Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 3

1876 słów9 minut czytania

Czou Mu nie zachowywał żadnego dystansu społecznego, wręcz przeciwnie, zbliżył się jeszcze bardziej do Ting Jun, czując nawet dotyk jej włosów na policzku.
Jego usta spoczęły przed jej lisimi uszami, a wilgotne powietrze sprawiło, że uszy zaczęły niespokojnie drżeć.
— Panno Ting Jun, moje życie jest najcenniejszą rzeczą na tym świecie, bez dwóch zdań.
— Być może nie wiesz, co uratowałaś.
— Dlatego.
— Mogę ci powiedzieć szczerze.
— W tamtym stanie, gdyby moje ciało zostało zmiażdżone przez Bramę Jadeitowego Królestwa, moja dusza w następnej chwili dotknęłaby koncepcji „śmierci”.
— A wasza Niebiańska Łódź i galaktyka, w której się znajduje.
— W tej samej chwili stałyby się ofiarą narodzin boga.
— A taka sytuacja była dla mnie jeszcze trudniejsza do zaakceptowania niż śmierć.
Ting Jun patrzyła na Czou Mu z pewnym oszołomieniem, jej mózg gorączkowo przetwarzał informacje, które przyniósł.
— Dotknąć koncepcji…?
— Ty, ty prawie zostałeś Gwiazdą!!
Gdyby nie jej zazwyczaj doskonała kontrola emocji, Ting Jun już dawno krzyknęłaby z zaskoczenia.
Tym razem udało się jej to stłumić, zapomniała nawet o „panie”.
Czou Mu przyłożył palec wskazujący do ust, gestem nakazując milczenie, po czym westchnął:
— Gwiazda bez własnej woli.
— Postępująca sztywno zgodnie z „zasadami przeznaczenia”.
— Lepiej nazwać ją „psim” stróżem przeznaczenia, niż Gwiazdą.
— Konkretne powody wiążą się z moimi sekretami, proszę, wybacz, że nie mogę ich zdradzić.
Po tych słowach potrząsnął głową i spojrzał intensywnie na Ting Jun, mówiąc poważnie:
— Dlatego twoja łaska jest dla mnie jak ponowne narodziny.
— Bez względu na to, jak bym się odwdzięczył, nie dorównałoby to twojemu ogonowi, który wyciągnęłaś do mnie przed Bramą Jadeitowego Królestwa.
Ting Jun, która pogrążyła się w szoku, szybko zakryła usta Czou Mu małą dłonią, jej twarz natychmiast zaczerwieniła się jak dojrzałe jabłko.
— Nie, nie mów więcej!
— Sytuacja była pilna, nie było środków ratunkowych, a moje ramię nie było wystarczająco długie...
Powiedziawszy to, lekko ugryzła się w wargę, spojrzała gniewnie na Czou Mu i rzekła zirytowana:
— Nie żartuj sobie ze mnie, panie, mów, co masz na myśli.
Czou Mu skinął głową, poprawił swój strój i rzekł poważnie:
— Doświadczam „śmierci” i czerpię z niej siłę.
— Dlatego przyjmę „śmierć” za panią Ting Jun, ale ceną jest to, że pani Ting Jun będzie musiała ukrywać swoją tożsamość przez pewien czas.
— Możesz też wybrać się w podróż do innych regionów, a po zakończeniu sprawy wrócić na „Płonący Płomień”.
Ting Jun otworzyła szeroko oczy: — Czy pan ma na myśli, że zastąpi mnie pan na jakiś czas?
— Ale, ale to...
Czou Mu rozejrzał się po pustej herbaciarni Biura Boskiego Postoju, po chwili namysłu, pstryknął w pustą przestrzeń obok Ting Jun.
Szach—
Postać kobiety-lisa natychmiast uformowała się w pustej przestrzeni.
Widząc, że ma bystre oczy i białe zęby, uwodzicielsko urocza, trzymająca mały wachlarz zakryła twarz, jej głos był niezwykle kuszący.
