiej mocy, bracie Wang, zniosłeś ataki potwora i dałeś mi cenny czas na ucieczkę... ach nie, czas na zmianę pozycji!
Mówiąc to, toczył się i pełzał w kierunku stóp Wang Qianga, chwytając go za nogę i lamentując: — Bracie Wang, jesteś moim rodzicem adopcyjnym! Od teraz będę dla ciebie wołem roboczym, gotowym umrzeć!
P Wang Qiang, słysząc te pochlebstwa, poczuł, jak jego złość nieco się zmniejszyła.
Chociaż wiedział, że wtedy też był tchórzliwy, pochwały sprawiały, że czuł się lepiej.
— Hmph, dobrze, że wiesz, co dobre dla ciebie. — Wang Qiang wydał z siebie zimne chrząknięcie i kopnął go. — Jeśli to się powtórzy, pierwszy cię odrąbię!
— Nie odważę się, nie odważę się! — Huángmáo kiwał głową jak uderzając o coś.
W tym momencie, z dźwiękiem „klik”, drzwi naprzeciwko się otworzyły.
P Wang Qiang i Huángmáo odruchowo spojrzeli w tamtym kierunku.
Zobaczyli, jak Song Qingyuan wyszła z mieszkania 604.
Oczy Wang Qianga natychmiast się rozszerzyły.
— Gulk.
Przełknął ślinę z trudem.
Naprawdę wielka dziewczyna! To jest prawdziwa wielka dziewczyna! W porównaniu z tą boginią wojny, która mogła kopnąć potwora na śmierć, jego dziesięciokrotna Witalność uzyskana dzięki szczęściu była tylko żartem.
Myśląc o tym, że wyszła z pokoju Qin Fenga, Wang Qiang poczuł mieszankę najróżniejszych emocji.
— Cholera, czy ten Qin Feng, w poprzednim życiu uratował galaktykę? Zdobył taką perełkę?
Chociaż zazdrościł, czuł przede wszystkim strach i szacunek.
Teraz w pełni rozumiał, że w tym budynku prawdziwą osobą, której nie można było obrazić, nie był on, Wang Qiang, ale ta kobieta!
— Ojej! Czy to ty, dziewczyno Song!
Prawdziwa dzikość na twarzy Wang Qianga zniknęła bez śladu, zastąpiona niemal pochlebczo-tłustym uśmiechem.
Podszedł szybko, kłaniając się i mówiąc z uśmiechem:
— Dziewczyno Song, wychodzisz? Och, powiem ci, że ja i twój ojciec, Starszy Song, jesteśmy jak bracia! Kiedyś codziennie kupowałem papierosy w twoim supermarkecie, a twój ojciec zawsze dawał mi zniżkę!
Zaczął desperacko szukać punktów wspólnych, próbując nawiązać kontakt.
Huángmáo obok patrzył osłupiały. Nigdy w życiu nie widział tak pięknej kobiety, zwłaszcza te czarne pończochy i długie nogi sprawiły, że ślinka ciekła mu po brodzie, a oczy przykleiły się do nich, nie mogąc się oderwać.
Song Qingyuan nawet nie raczyła podnieść powieki na schlebianie Wang Qianga.
Jej spojrzenie było zimne jak lód, przesunęło się po tłustej twarzy Wang Qianga, jakby patrzyła na stertę śmieci przy drodze.
W jej świecie, oprócz Qin Fenga, wszyscy inni mężczyźni byli niczym mrówki.
Poszła prosto w kierunku klatki schodowej, całkowicie ignorując Wang Qianga, który zasłaniał jej drogę.
P Wang Qiang poczuł ukłucie w sercu, bojąc się, że ta babcia będzie niezadowolona. Szybko zsunął się na bok, robiąc jej miejsce, a następnie z grubą skórą poszedł za nią.
— Dziewczyno Song, dokąd idziesz? Wystarczy, że powiesz, jeśli potrzebujesz czegoś, a ja to załatwię, rozumiesz? Jak możesz robić to sama! Powiedz bratu Wang, a brat Wang załatwi to dla ciebie perfekcyjnie!
Mówiąc to, z furią spojrzał na śliniącego się Huángmáo obok, dając mu do zrozumienia, aby przestał tak wyglądać jak świniopas.
Kroki Song Qingyuan zatrzymały się na chwilę.
Odwróciła się, a jej zimne oczy w końcu spojrzały bezpośrednio na Wang Qianga.
Pies na widok tego spojrzenia poczuł dreszcze.
— Dobrze.
P Song Qingyuan otworzyła wargi i wypowiedziała dwa słowa.
Jej głos był bardzo przyjemny, czysty jak dzwonek, ale zawarty w nim chłód sprawił, że Wang Qiang zadrżał.
