Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 8

724 słów4 minuty czytania

Noc zapadła głęboko, w zaroślach przed urzędem miejskim, Chi Feiwǎn siedziała na wielkim drzewie. Jej czarny płaszcz otaczał ją szczelnie, stapiając się z otaczającymi cieniami. Pisała się na drzewie, jej postawa była pełna wdzięku, nogi kołyszały się lekko, jakby wcale nie zamierzała się ukrywać.
W końcu drzwi urzędu miejskiego otworzyły się lekko.
Wyszedł Lu Lingfeng, a za nim trzech strażników cesarskich, wszyscy ubrani w czarne płaszcze i pokrywający twarze chustami, wyjątkowo dyskretnie.
Chi Feiwǎn była nieco zaskoczona, że Lu Lingfeng przyprowadził tak niewielu ludzi.
Mimo to, cicho podążyła za nim, jej ruchy pozostawiały po sobie jedynie powiew zapachu.
Lu Lingfeng, który posiadał wysokie umiejętności bojowe, szedł przodem, prowadząc strażników cesarskich w kierunku Marché des Fantômes. Nagle, jakby coś wyczuł, nieco zwolnił kroku.
Chi Feiwǎn lekko zmarszczyła brwi. Czy to już nudne? Czy została tak szybko odkryta?!
Kiedy Lu Lingfeng zaczął podejrzewać, kto go śledzi, jego uszy lekko drgnęły.
Usłyszał za sobą bardzo cichy dźwięk poruszających się frędzli, dźwięk był na tyle subtelny, że ledwo go było słychać, ale poruszył coś w jego sercu. NaglePrzypomniał sobie o stroju Feiwǎn z tego ranka, o spince do włosów w jej koku, ozdobionej frędzlami.
Jego mina rozluźniła się nieco, ale nadal zwolnił kroku. Marché des Fantômes nie był bezpiecznym miejscem, nie chciał, żeby Feiwǎn tam poszła.
Ale... pomyślał, że nawet jeśli teraz ją przyłapie, Feiwǎn i tak znajdzie sposób, żeby dostać się na Marché des Fantômes. Skoro tak, lepiej pozwolić jej podążać ukradkiem.
Będąc przy niej, naturalnie nie pozwoliłby jej popaść w niebezpieczeństwo.
Strażnicy cesarscy podążający za Lu Lingfengiem również zauważyli nietypowe zachowanie Komandora.
Jeden z nich wyszeptał: "Komandorze, czy coś się dzieje?"
Lu Lingfeng z poważną miną odparł: "Nic, nic się nie dzieje."
Po czym przywrócił normalne tempo marszu.
Strażnicy cesarscy: Dlaczego Komandor dzisiaj tak głośno mówi!
Chi Feiwǎn podążająca z tyłu: Mówiłam, że moje umiejętności lekkiego kroku są świetne.
Chi Feiwǎn nie była zbyt dobrze zaznajomiona z trasami Chang'an, więc podążała tam, gdzie prowadził Lu Lingfeng.
Ale strażnicy cesarscy cierpieli. Co dziś się dzieje! Dlaczego ich Komandor prowadzi ich tylko przez kręte zaułki!
Lu Lingfeng: Oczywiście, żeby ułatwić pewnej osobie "śledzenie"!
Noc była czarna jak smoła, Marché des Fantômes w Chang'an cicho budził się w ciemności. Ulice były oświetlone migoczącymi, mdłymi latarniami, tworzącymi mglisty, niepewny obraz.
Na Marché des Fantômes panował ruch. Obcy byli ubrani podobnie jak Chi Feiwǎn, podczas gdy miejscowi, mimo że wyglądali na ludzi, byli wyjątkowo zimni, mętni i zawiśli, nie wyglądali na dobrych ludzi.
Chi Feiwǎn opuściła rondo kapelusza. Jej oczy cierpiały dzisiaj, jutro na pewno odzyska to od Komandora.
Lu Lingfeng i jego ludzie opóźnili się na Marché des Fantômes z powodu herbaty z Chang'an, a potem, wypytując o drogę, znaleźli miejsce pobytu Yin Shilang.
Był to wysoki budynek, różniący się od zrujnowanych części Marché des Fantômes. Przed drzwiami wisiał szyld z napisem "Yin Shilang, le Tout-Puissant".
Na budynku wisiało kilka czerwonych lampionów, wyglądających niezwykle upiornie.
Lu Lingfeng stał przed budynkiem, marszcząc lekko brwi. Powiedział cicho do stojących obok strażników cesarskich: "Działajcie ostrożnie, nie bądźcie nieuważni."
Kilku mężczyzn weszło do środka. Drzwi domu były otwarte, w środku wyglądało na pusto, a na zewnątrz nie było żadnych przeszkód, które mogłyby ukryć Chi Feiwǎn.
Weszła bliżej, lekko podskoczyła i zdjęła szeroki płaszcz, po czym zrelaksowana położyła się na dachu.
Aaj... kości bolały od kamieni, lepiej usiąść.
Lu Lingfeng znajdował się w środku, obserwując swoich ludzi ustawiających mechanizmy obronne, gdy nagle usłyszał dziwne dźwięki z dachu.
Nieświadomie pocierał rękojeść miecza. Martwił się, gdzie Feiwǎn się ukryła, a dach był faktycznie dobrym miejscem.
Chi Feiwǎn, nie mając nic do roboty, wpatrywała się w pustkę, rozluźniając myśli, i spokojnie obserwowała wejście Sū Wú-míng i jego starego sługę.
Ten Marché des Fantômes jest dzisiaj naprawdę gwarny, przyszli tu wszyscy, których znała.
Ale dlaczego nic się nie dzieje? Czyżby Yin Shilang nie szukał jej?
Nagle!
"Bum!" - Głośny huk rozległ się, gdy drzwi domu gwałtownie się zamknęły.
Chi Feiwǎn podskoczyła ze strachu, jej serce mocno zabiło. Czy jej koszmary nie zaczęły się właśnie od tego?
Zeskoczyła z dachu na drzwi i mocno je pchnęła, ale okazały się nie do ruszenia.
"Lu Lingfeng? Słyszysz mnie?"
Nikt nie odpowiedział.
Przeskanowała wzrokiem otoczenie, szukając innych wejść.
Okryżyła budynek kołem i odkryła, że dom miał tylko jedno okno, które nie było zaklejone, znajdowało się z tyłu.
Znajdując okno, Chi Feiwǎn lekko zmrużyła swoje piękne oczy, westchnęła, mówiąc, że ludzie mają okrutne serca.

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…