— Nazywam się Ting Jun, jestem wysłanniczką przemierzającą Wielką Krainę przy Biurze Boskiego Postoju, mam nadzieję na dalsze wsparcie od was, dwoje starszych~
— Dźwięk—
【Otrzymano punkty szoku Ting Jun 520】
Ting Jun spojrzała na kobietę-lisa, która wyglądała dokładnie jak ona, zszokowana, jakby uderzona piorunem, wstała gwałtownie, jej urocza twarzyczka pełna była zdumienia.
— To, to, ona!
— Co się z nią stało?
Czou Mu uśmiechnął się, nie ukrywając niczego.
— To moja zdolność, mogę dowolnie tworzyć klony pozbawione świadomości.
— Pani Ting Jun musi tylko znaleźć sobie spokojne miejsce do czasu, aż nadejdzie śmierć, resztą zajmę się ja.
— Co więcej, co najważniejsze, przed śmiercią moje klony mogą przekazać pozyskaną siłę i wspomnienia w niezmienionej formie innym.
— Bez żadnych skutków ubocznych.
— Czyli pański klon może wziąć na siebie moją zgubę, a potem jeszcze uzyskać z tego korzyści?
Ting Jun mrugnęła okiem, lekko machnęła wachlarzem i kontynuowała:
— Niesamowita zdolność.
— Czy muszę coś przygotować?
Czou Mu zastanowił się chwilę i potrząsnął głową: — Nie.
— Na razie pracuj normalnie, przypomnę pani Ting Jun, gdy nadejdzie śmierć.
Powiedziawszy to, westchnął z pewną bezradnością:
— Mówię to wszystko tylko po to, żeby pani Ting Jun miała psychiczne przygotowanie.
— Dla mnie przejście przez próbę śmierci za panią Ting Jun nie jest trudne.
— Ale nie chcę, żeby to, co wydarzy się wkrótce w Wielkiej Krainie, przestraszyło panią Ting Jun.
Ting Jun najpierw się zdziwiła, a potem spojrzała na „Ting Jun 2” obok niej, która uśmiechała się promiennie, jakby coś zrozumiała, i z szoku wykrzyknęła:
— Twoje wcielenie również może pomóc ci czerpać siłę ze „śmierci”?!
„Ting Jun 2” uśmiechnęła się uwodzicielsko, jej głos był kuszący, ale ruchy niezwykle abstrakcyjne.
— Tak, pani Ting Jun.
— Więc wkrótce w Wielkiej Krainie może umrzeć wiele osób~
— Oczywiście, umrą tylko moi !!
— W końcu mogę w każdej chwili kontrolować sposób śmierci moich wcieleni, co jest bardzo wygodne~
Po tych słowach „Ting Jun 2” lekko zdjęła sobie głowę i położyła ją na stoliku do herbaty, po czym cicho umarła na miejscu.
— Dźwięk—
【Otrzymano punkty szoku Ting Jun 999】
Oczy Ting Jun rozszerzyły się ze zdumienia, sierść na jej ogonie zjeżyła się jak u jeża, ale zaraz potem dostrzegła kluczową rzecz i właśnie miała zadać pytanie,
Czou Mu obok, jakby czytając jej myśli, rzekł cicho:
— Nie umieściłem w tym wcieleniu krwi.
— W końcu taki sposób śmierci wygląda bardziej dziwacznie, bardziej szokująco, prawda?
......
Następnego dnia, ulica Złotego Człowieka.
Rozległ się dźwięk gongu, czysty żeński głos odbijał się echem po placu.
— Minęło sporo czasu odkąd wróciłam na ulicę Złotego Człowieka, to miejsce, wszystko od nowa się odbudowuje, zmieniło się!
— Dziś rzadko słychać bęben, zapraszam wszystkich gości, aby zaszczycili nas swoją obecnością!
Zanim Gui Nai Fen skończyła swoje wprowadzenie, plac już był pełen gapiów.
— Wow, znowu nasze Gui Nai Fen coś knuje!
— Po prostu uwielbiam patrzeć na jej sztuczki, ciekawa jestem, czy dziś będzie robić stanie na głowie i jedzenie makaronu.