— Idź do podziemnego parkingu osiedla i znajdź samochód, który jeszcze jeździ. Ma to być SUV, z pełnym bakiem paliwa i w najlepszym stanie.
Powiedziała to tonem nieznoszącym sprzeciwu, jakby rozkazywała służącemu.
P Wang Qiang zamarł na chwilę, a potem był zachwycony.
To szansa, żeby się wykazać!
— Nie ma problemu! Zostaw to mnie! — Położył dłoń na piersi, aż rana zaczęła znowu krwawić, ale na jego twarzy pojawił się uśmiech. — Dziewczyno Song, przygotuj się! Obiecuję znaleźć ci najfajniejszy luksusowy samochód w całym osiedlu! Co powiesz na Range Rovera? Czy to wystarczająco potężne?
Po czym zawołał wciąż osłupiałego Huángmáo: — Dlaczego stoisz jak idiota! Szybko idź ze mną szukać samochodu! Jeśli popełnimy błąd, oskóruję cię!
Mówiąc to, obaj pędem pobiegli na dół, tak chętnie, jakby szli po nagrodę.
P Song Qingyuan patrzyła na ich znikające w klatce schodowej sylwetki, a na jej ustach pojawił się ledwo zauważalny uśmiech.
Odwróciła się, wróciła pod drzwi mieszkania 604 i lekko zapukała.
Drzwi się otworzyły, a Qin Feng stał w drzwiach, patrząc na nią.
— Brother Feng, załatwione.
Uniósł głowę, a jej lodowaty wyraz twarzy natychmiast się rozpuścił, zamieniając się z powrotem w ten sam, uległy i posłuszny mały kotek, należący tylko do Qin Fenga.
— Ktoś chętnie zrobi za nas robotę.
Rozdział 23: Samochodzik
Jej głos był miękki i słodki, z nutką małej dumy.
W jej mniemaniu, wykorzystała chęć zadowolenia tego tłustego mężczyzny, bez wysiłku wykonała zadanie zlecone przez Brother Fenga, co było przejawem inteligencji i zasługiwało na pochwałę od właściciela.
Jednak oczekiwanej pochwały nie było.
P Qin Feng nie tylko nie uśmiechnął się, ale jego twarz natychmiast stężała.
— Och? Naprawdę?
— Kazałem ci osobiście znaleźć samochód, a ty kazałaś zrobić to komuś innemu za ciebie. Song Qingyuan, czy uważasz, że jesteś bardzo mądra?
Uśmiech na twarzy Song Qingyuan zamarł.
Wyraźnie czuła nieprzyjemną aurę emanującą od Qin Fenga, co sprawiło, że jej serce nagle zamarło, a fala żalu i strachu natychmiast ją zalała.
— Ja... ja nie miałam tego na myśli... — Wyjaśniała nieporadnie. — Pomyślałam tylko... skoro ktoś chce to zrobić za nas, to nie ma potrzeby, żebyśmy sami się fatygowali...
— Fatygować?
P Qin Feng wyciągnął rękę, lekko chwycił ją za podbródek, zmuszając ją, by podniosła głowę i spojrzała mu w oczy.
— Kazałem ci iść, żebyś wykonała rozkaz, a nie żebyś sama podejmowała decyzje i szukała kogoś do zastępstwa. Nikomu nie wierz, poza mną, co jeśli ktoś zrujnuje nam sprawę?
Ostatnie pytanie sprawiło, że twarz Song Qingyuan natychmiast pobladła.
Najbardziej bała się tego, co się stało.
Bała się, że nie będzie miała wartości dla Brother Fenga, bała się, że ją porzuci.
— Przepraszam! Brother Feng! Popełniłam błąd! Naprawdę popełniłam błąd! — Wielkie łzy zaczęły płynąć jej z oczu. Nie otarła ich, rozpaczliwie kręcąc głową, jej głos był pełen żalu i przerażenia.
— Nie powinnam była być taka mądra... Popełniłam błąd... Błagam, nie zostawiaj mnie...
Wyślizgnęła się z ręki Qin Fenga, uklękła na ziemi z hukiem, mocno objęła go za nogi i płakała jak deszcz.
— Pójdę zaraz! Pójdę osobiście! Na pewno znajdę dla ciebie najlepszy samochód!
Po czym chciała się podnieść i wybiec.
P Qin Feng, patrząc na jej uległy wygląd, poczuł, jak jego złość nieco słabnie.
Początkowo nie był naprawdę zły, chciał tylko przy tej okazji ją pouczyć, żeby zrozumiała swoje miejsce.
Przecież, 100 punktów affinity nie oznaczało, że całkowicie straciła własny rozsądek.
