W przerwie przedsezonowej Su Yang prezentował się naprawdę znakomicie, co niezmiernie ucieszyło lokalne media w Los Angeles. Przemysł medialny Miasta Rozrywki kwitnie, celebryci są na każdym kroku. Potrafią nawet wywnioskować, co ktoś jadł na lunch, tylko na podstawie plotki.
Nagłówek "Los Angeles Times" ozdobiło zdjęcie Su Yanga wykonującego wsad, wydrukowane w pełnym kolorze, emanujące potęgą. Tytuł brzmiał: "Gwiazda Los Angeles, następca Kobe'ego, już tu jest!". Artykuł wyolbrzymiał osiągnięcia Su Yanga w meczach przedsezonowych, "20+9", opisując je w sposób przesadny i sugerując, że wkroczyliśmy w erę post-Kobe'ego, a sztandar Lakers ostatecznie spocznie w rękach Su Yanga.
Poza "Los Angeles Times", kilka innych mediów sportowych podsumowało występy Su Yanga w meczach przedsezonowych, nie szczędząc pochwał nowej gwieździe. Zasugerowano również, że w wyjściowym składzie Lakers pojawiła się wreszcie nowa siła. Z takimi wynikami "20+9", w każdej drużynie byłby co najmniej drugim liderem, prawda?