— Co tu dużo oglądać w jedzeniu makaronu na głowie? To dla każdego, kto ma ręce!
— Ty nic nie rozumiesz, Gui Nai Fen ma na sobie sukienkę!
— Sukienka? O oo oo oo!!!
Tłum poniżej zaczął wiwatować.
Gui Nai Fen nie zawiodła oczekiwań, po wstępie odebrała miskę makaronu od Su Shang.
Widząc tę scenę, okrzyki tłumu stały się jeszcze gorętsze, niektórzy nawet wyciągnęli Jadeitowe Zwierciadło, by filmować.
Gui Nai Fen uśmiechnęła się podstępnie, pewnie podeszła do słupa i głośno powiedziała:
— Wszyscy jesteśmy rodziną, ja, Gui Nai Fen, niczego nie będę ukrywać, najpierw pokażę wam stanie na głowie i jedzenie makaronu!
Ledwie padły te słowa, wyrostki dziewczyny zadały siłę, w jednej chwili zmieniła pozycję ciała, podparła się jedną ręką, drugą trzymając stabilnie miskę z makaronem, po czym ustami zaczęła energicznie wciągać makaron.
Tłum poniżej wydał gromkie okrzyki radości.
— Dobrze, dobrze!
— Sztuczki Gui Nai Fen stają się coraz lepsze!
— Gui Nai Fen! Gui Nai Fen!
Oczywiście, część publiczności miała odmienne zdanie.
— Ty cholero, nienawidzę tych majtek!
— Wynalazca tego czegoś powinien zostać wysłany do Dziesięciu Królewskich Biur!
— Jestem tak zły, co z zaufaniem między ludźmi?
Szybko Gui Nai Fen zakończyła swój występ.
Pokazała Su Shang porozumiewawcze spojrzenie, Su Shang natychmiast zrozumiała, znalazła kamień, po czym spokojnie się położyła i powiedziała ledwie słyszalnym szeptem:
— Gui Nai Fen, bądź delikatna, dobrze!
Gui Nai Fen puściła do niej oko, a potem głośno krzyknęła:
— Rodzino, zwykłe występy was już nudzą.
— Dziś ja, Gui Nai Fen i moja Shang Shang, pokażemy wam klasyczną sztuczkę Wielkiej Krainy — łamanie kamienia na klacie!
Po tych słowach Gui Nai Fen z trudem wyciągnęła ogromny kamień zza słupa.
Kamień zostawił białe ślady na ziemi, wyglądając na bardzo ciężki.
W rzeczywistości tak było, bo ich wyczyn był prawdziwą sztuką akrobatyczną.
Oczywiście, „łamani kamienia na klacie” to prawdziwy wyczyn Li Da Zhen Tou.
Gui Nai Fen: Ludzie z Wielkiej Krainy, ci, którzy używali, mówią, że jest dobra!
Zanim obie zaczęły występ, zdarzyło się coś niespodziewanego.
Nagle na ruchliwym placu pojawiły się trzy osoby, które z wyglądu sprawiały wrażenie bardzo niebezpiecznych członków firmy.
Jeden z karków w okularach przeciwsłonecznych i zaczesanych do tyłu włosach przepchnął tłum, nie zważając na przekleństwa ludzi, i podszedł prosto do Gui Nai Fen, porównując ją z górą i dołem ze zdjęciem w ręku.
— Hahaha, nareszcie, w końcu cię znalazłem, ty cholero Gui Nai Fen?
Gui Nai Fen, widząc karkowca ubranego w garnitur przed nią, przypomniała sobie coś i zbladła ze strachu, jąkając się:
— Du-duży bracie, chyba pomyliłeś osoby, nazywam się Gweniwere.
— Gweniwere?
Karkowiec spojrzał na zdjęcie, potem na Gui Nai Fen, pocierając głowę, powiedział z pewnym zakłopotaniem.
— Przepraszam, siostrzyczko, pomyliłem się.
— Jesteście tak podobne, że myślałem, że jesteś tą streamer-ką.