Gdyby jej nie powściągnąć, trudno było zagwarantować, że w przyszłości nie zrobi czegoś z własnej inicjatywy, czegoś głupiego.
Chciał kobiety absolutnie lojalnej, absolutnie posłusznej, a nie zagrożenia z własnymi myślami.
— Stój.
P Qin Feng powiedział spokojnie.
Ciało Song Qingyuan nagle się usztywniło, jakby wciśnięto przycisk pauzy, nie śmiała się poruszyć.
— Darujmy sobie.
P Qin Feng przywrócił spokojny głos. — Tym razem odpuszczam, ale następnym razem tego nie zrobisz.
Słysząc te słowa, Song Qingyuan poczuła się, jakby wróciła z piekła do nieba.
Odwróciła się, potknęła się i wpadła w ramiona Qin Fenga, ukrywając twarz głęboko w jego klatce piersiowej i zaczęła głośno płakać.
W płaczu było cierpienie i ulga po uniknięciu niebezpieczeństwa.
— Uuuuu... Dziękuję, Brother Feng... Dziękuję, że mnie nie porzuciłeś...
Przytuliła mocno Qin Fenga, jakby chciała wtopić się w jego ciało.
— Przysięgam! Od teraz, bez względu na to, jaki rozkaz wyda Brother Feng, Qingyuan wykona go osobiście! Nigdy więcej cię nie zawiodę!
Jej ciało drżało gwałtownie z emocji, a pełne piersi ocierały się o klatkę piersiową Qin Fenga, wywołując przyjemne doznania, które przyprawiały o mdłości.
Po chwili płaczu, jakby coś sobie przypomniała.
Aby udowodnić swoją lojalność i naprawić swój błąd, podniosła głowę, a jej oczy, wciąż mokre od łez, błyszczały niezwykłym światłem.
Jednocześnie szlochając, wyciągnęła drżącą małą rączkę i rozwiązała pasek Qin Fenga.
— Brother Feng... pozwól mi... pozwól, że ci pomogę...
Chciała w najprostszy, najbardziej bezpośredni sposób zadowolić swojego pana.
Jednak właśnie wtedy jej ręka została odepchnięta przez Qin Fenga.
— Ej?
P Song Qingyuan zamarła, wpatrując się w Qin Fenga z pytaniem w oczach, pełna niezrozumienia.
Dlaczego pan... odmówił?\Czy zrobiła coś nie tak? Czy naprawdę był na nią zły?
Przez chwilę różne myśli o szczęściu i strachu wirowały jej w głowie, sprawiając, że serce, które właśnie się uspokoiło, znów zaczęło bić szybciej.
P Qin Feng nie wyjaśnił.
Potem odwrócił się i wszedł z powrotem do pokoju, z zagraconego biurka komputerowego wziął model samochodu, który wyglądał na bardzo tani.
Był to czerwony model SUV-a wielkości dłoni, niedbale wykonany, z wyraźnym uczuciem plastiku.
Była to nagroda pocieszenia z zeszłorocznego spotkania firmowego.
Swoją drogą, było to dość ironiczne.
Na tamtym spotkaniu miał niesamowite szczęście i wylosował pierwszą nagrodę – zestaw niebagatelnych kosmetyków znanej międzynarodowej marki.
Rezultat był taki, że jego łysiejący szef natychmiast stwierdził, że jako kawaler nie będzie miał pożytku z tych rzeczy, więc lepiej by było, gdyby wykazał się stylem i zamienił się z koleżanką, która wylosowała nagrodę pocieszenia.
Tamta koleżanka miała mocny makijaż, pachniała perfumami i była znana w firmie jako „zawodowa towarzyszka”.
Pod „aranżacją” szefa, Qin Feng miał w ręku tylko ten tani plastikowy model.
W tamtym momencie był tak wściekły, że prawie zrezygnował.
Nie spodziewał się, że ten tani model przyda się dzisiaj.
— Patrz uważnie.
P Qin Feng wziął model, podszedł do balkonu i otworzył drzwi tarasowe.
Mieszanka zimnego powietrza ze śniegiem wpadła nagle do środka, powodując, że cienki uniform Song Qingyuan rozwijał się jak chorągiew.
P Qin Feng nawet na nią nie spojrzał, po prostu wyrzucił czerwony model samochodu.
Model przeleciał po niebie po paraboli, a potem, z dźwiękiem „plusk”, wpadł do grubej zaspy śnieżnej poniżej, pozostawiając tylko małą czerwoną kropkę.
— Brother Feng, co ty... — Song Qingyuan nie rozumiała jego działania.
P Qin Feng nie odpowiedział, tylko skupił wzrok na niepozornej czerwonej kropce w zaspie śnieżnej.
