„Dziękuję, szefie!” Lina wzięła talerz do ręki, jej wzrok spoczął na bulgoczącej czerwonej zupie przed nią, przełknęła ślinę, gotowa do wyboru. Jeszcze jej nie wybrała, a Long Ya już nie mogła się doczekać, wyciągnęła losowy szaszłyk, zanurzyła go we „wyprawie”, jak powiedział szef, do ust.
*Chrupnięcie.* Wyciągnęła plasterek lotosu. Chrupiące plasterki lotosu pokryte esencją zupy o ostro-pikantnym aromacie, całkowicie pobudziły kubki smakowe w ustach. Sos sezamowy w „wyprawie”, z aromatem cebuli i czosnku, zderzył się z aromatycznymi przyprawami na lotosie, zapach orzechów zmieszany z ostrością, smak w ustach sprawiał, że język prawie odpadał.
Niesamowite! Kiedy jadła tak pyszny lotos? Nie zdążyła nic powiedzieć i szybko wyciągnęła następny szaszłyk.