— Już idę...
Gdy karkowiec się odwrócił, Li Da Zhen Tou obok podskoczyła jak ryba i krzyknęła:
— Hej, co chcecie zrobić z Gui Nai Fen?
— Jestem z Wojska Niebiańskich Rycerzy, jeśli coś chcecie, porozmawiajcie ze mną!
Karkowiec usłyszał te słowa, kącik jego ust lekko zadrżał.
Okazało się, że Li Da Zhen Tou rzeczywiście jest znana z wplątywania towarzyszy w kłopoty.
Wysiłkował się, aby uporządkować wyraz twarzy, jego spojrzenie stało się drapieżne, odwrócił się do Gui Nai Fen.
— Gui Nai Fen?!
— Ty cholero jesteś Gui Nai Fen!
Następnie, roześmiał się pod nosem, rozejrzał się wokół i głośno powiedział:
— Widocznie nasz „Zespół Artystyczny Złota” jest lepszy, nawet „Genialne Dziewczyny Akrobatki” nie chcą z nami rywalizować!
Gui Nai Fen usłyszała te słowa, natychmiast zamarła, a potem poklepała się po piersi, drżącym głosem powiedziała:
— W zasadzie nie przyszliście po zemstę, tylko mnie przestraszyliście.
— Myślałam, że...
Nie dokończyła, bo jej życie na Wielkiej Krainie przed tym nie było chlubne i nie chciała sobie przypominać przeszłości.
— Zemsta? Karkowiec zamyślił się, po czym spojrzał na swojego pomagiera:
— Czy wyglądam jak ktoś, kto chce się zemścić?
Jego spiczasty, szczurzy pomocnik pełen pochlebstw powiedział: — Skądże, to tylko młoda dziewczyna, która boi się stawić czoła, i szuka wymówki, by cię oszukać.
Słysząc to, widzowie, którzy właśnie przygotowywali się do powiadomienia Wojska Niebiańskich Rycerzy, schowali swoje Jadeitowe Zwierciadła i zaczęli oglądać widowisko.
Gui Nai Fen odetchnęła głęboko, poklepała Su Shang po ramieniu, a na jej twarzy ponownie pojawiła się pewność siebie.
— Chociaż nigdy nie słyszałam o waszym zespole artystycznym, przyjęłam wasze wyzwanie!
— Mówcie, w czym mamy rywalizować?
Drugi pomocnik z zezem usłyszał te słowa i wybuchnął śmiechem: — Hehehe, oczywiście, że akrobacje!
— Co więcej, czy ty jesteś godna rywalizować z moim szefem?
— Najpierw przejdź przez mój test!
Po tych słowach, pociągnął za sobą spiczastego, szczurzego pomocnika i nacisnął go na kamienną platformę, na której leżała Su Shang.
Gui Nai Fen zobaczyła to, jakby coś zrozumiała, zmarszczyła brwi i powiedziała:
— Jeśli nie macie techniki jak z „Metody Siły”, łamanie kamienia na klacie jest bardzo niebezpieczne.
— Poza tym, konstytucja Shang Shang jest niezwykła, dlatego my dwie ośmieliłyśmy się tak wystąpić.
— Nie próbujcie na siłę.
Istnieją ludzie, którzy, nawet urodzeni w błocie, zranieni na całym ciele, w obliczu zła, gotowi są obdarzyć innych bezmyślnym uśmiechem.
Cała trójka usłyszała te słowa, lekko zesztywniała, jakby ich sterowany terminal nagle się zawiesił.
Ale wkrótce pomocnik z zezem znów zaczął się śmiać, pełen pogardy:
— Hehehe, łamanie kamienia na klacie?
— Błaha sprawa!
— Dziś moi bracia pokażą wam, jak się to robi!
Ten, który leżał na kamieniu, spiczasty, szczurzy pomocnik, odpowiedział w odpowiednim momencie:
— Dziś moi bracia pokażą wam, jak wywyższyć poziom!
— Chodź!
— Kamień miażdży pierś!

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…