Dźwięk dzwonka—
Znajomy bladoniebieski interfejs edycji pojawił się przed jego oczami.
[Cel: Tani model SUV-a (plastikowy)]
[Rozmiar: 1:32]
[Stan: Uszkodzony (zasypany śniegiem)]
[Wartość: Około zero]
P Qin Feng wykrzywił usta w uśmiech przypominający uśmiech boga.
— Zacznijmy, moja magia. — Pomyślał cicho, jego wola była precyzyjna jak skalpel, zaczęła edycję.
[Materiał: Plastik->Superwytrzymały stop pamięciowy (samoregenerujący się)]
[Rozmiar: 1:32->1:1 (rzeczywisty rozmiar)]
[Układ napędowy: Brak->Nieskończony silnik na wodę (można jechać po dodaniu wody, teoretycznie nieskończony zasięg)]
[Dodatkowe funkcje: Dodaj tryb gąsienic terenowych, tryb kamuflażu, rozszerzenie przestrzeni wewnętrznej]
Wraz z serią oszałamiających modyfikacji, mała czerwona kropka w zaspie śnieżnej zaczęła przechodzić radykalne zmiany!
— Huksy...
Poniższe zaspy śnieżne zaczęły gwałtownie drżeć, jakby jakiś starożytny potwór miał się przebić przez ziemię.
Zaczynając od czerwonego modelu, śnieg został odepchnięty na zewnątrz przez niewidzialną siłę, odsłaniając czarną asfaltową drogę pod spodem.
Następnie, model wielkości dłoni zaczął szaleńczo pęcznieć w sposób naruszający prawa fizyki!
Jak w przyspieszonym tempie w filmie, jego kontury szybko się powiększały i wyostrzał.
Plastikowa powłoka podczas pęcznienia uległa całkowitej przemianie, zmieniając się w matowo-czerwoną farbę lśniącą metalicznym chłodem.
Szorstkie linie stały się płynne i pełne mocy, tanie plastikowe opony zamieniły się w ogromne opony terenowe z przerażającymi bieżnikami.
W ciągu zaledwie kilkunastu sekund, znikąd w zaspie śnieżnej pojawił się nowy, super terenowy pojazd śnieżny, pełen estetyki science-fiction i brutalności!
Jego wygląd był bardzo agresywny, karoseria pokryta była pancerzem o ostrych krawędziach, a na dachu zamontowano nawet reflektory i bagażnik dachowy.
Ogromne koła były wyższe od człowieka, co sugerowało niezwykłe zdolności terenowe.
P Song Qingyuan stała na balkonie, osłupiała patrząc na to wszystko, jej usta rozchyliły się w kształt „O”, wystarczająco duży, by zmieścił się w nim jajko.
Gdyby wcześniej moc dana przez Qin Fenga wydawała jej się „cudem”, to teraz ta metoda tworzenia rzeczy z niczego była po prostu „stworzeniem”!
— Chodźmy, nasz nowy wóz czeka na nas.
P Qin Feng odwrócił się, uśmiechnął się do wciąż osłupiałej Song Qingyuan, a następnie przeskoczył przez balustradę balkonu i skoczył prosto z szóstego piętra.
— Ah! Brother Feng!
P Song Qingyuan wydała okrzyk, nie zastanawiając się, również skoczyła.
— Bum! Bum!
Dwa stłumione dźwięki, oboje wylądowali kolejno w miękkim śniegu.
P Qin Feng był nietknięty, a Song Qingyuan, która miała setki razy większą Witalność, poczuła tylko lekki drętwienie w stopach, nawet nie spadł jej pasek życia.
P Qin Feng podszedł do nowego, śnieżnego potwora, położył rękę na jego zimnym metalowym nadwoziu, poczuł potężną siłę i z zadowoleniem skinął głową.
— Co myślisz? Jest znacznie lepszy niż te złomowiska, które znaleźli Wang Qiang i reszta, prawda?
P Song Qingyuan wciąż była pod ogromnym wrażeniem, okrążyła samochód, a w jej oczach pełno było gwiazdek.
— Brother Feng... ty... czy ty naprawdę jesteś bogiem? — wymamrotała.
— Prawie.
P Qin Feng przyjął to bez skromności, a potem otworzył drzwi pasażera. — Wsiadaj. Tak przy okazji, umiesz jeździć?
P Song Qingyuan otrząsnęła się, z lekkim wstydem powiedziała: — Trochę umiem... Zdobyłam prawo jazdy na studiach, ale prawie nigdy nie jeździłam, jestem kierowcą z „suchym” prawem jazdy.
— To niedopuszczalne, jak moja królowa może nie umieć jeździć?
P Qin Feng spojrzał na nią i ponownie aktywował swoje zdolności modyfikacji.

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…